Zbigniew Ziobro w Toruniu ostrzegał w niedzielę przed aktywistami LGBT, którzy "pod pięknymi hasłami chcieliby narzucić innym swoje poglądy". Jak rozumieć te słowa w ustach ministra, który zaangażował aparat państwowy, by bronić drukarza homofoba i pracownika Ikei, który życzył homoseksualnym współpracownikom śmierci?

„Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której aktywiści homoseksualni z poparciem opozycji pod szlachetnymi hasłami wprowadzają ograniczenia wolności” – mówił 6 października w Toruniu minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Straszył „tyranią poglądów i wartości”.

„To są środowiska, które mają swoją wolność, ale pod pięknymi hasłami chciałyby innym narzucić swoje poglądy” – dodał Ziobro. 

Jako przykład wolności, którym cieszą się osoby LGBT, podawał: brak represji czy realizowanie konstytucyjnego prawa wolności zgromadzeń. „Każdy może realizować swoje zamierzenia (…), głosić poglądy, mieć swoje media” – dodał Ziobro.

Za to zamachem na wolność Polek i Polaków, o którym na lokalnych konwencjach wyborczych grzmi też prezes PiS Jarosław Kaczyński, ma być walka o równe prawa: związki partnerskie, równość małżeńską, ochronę przed przestępstwami z nienawiści i dyskryminacją.

Co to za wolność?

Taki świat, to oczywiście świat na opak. Wbrew fundamentom nowoczesnej demokracji wolność większości ograniczana jest tu równościowymi postulatami mniejszości. Co ma więc zrobić mniejszość? Najlepiej siedzieć cicho i zgodnie z hasłem „nikt nikomu pod kołdrę nie zagląda”, praktykować wolność we własnym domu.

„Nie ma represji? Nie ma problemu!” – zdaje się mówić minister Ziobro.

Na poziomie państwowym praktykowanie wolności polega na nieskrępowanym realizowaniu agendy rządzącej partii, a także niczym nieograniczonej ekspresji wartości prawicowych. Żeby taka wolność mogła się urzeczywistnić, trzeba odrzucić wszystkie kneble: dumnie zerwać z polityczną poprawnością i obwołać wrogim/obcym każdy głos sprzeciwu.

O wypaczonym pojęciu wolności serwowanym przez PiS w Polsce, ale także przez autorytarne siły polityczne w innych państwach, w OKO.press pisaliśmy wielokrotnie. Warto jednak przypomnieć, że słowa Zbigniewa Ziobry to nie tylko oratorskie zapędy, które ujawniają filozofię polityczną PiS.

To przede wszystkim usankcjonowanie dyskryminacji i zielone światło dla przemocy.

Krucjata 1: drukarz homofob

W tej kadencji Zbigniew Ziobro niezłomnie walczył o prawo do dyskryminacji w usługach.

Gdy w 2016 roku przed sądem stanął łódzki drukarz, który odmówił wykonania baneru dla organizacji LGBT, zasłaniając się „wolnością sumienia”, minister sprawiedliwości polecił prokuraturze włączyć się do sprawy po stronie oskarżonego.

Niezrażony niekorzystnym dla pracownika drukarni wyrokiem sądu II instancji (sąd orzekł, że oskarżonym kierowała niechęć do osób LGBT, a tym samym dopuścił się dyskryminacji), prokurator generalny wniósł kasację do Sądu Najwyższego.

Nie czekając na rozstrzygnięcie, Zbigniew Ziobro postanowił pójść krok dalej i rozprawić się z przepisem, który pozwolił na skazanie drukarza. Chodzi o art. 138 kodeksu wykroczeń mówiący o bezzasadnej odmowie wykonania usługi. Do tego zadania wykorzystał upolityczniony Trybunał Konstytucyjny, który 26 czerwca 2019 roku przychylił się do wniosku Prokuratora Generalnego i usunął z polskiego prawa jedyną gwarancję ochrony przed dyskryminacją w dostępie do usług.

Wyrok TK Ziobro nazwał „świętem wolności”. „Tej wolności sumienia, wyznania, decydującej o tożsamości każdego z polskich obywateli, ale też wolności gospodarczej (…) Intencją mojego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego była obrona wolności wszystkich środowisk” – tłumaczył  minister sprawiedliwości. 

