0:000:00

0:00

Prawa autorskie: il. Iga Kucharska/OKO.pressil. Iga Kucharska/OK...

Ledwie ukończyłem 17 lat, kiedy Donald Tusk podał się do dymisji. Rok później ominął mnie maraton wyborczy, który zakończył się w październiku, przed moją osiemnastką. Mimo że polityką interesowałem się wcześniej, to powiedzieć, że potrafiłbym samodzielnie ocenić 7 lat rządów Donalda Tuska, byłoby błędem.

Wraz ze mną prawo do głosowania nabyło w 2015 roku 407 tys. Polek i Polaków. W ten sposób na wybory załapało się sporo moich rówieśniczek i rówieśników (niektórzy ówczesnych głosów żałują do dziś). W latach 2016-2023 czynne prawo wyborcze uzyskiwało rocznie od 349 do 390 tys. osób osiągających pełnoletność. Tej jesieni 3 miliony najmłodszych wyborców, którzy od 2016 roku uzyskali prawo wyborcze, zadecyduje, czy pójdą do urny, a następnie, na kogo oddadzą głos.

Sondaże wskazują, że pójdzie około połowy. W 2020 roku w wyborach prezydenckich swój głos oddało 64,3 proc. Polek i Polaków uprawnionych do głosowania w grupie 18-29 lat. Wedle sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM, udział w wyborach deklaruje 54 proc. młodych, a „na pewno” obiecuje 39 proc.

Zakładam, że większość tych wyborców nie pamięta rządów koalicji PO-PSL. To nie znaczy, że o rządach nic nie wiedzą. W miejsce słabej edukacji i cyfryzacji wkracza internet, którego użytkownicy chętnie uzupełniają braki w wiedzy innych, wytykają błędy politykom, wyśmiewają ich lub wylewają żale. Memy jako narzędzie ekspresji opowiadają historię, tworzą obraz i podpowiadają, co myśleć.

Przeczytaj także:

Memowe memory

Prof. Magdalena Kamińska, badaczka memów z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, o memach mówi, że są wirusem, który infekuje umysł i się rozprzestrzenia. Dodałbym, że mem powiela obraz rozśmieszający lub ośmieszający. Zwłaszcza w polityce, w której „bycie śmiesznym” jest dla polityka zagrożeniem. Śmiesznemu politykowi trudniej zaufać i powierzyć swoje pieniądze, bezpieczeństwo, przyszłość.

Memy hiperbolizują, mówią obrazami. Przekazują nam nie treść, a wizję. Z wpadki uczynią wyśmiewany miesiącami (lub latami) wiral, inne zdarzenie uniosą do rangi ikonicznej i heroicznej.

Twórcy memów dużo uwagi poświęcają politykom i polityce – dziedzinie, która budzi dużo emocji. To równa się memom, które wyśmiewają i gloryfikują przedstawicieli wszystkich partii. Jednak im ważniejszy i znany polityk, tym dłuższa galeria memów.

Mem w swej prostocie dostępny jest dla każdego i nie wymaga wiele wysiłku – w sieci znajdziemy wiele generatorów memów, w których wystarczy wybrać interesujący nas obrazek i dopisać we wskazanym miejscu tekst.

Każdy może zaatakować polityka, którego nie darzy szacunkiem, lub stanąć w obronie własnego przedstawiciela. Bohaterami memów zostali więc m.in. Ryszard Petru lecący na Maderę na święto „Sześciu króli”, Jarosław Kaczyński i Radosław Fogiel siedzący przed komputerem, a także Aleksander Kwaśniewski i przypisywana mu słabość do alkoholu.

Niekwestionowanym celebrytą w świecie memów od lat był Donald Tusk. Memowali o nim wszyscy, raczej źle niż dobrze.

W memowej pamięci należy wyróżnić kilka najczęściej powtarzających się żartów z Donalda Tuska. Część z tych haseł doskonale znamy dzisiaj z TVP, propagującej partyjną narrację PiS. Hasła, które przykleiły się do wizerunku lidera PO, są często ogólne i wyrażają bardziej emocje niż fakty. Obraz, który memy przechowują, przekazują i tworzą, więcej mówi o twórcy niż bohaterze.

