0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwo SprawiedliwościBiuro Komunikacji i ...

Nie ma potrzeby żadnej pilnej nowelizacji, żeby zrealizować ten wyrok; wystarczy, że Trybunał Konstytucyjny orzeknie o zgodności z Konstytucją ustawy o Sądzie Najwyższym, która czeka na rozpatrzenie od stycznia – uważa minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk.

Przeczytaj także:

Minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, uważa, że wyrok nie został wydany przez sędziów, lecz przez polityków – i to na „suto zakrapianych bankietach, polowaniach”.

W ten sposób rządzący odnoszą się do bardzo istotnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który w poniedziałek 5 czerwca orzekł, że

Polska uchybiła zobowiązaniom państwa członkowskiego, gdyż reformy sądowe z grudnia 2019 roku są niezgodne z prawem UE.

Najnowszy wyrok TSUE: O jakie reformy chodzi?

Chodzi o zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym oraz ustawie o ustroju sądów powszechnych, w ramach których zaostrzono przepisy dotyczące postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów oraz ustanowiono nową izbę w Sądzie Najwyższym właściwą do orzekania w tych sprawach.

Nowe przepisy, dotyczące postępowań dyscyplinarnych, wprowadzały surowe kary dla sędziów za stosowanie prawa UE i sprawdzanie, czy składy orzekające spełniają unijne wymogi niezależnego sądu. Izba Dyscyplinarna, do której sędziowie powoływani byli przez nową, upolitycznioną KRS, zastąpiła wcześniej funkcjonującą Izbę Karną obsadzoną legalnie powołanymi sędziami, w związku czym nie można jej uznać za prawidłowo powołany sąd.

Izba Dyscyplinarna została już zlikwidowana, ale przepisy tzw. ustawy kagańcowej, których dotyczy poniedziałkowy wyrok TSUE, obowiązują do dziś. To za ich pomocą prześladowani byli m.in. sędziowie Tuleya i Juszczyszyn, którzy już wrócili do orzekania.

Szczegóły wyroku oraz jego skutki w OKO.press analizowała Anna Wójcik.

Szynkowski vel Sęk: Nie ma potrzeby pilnej nowelizacji żadnych ustaw

Odnosząc się do wyroku TSUE, minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział, że „treść wyroku w tej chwili jest przedmiotem analiz”. Jak podkreślił jednak „wstępna analiza wskazuje (…), że (…) część zarzutów jest już nieaktualnych”, a część „może być rozwiązana, jeżeli weszłaby w życie ustawa nowelizująca ustawę o SN, która została przyjęta przez Sejm w styczniu tego roku, a która jest w tej chwili przedmiotem analizy przez TK”.

Ustawa przenosi bowiem rozstrzyganie spraw dyscyplinarnych z Izby Odpowiedzialności Zawodowej do Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz rozszerza możliwość stosowania tzw. testu niezależności sędziego, przyznając każdemu składowi sędziowskiego to uprawnienie z urzędu, czyli ex officio.

Zdaniem Szynkowskiego vel Sęka taki zapis odpowiada na podtrzymany dziś przez TSUE zarzut.

Ponadto, zdaniem ministra, "nie znajdują się tam [w wyroku TSUE] żadne tezy, które by sprawiały, że musielibyśmy myśleć o jakiejś pilnej nowelizacji”. Dlatego też Szynkowski vel Sęk ma nadzieję, że „Trybunał Konstytucyjny jak najszybciej oceni konstytucyjność tej ustawy (…) i ta ustawa wejdzie w życie”.

Szynkowski vel Sęk myśli życzeniowo

Takie myślenie jest jednak raczej życzeniowe.

Po pierwsze, nieaktualna jest jedna sprawa: w 2022 roku zlikwidowano Izbę Dyscyplinarną i powołano w jej miejsce Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. Wyrok TSUE dotyczy stanu prawnego na dzień zgłoszenia pozwu przez Komisję Europejską.

Problem jest jednak taki, że jeśli TSUE uznaje za wadliwą Izbę Dyscyplinarną, to za taką samą uznałaby także Izbę Odpowiedzialności Zawodowej, która ma tę samą wadę, co Izba Dyscyplinarna: jest obsadzona neosędziami, czyli sędziami powołanymi przez upolitycznioną KRS.

Szynkowski vel Sęk twierdzi jednak, że zarówno ten problem, którego orzeczenie TSUE bezpośrednio nie dotyczy, jak i problem ustawy kagańcowej, która wciąż obowiązuje, rozwiązałoby wejście w życie przetrzymywanej przez Trybunał Konstytucyjny nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym ze stycznia 2023 roku.

Ale – jak alarmowali eksperci już na początku roku – ustawa w takim kształcie nie znosi postanowień ustawy kagańcowej, a rozpatrywanie spraw dyscyplinarnych przez Naczelny Sąd Administracyjny jest niezgodne z Konstytucją. Nowelizacja ustawy o SN, która utknęła zostawia zakaz podważania statusu neo-KRS oraz pojemny przepis o rzekomej odmowie sprawowania wymiaru sprawiedliwości.