„Nikt nie powinien pod hasłami tolerancji używać aparatu państwa, by zmuszać innych do gwałcenia ich własnej wolności” – dodawał Ziobro.

Krucjata 2: św. Tomasz z Ikei

Równie ochoczo minister zaangażował się w sprawę Tomasza – pracownika sieci IKEA zwolnionego za cytowanie na forum firmy biblijnych słów o „śmierci i krwi”, które czekają osoby homoseksualne.

„Jeśli ta informacja miałaby się potwierdzić, to mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której zewnętrzny koncern – naruszając polski porządek prawny – dopuszcza się jawnego złamania praw pracowniczych, ingeruje w obszar wartości chronionych przez polskie prawo, które gwarantuje każdemu obywatelowi wolność sumienia i wyznania. To jest rzecz absolutnie skandaliczna, gdyby się potwierdziła” – komentował Zbigniew Ziobro.

I choć zgodnie z art. 94 kodeksu pracy firmy mają obowiązek przeciwdziałać dyskryminacji w miejscu pracy, minister polecił prokuraturze zbadanie, czy to pracownik życzący współpracownikom śmierci nie padł ofiarą dyskryminacji.

Zielone światło dla agresji

Wypaczanie przepisów prawa z pomocą aparatu państwowego to jedno, ale minister sprawiedliwości – oraz inni szczujący na osoby LGBT politycy PiS – dają przyzwolenie na przemoc.

Zbigniew Ziobro obecność tęczowych flag na demonstracjach nazywał np. „próbą przeorania ojczyzny”. Retoryka wojenna – walka o wolność, wartości, naród – już dziś znajduje odzwierciedlenie na ulicach polskich miast i miasteczek.

Byliśmy świadkami tego na Marszu Równości w Białymstoku, gdy uczestnicy homofobicznej blokady ciskali petardami, butelkami i kamieniami w osoby LGBT i ich sojuszników. Widzieliśmy to też na tęczowym pochodzie Lublinie, gdzie fizycznie zaatakowani zostali dziennikarze OKO.press – Agata Kubis i Maciek Piasecki.

Homofobi, nacjonaliści i kibole rzucali w dziennikarzy puszkami i butelkami. Czterech mężczyzn napadło jednego z…

OKO.press 发布于 2019年10月1日周二

I całe szczęście nie widzieliśmy, czym jest „niewyobrażalna tragedia” – jak określił to Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar – do której mogło dojść w Lublinie, gdyby policja nie zatrzymała dwóch osób, które na homofobiczną blokadę przyniosły domowej roboty bombę.

OKO.press pilnuje ABC praw LGBT+
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Komentarze

  1. Empereur de Pologne

    Autor chyba nie rozumie, co oznacza słowo "wolność". Jak ktoś uważa, że sklepikarz czy drukarz powinien mieć obowiązek obsługiwania każdego, kto sobie tego zażyczy, to niech sobie tak uważa, ale niech nie nazywa tego wolnością, bo to jest po prostu absurd. Przymus lub zakaz czynienia czegoś jest z definicji zaprzeczeniem wolności.

    • Ivonka Ciepielak

      Nie chodzi tu o prawo indywidualnego podmiotu do wlasnego widzimisie, ale o dopasowywanie kodeksu do linii partii obecnie rzadzacych. Jesli Polska ma pozostac krajem demokratycznym, to szansa jest, ze i rzad i jego ekstremalnie pro-katolicka polityka sie zmieni. PiS i Ziobro dba o to, zeby szanse na ta zmiane byly znikome, a tu jez nie mozna mowic o demokracji, ale raczej o ustroju przypominajacym prl, tyle, ze w mediach zamiast panstwa i socjalizmu slychac narod i katolicyzm. Bardzo to smutne, bo demokracja jest samokorygujaca

    • Telesfor Niezgoda

      "Jak ktoś uważa, że sklepikarz czy drukarz powinien mieć obowiązek obsługiwania każdego, kto sobie tego zażyczy (…)"
      A to tak nie jest? Mogę np. jako piekarz arbitralnie odmawiać sprzedawania bułek rudym?

Masz cynk?