Chytry lis

„Oj tam przekręt. Do wyborów zapomnisz”, „Donald Tusk nie okłamał tylko siebie samego” – to dwa przykłady memów, których autorzy zarzucali byłemu premierowi oszustwa i kłamstwa.

Zazwyczaj odwołują się do „wielkiego kłamstwa”, o jakim mówił Jarosław Kaczyński 16 lat temu – podczas debaty w 2007 roku. Pod obrazkami komentujący wytykają byłemu premierowi m.in. złamanie obietnicy z wyborów w 2005 roku: 3x15 (obniżka PIT, VAT i CIT). Po wyborach prezydenckich, które w 2010 roku wygrał Bronisław Komorowski, rząd PO podniósł VAT z 22 do 23 proc. Pojawiają się również komentarze o OFE.

mem: Tusk z kasą z OFE
Mem przedstawiający Tuska ze stosem pieniędzy

„Tyle wam zajebałem kasy z OFE, a teraz możecie mi skoczyć i na mnie zagłosować” – głosi podpis pod zdjęciem, na którym Donald Tusk w filmie „To nie są patrioci. To są idioci” pokazuje paletę pełną banknotów euro. To nie przypadek, bo teksty o kradzieżach i oszustwach często łączy się zarówno z zadowoleniem (uśmiechnięty Donald Tusk), jak i obrazem luksusu (banknoty, wysoka emerytura). A ostatnio buty.

Szelmowskiego uśmiechu polityka dopełnia prosty przekaz znany z każdej podstawówki – rudy to nie tylko nieszczery, ale również chytry jak lis.

„Odkupię od Ciebie tego lokaja”

Na zdjęciu dwóch imienników. Donald Trump, ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, ściska dłoń Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej.

Amerykański Donald wskazuje na polskiego palcem i zwraca się do siedzącej obok kanclerz Niemiec, Angeli Merkel: „Odkupię od Ciebie tego lokaja”. Mem powstał 6 lat temu – wtedy miał miejsce szczyt G20 w Hamburgu i zostało wykonane zdjęcie. Ale twórczości w podobnym tonie należy szukać wcześniej.

mem: Trump patrzy na Merkel, wskazuje palcem Tuska i mówi „odkupię od ciebie tego lokaja"
Mem pokazujący Tuska, Trumpa i Merkel

Długo przed legendarnym już „fur Deutschland” powielanym przez TVP i polityków PiS, twórcy memów zaczęli Donaldowi Tuskowi przypisywać uległość wobec Niemiec i kierowanie się obcym interesem.

Liczne zdjęcia byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel i byłego szefa Europejskiej Partii Ludowej podpisano „Za co lubię Herr Tuska? Otóż często odnoszę wrażenie, że lepiej dba o interesy Niemiec niż ja”. Tusk w tych memach nazywany jest „wykonawcą rozkazów Merkel”. Trudno powiedzieć, jakich i kiedy, bo tutaj trop się urywa.

Donalda Tuska z Niemcami jako pierwszy połączył Jacek Kurski. W 2005 roku podczas kampanii prezydenckiej, działając w sztabie Lecha Kaczyńskiego, zasugerował, że dziadek Donalda Tuska miał zgłosić się na ochotnika do Wehrmachtu. Było to oczywistym kłamstwem, za co wyleciał ze sztabu Lecha Kaczyńskiego.

Szef PO wybory jednak przegrał, a „dziadek z Wehrmachtu” przyjął się i wszedł do potocznego języka polityki. Nieżyczliwi internauci znaleźli nawet zdjęcie, które miało ukazywać członka Einsatzgruppen podobnego do premiera.

Za Tuska nawet Tusk emigrował

Polacy wracają? Tak, po resztę rzeczy. To hasła z kategorii: za Tuska wyemigrowało 2 mln obywateli. O fake newsie, który wyrósł z błędnej interpretacji statystyk GUS, pisały media i politycy.

Jednak łatka się przykleiła, co nie dziwi, bo dopełnia obrazu nieliczącego się z Polkami i Polakami, krajem i dobrobytem obywateli, premiera kraju.

mem: Tusk, premier, który emigrował na Zachód za pracą
Mem o Tusku emigrującym za pracą

Żarty z emigracji Donalda Tuska za pracą w oczach autorów memów są metaforą jego rządów. Oto „zielona wyspa”, która suchą nogą wychodzi z kryzysu finansowego 2008 roku, nie daje jednak obywatelom szansy na rozwój i godne życie. Tak jak obywatele uciekają z kraju, tak i ucieka premier.

Sam Donald Tusk jeszcze na początku 2014 roku mówił, że „nie jest zainteresowany” wyjazdem do Brukseli. Nic dziwnego, że reakcją na przyjęcie przez niego europejskiej posady była fala niewybrednych memów. Jeden z nich sugerował, że ucieka z tonącego statku i bynajmniej nie jest kapitanem.

Haratamy?

Haratanie w gałę [czyli kopanie w piłkę – red.] to pozornie niewinny żart, który zyskał na popularności głównie dzięki kabareciarzom. W swoich skeczach pokazywali i parodiowali posiedzenia rządu. Jednym z nich był Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju, który w czasach rządów PO-PSL odtwarzał rolę samego premiera Tuska w serii skeczy „Posiedzenie rządu”.

Mem: Zadbać o Polskę? Nie mogę, idę charatać w gałę
Mem o Tusku, który woli haratać

Podczas kabaretowych posiedzeń rządu premier siadał z ministrami, rugał ich i rozstawiał po kątach, ale najważniejsze zawsze było właśnie haratanie w gałę. Znane zamiłowanie Tuska i innych polityków PO do futbolu stało się symbolem i czynnością, która odwracała uwagę od rządzenia, reform, obietnic wyborczych i wszelkich problemów władzy.

Co ciekawe, haratanie nie kojarzyło się ze zdrowiem i uprawianiem sportu, ale raczej fanaberią – luksusem – i zaniedbywaniem obowiązków.

Not with me those numbers

Donald Tusk jest trochę sam sobie winien. Jego pierwsza konferencja po ogłoszeniu nominacji na przewodniczącego Rady Europejskiej była po polsku. Zapowiedział, że od następnej konferencji prasowej będzie komunikował się w języku angielskim, a na pytanie o słabą znajomość francuskiego i angielskiego odpowiedział: I will polish my English [poprawię swój angielski, dosłownie wypoleruję – red.].

Słaby początkowo angielski Tuska stał się obiektem żartów. Robert Biedroń, ówczesny poseł Twojego Ruchu (partii Janusza Palikota), zaproponował nawet premierowi korepetycje. Polish English zaczął jednak żyć swoim życiem. Internauci postanowili premierowi pomóc i tłumaczyli mu polski na angielski 1:1.

mem: zamyślony Tusk pyta, What has gingerbread to windmill?
Mem o rzekomych błędach językowych Tuska

Od wierszyków „goes cancer, no because cancer” (idzie rak nieborak), przez rozmówki „yes? Donald on this page”, po powiedzenie „lie has short legs” (kłamstwo ma krótkie nogi) – lider PO stał się obiektem niezdarnych, ale dowcipnych przekładów.

Choć znamy współczesnych polityków, którzy publicznie radzą sobie z angielskim gorzej, to Donaldowi Tuskowi przypadło w udziale rozmasowywanie polskiego kompleksu popełniania błędów w językach obcych.

Należy pamiętać, że taka niezdarność wyjątkowo zwraca uwagę młodych odbiorców, którzy wychowani od podstawówki w czasach angielskiego i niemieckiego, uważają podstawową znajomość języków obcych za oczywistą, a błędy piętnują.

Kurczaki i ziemniaki

Językowe wpadki to nie koniec. Twórcy memów pamiętają również „ciepłą wodę w kranie”, „jak żyć, panie premierze”, że „jedyne co wyszło Tuskowi, to Wielka Brytania z UE”, refren hitu „Tuskotronic” – kurczaki i ziemniaki – a także legendarne zdjęcie Tuska z Putinem na molo w Sopocie.

Jaki zatem obraz Donalda Tuska miałby ktoś, kto nie pamięta rządów premiera, ale aktywnie korzysta z internetu? Wiedziałby, że były premier jest leniwym złodziejem, który działa w interesie Niemiec, od pracy w rządzie woli granie w piłkę, a z obniżaniem podatków poszło mu jak z nauką angielskiego – źle, chociaż na lekcjach mniej oszukiwał. Kraj tymczasem doprowadził do stanu, w którym sam wyjechał na emigrację.

Z memów wyłania się obraz polityka, który ma na koncie same porażki i niepowodzenia, nieuczciwego, dbającego o interes swój i swoich, nieprzejmującego się i nieprzemęczającego się, niedotrzymującego obietnic i rozkładającego ręce (z uśmiechem oczywiście). Przywódcę, który, kiedy trzeba pracować, woli pograć w piłkę, bo członkowie jego rządu do pracy się nie nadają.

Ta narracja towarzyszyła zmianie władzy z koalicji PO-PSL na Zjednoczoną Prawicę. Zmieniło się jednak coś jeszcze. Język i estetykę memów przejęła TVP. Za jej sprawą żarty z Donalda Tuska stały się obowiązkową strategią propagandy.

Więcej Tuska, redaktor da radę

TVP przegrzało. Warto jednak przypomnieć, jak telewizja publiczna stała się portalem produkującym memy o Tusku. Po pierwsze, powielała wszystkie tematy memów.

Nie mogło się obyć bez propagandy łączącej Tuska z Niemcami i kanclerką Niemiec. Nic dziwnego, skoro na czele Telewizji Publicznej stanął Jacek Kurski, który wymyślił “dziadka z Wehrmachtu”. W 2017 roku po jednym z krytycznych wobec rządu tweetów Donalda Tuska jedna z pracowniczek TVP przygotowała w „Wiadomościach” materiał, w którym przekonywała, że “Dziś Tusk spłaca zobowiązania wobec Niemiec”. Pojawił się nawet fragment z filmu o Krzyżakach.

Po drugie, TVP używała czarnego wizerunku Donalda Tuska – jak i wielu innych polityków opozycji m.in. Grzegorza Schetyny i Rafała Trzaskowskiego – jako uniwersalną odpowiedź na wszystkie sukcesy i porażki. Obrona przez atak, wyciąganie mitycznych zaniedbań i win Tuska było obrazkiem pojawiającym się na paskach i w materiałach, nawet kilkukrotnie w ciągu jednego wydania „Wiadomości”.

Po trzecie, tworzyła obrazy. Wycinała fragmenty wypowiedzi, osadzała obrazki w zupełnie innym kontekście, a nawet zmieniała kolor i nakładała przester. „Czerwona twarz, rogi, szyderczy uśmiech na widok przemocy i sakramentalne für Deutschland" – pisała Dominika Sitnicka w OKO.press o reakcji TVP na powrót byłego premiera.

Tusk pojawiał się w propagandzie PiS za często. Łączenie byłego premiera – po tylu latach – z kolejnymi niepowodzeniami polskiego rządu, a także nachalne wciskanie wzmianek o Tusku do wszystkich możliwych materiałów i wydań „Wiadomości” doprowadziło do śmieszności i odwrócenia znaczeń. O jedno „für Deutschland” za dużo.

Manipulowanie wizerunkiem byłego premiera zmęczyło internautów. Zaczęli odnotowywać kolejne rekordy wypowiedzianych tusków, furdeutschlandów i innych słów po niemiecku w jednym wydaniu „Wiadomości”. Bardziej niż treść, internautów interesowała częstotliwość wzmianek.

Użytkownik FlasH_vikop policzył, że w 2022 roku nazwisko szefa PO padło w „Wiadomościach” 1894 razy, pojawił się w 280 głównych wydaniach wiadomości, czyli 77 proc. wszystkich.

Mem: Donald Tusk brodzi w kałuży, z komentarzem: TVP podałoby, że bada szkody wyrządzone przez wywołaną przez siebie burzę
Mem wyśmiewający przypisywanie przez TVP winy Tuskowi za wszystko, co się dzieje

Komizm telewizyjnej propagandy mediów publicznych sumiennie ukazywały fanpage m.in. strona „Oglądam »Wiadomości«”, bo nie stać mnie na dopalacze”, której autorki/autorzy wstawiali wycinki najzabawniejszych fragmentów z anteny, zbierali wszystkie paski z danego dnia, a nawet organizowali konkursy, czy powyższy pasek jest prawdziwy.

Przełom nastąpił w momencie przesłuchania Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Relacje „the best of” z tego wydarzenia obejrzano ponad 3 mln razy. Z konfrontacji z przewodniczącą komisji, posłanką PiS Małgorzatą Wassermann, wyszedł nazwany „Mistrzem”, co miało być nawiązaniem do powieści Michaiła Bułhakowa.

Pojawiły się pierwsze memy dotyczące niemiecko brzmiących nazwisk członków rządu oraz Prawa i Sprawiedliwości. Oberwało się m.in. rzecznikowi prasowemu rządu Piotrowi Müllerowi, krakowskiej posłance PiS Małgorzacie Wassermann, a także ministrowi Łukaszowi Schreiberowi.

Internauci nazwali ich “prawdziwymi Polakami walczącymi z Niemcem”. Ironia towarzyszyła również poszukiwaniu wszystkich sytuacji, których winien mógł być Tusk.

Pierwszym takim “memem” był wiersz Wojciecha Młynarskiego z 2011 roku: pociąg spóźnił się do Buska – wina Tuska, podupada kurort Ustka – wina Tuska.

“Wina Tuska” stała się internetowym narzędziem komentowania bieżącej polityki, w której każdą porażkę partia rządząca uzasadnia omnipotentnymi sabotażami byłego premiera.

W alternatywnej wersji “winę Tuska” przedstawiano wspomnianym spotkaniem na sopockim molo.

mem: spotkanie Tuska z Putinem na molo w Sopociei podpis – ustalają ceny gazu
Kolejny mem przypisujący Tuskowi winę za wszystko

Propaganda stała się satyrą, a memy stawały w obronie polityka, którego wcześniej bezwzględnie dyskredytowały. Pojawiła się nawet nostalgia za czasami, kiedy “nie było idealnie, ale nie to, co teraz”.

Wreszcie Tusk stał się zbawcą, dorobił białego konia i został gwiazdą TikToka. Zaczął “orać” – w internecie to najwyższa forma odpowiedzi – oraz być “w formie”.

Rękę, a nawet cały las rąk, do odczarowania i zmiany wizerunku Donalda Tuska w memach przyłożyło TVP. Wieloletnia, nachalna i toporna propaganda nużyła, szokowała, ale co najgorsze, bawiła.

W ten sposób memy zaczęły wyśmiewać chorobliwe szukanie powiązania Donalda Tuska z Niemcami przez Janusza Kowalskiego i innych polityków Zjednoczonej Prawicy, dziadka z Wehrmachtu, wstawek z „für Deutschland”, które internauci liczyli. Zarówno rekordy, jak i wydania, w których Tusk nie pojawił się w ogóle.

„Przypadek? Nie sondze”

W marcu 2019 roku „Superwizjer” TVN publikuje reportaż Bertolda Kittela i Anny Sobolewskiej zatytułowany “Farma trolli".

Materiał przedstawia kulisy funkcjonowania serwisu internetowego, który masowo produkuje i poprzez liczne Facebookowe fanpage dystrybuuje teksty. Manipulacje o opozycji, kłamstwa o uchodźcach i memy.

Jednym z “bohaterów” memów stał się Rafał Trzaskowski, który w 2018 roku ubiegał się o stanowisko prezydenta Warszawy. Obrazki wyśmiewające wpadkę polityka PO – sklejanie drzwi taśmą podczas jednej z wyborczych wizyt – parodiowano i kolportowano, na co zwraca uwagę reporter “Superwizjera”, w sposób, który miał “udawać spontaniczną akcję internautów” i docierać do milionów osób.

Wśród innych “bohaterów” znalazł się m.in. Donald Tusk.

O kolejnej farmie pisali na łamach „Newsweeka” dziennikarze i dziennikarki: Katarzyna Pruszkiewicz, Julia Dauksza, Konrad Szczygieł i Wojciech Cieśla. Przedstawiona firma Cat@Net jest największą znaną polską farmą trolli.

Zdaniem autorów i autorek kilkanaście osób wystarczyło do obsługi w sumie ok. 170 kont na Facebooku, Twitterze, Instagramie. Wśród zleceniodawców farmy pojawiło się m.in. TVP. Do zadań trollkont należało nakręcanie ruchu na social mediach, atakowanie przeciwników oraz dbanie o wizerunek mocodawców – raz prezesa TVP, raz polityka SLD. Taki rozstrzał jest możliwy, ba!, wręcz łatwy, bo farma prowadzi konta zarówno prawicowe, jak i lewicowe.

Wśród trolli prym wiedzie Dariusz Matecki, nazwany przez Annę Mierzyńską “podszczuwaczem”. Polityk Suwerennej Polski, prezes Fundacji Ośrodka Monitorowania Antypolonizmu, nadzorowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości, którego Dariusz Matecki był pracownikiem.

Na promocję postów i ich zasięgów idą dziesiątki tysięcy złotych.

Sam Matecki jako polityk i radny wydał w sumie ponad 70 tys. zł w okresie od kwietnia 2019 do lutego 2023 roku, a Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu dodatkowe 30 tys. zł. Polityków inwestujących w zasięgi było więcej; robił to między innymi Zbigniew Ziobro.

Nie tylko koalicję rządzącą wspierają internetowe tuby propagandowe. Po stronie opozycyjnej istnieje m.in. Sok z Buraka, fanpage, który memował o politykach Zjednoczonej Prawicy w sposób krytyczny, ostry, a czasami wulgarny. Stał się również symbolem “hejtu opozycji” uwielbianym przez prawicowe media.

W 2016 roku twórca Soku z Buraka mówił w wywiadzie dla naTemat “założyłem, że będę głosem opozycji. I będę ją całą wspierać. Bo sami w internecie radzą sobie ciągle za słabo”.

Memują wszyscy – PiS i PO, bo memy polaryzują, Konfederacja i Lewica, bo mniejszym ugrupowaniom, z elektoratem wrośniętym w internet, łatwiej skupić na sobie uwagę. Kontrolowany obieg memów to jedno, niezależna i oddolna aktywność internautów to drugie. Gdzie przebiega granica między zorganizowanym i politycznym memowaniem a spontaniczną twórczością? Nie wiadomo.

Dwa Donaldy

Z memami jak z ogniem. Ich siłą jest zasięg i prędkość rozprzestrzeniania się. Są proste, dosłowne i zabawne. Obrazem skonstruowanym przez autora infekują umysły. Jednocześnie to broń obosieczna, o czym przekonał się ostatnio lider Platformy.

Po publikacji filmiku Polacy muszą odzyskać kontrolę nad swoim państwem i jego granicami! błyskawicznie pojawiły się memy przypominające, co były premier twierdził w 2015 roku “kiedy nie kierował się sondażami”. Mówił wtedy, że “nie ma usprawiedliwienia dla ksenofobicznych reakcji na imigrantów”.

Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy w listopadzie 2021 roku stracił prawo jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym. Internauci momentalnie przypomnieli zapomniany uścisk dłoni dwóch pieszych.

mem: Kaczyński w Sejmie ściska dłoń Tuska i mówi – Witam w klubie pieszych
Mem po odebraniu Tuskowi prawa jazdy

Pozostają pytania: który obraz Donalda Tuska i innych polityków (np. Konfederatów) wygra w umysłach wyborców zbyt młodych, by pamiętali? Ilu spośród wspomnianych 3 mln wyborców zdecyduje się pójść na wybory z powodu mema, a ilu podejmie decyzję o oddaniu głosu na konkretnego polityka?

Czy memy są w ogóle ważne? Tak. Z jednej strony wyrażają emocje społeczne w języku, którym mówi młodzież. Z drugiej strony, memy są elementem języka informacyjnego, co Marshall McLuhan określił medium is the message.

Ten przekaz wpływa na ocenę polityczną. Memy mogą również powielać fake newsy. Wreszcie, gdyby nie były skuteczne, to politycy nie inwestowaliby w nie setek tysięcy złotych.

Ocena w memach jest ironiczna, gorzka, prześmiewcza.

Czy traktujemy poważnie życie publiczne, politykę, media? Czy mem to tylko żart? Może memy to życie albo życie to memy. Może nie mamy już wątpliwości – my młodzi – i wszyscy po cichu nucimy na wzór Pezeta:

Cała polityka to mem,

ciemne niebo nad nami,

do góry dnem,

ten kraj to mem.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofamy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach.

;

Udostępnij:

Michał Tomasik

Wydawca w radio TOK FM i wykładowca w Collegium Civitas. Absolwent filozofii na UJ i dziennikarstwa na Collegium Civitas. W wolnym czasie tłumaczy, dlaczego wyjechał z Trójmiasta.

Komentarze