To nimi okłada się sędziów, którzy podważają status neo-sędziów i nie chcą z nimi orzekać. Ta nowelizacja znosi tylko karalność takich czynności orzeczniczych sędziów. Pisaliśmy o tym w poniższym tekście:

Ponadto widać, że minister ds. europejskich nie przeczytał choćby komunikatu TSUE o dzisiejszym wyroku. Bo gdyby przeczytał wiedziałby, że konieczna jest pilna nowelizacja ustawy o SN oraz ustawy o ustroju sądów powszechnych. Bowiem TSUE zakwestionował przepisy, których nie usuwa nowelizacja ustawy o SN zablokowana w TK. Chodzi o przepisy zmuszające sędziów do składania oświadczeń, w których ujawniają przynależność do organizacji poza rządowych i partii.

Poza tym TK – pogrążone w sporze – praktycznie nie proceduje, czego minister Szynkowski vel Sęk zdaje się po raz kolejny nie zauważać.

Wyrok TSUE i KPO? „Dwa rozbieżne tematy”

Co więcej, Szynkowski vel Sęk deklaruje, że nie łączy tego wyroku ze sprawą dialogu prowadzonego z Komisją Europejską w sprawie środków z KPO.

„Nie postrzegam tego wyroku w kontekście w tej chwili prowadzonego dialogu z Komisją Europejską na temat płatności z Krajowego Planu Odbudowy, bo to są dwa rozbieżne elementy”.

Taka wypowiedź zaskakuje, gdyż po pierwsze – na chwilę obecną nie ma żadnego dialogu z Komisją Europejską.

Komisja Europejska czeka po prostu na sygnał ze strony Polski, że Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył sprawę zgodności ustawy o Sądzie Najwyższym z Konstytucją i że może ona zostać wdrożona.

Dopiero gdy to nastąpi, KE – po złożeniu przez Polskę wniosku o pierwszą ratę płatności – zgodnie z procedurą, która jest taka sama dla wszystkich państw członkowskich, przystąpi do oceny wypełnienia kamieni milowych. Służby prawne Komisji będą analizować nie tylko, czy zapisy ustawy o Sądzie Najwyższym faktycznie rozwiązują problemy braku niezależności sądów zidentyfikowane w KPO, czy nie, ale także to, czy w międzyczasie nie doszło do kolejnych zmian w prawie lub pojawienia się nowych problemów, które pod znakiem zapytania stawiałyby niezależność sądów w Polsce.

Każdy wyrok TSUE musi zostać w pełni wdrożony, by KE nie miała podstaw wysuwania kolejnych zarzutów.

Dopiero na tej podstawie Komisja Europejska stwierdzi, czy Polska kwalifikuje się do wypłaty pierwszej transzy środków. Samo wejście w życie ustawy o Sądzie Najwyższym absolutnie nie oznacza wypłaty środków z KPO.

Środki z KPO to w przypadku Polski w sumie nieco ponad 35 mld euro grantów i bardzo nisko oprocentowanych pożyczek na inwestycje. Pierwsze wypłaty niektóre kraje UE otrzymały już w 2022 roku. Polska nie złożyła jeszcze nawet wniosku o pierwszą płatność.

Ziobro: Wyroki TSUE niewiarygodne

Do kwestii wyroku TSUE ws. ustawy kagańcowej oraz Izby Dyscyplinarnej odniósł się też minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z Suwerennej Polski oraz Sebastian Kaleta, sekretarz stanu w MS z tej samej partii podczas konferencji prasowej.

Ziobro stwierdził, że „wyroki Trybunału Sprawiedliwości są uzgadniane na suto zakrapianych spotkaniach i bankietach z politykami Europejskiej Partii Ludowej [czyli tej, do której należy Platforma Obywatelska – przyp. red.], w związku z czym nie można traktować orzeczeń tego sądu jako wiarygodnych”.

Nie pierwszy raz minister Ziobro przywołuje rzekomą aferę wykrytą przez francuski „Liberation”, który jednak żadnych dowodów na handel wpływami ze strony sędziów TSUE nie znalazł. O sprawie na łamach OKO.press pisał Mariusz Jałoszewski.

Ziobro dodał też, że jego zdaniem treść tego wyroku „w pełni potwierdza tego rodzaju przypuszczenia, że nie był on pisany przez sędziów, lecz przez polityków”, bowiem „stanowi jawne pogwałcenie europejskich traktatów”. Zdaniem Ziobry, TSUE nie posiada bowiem kompetencji do oceny organizacji ustroju sądów w pastwach członkowskich.

To twierdzenie już wielokrotnie podnoszone przez ministerstwo sprawiedliwości w kontekście tej sprawy. Jak weryfikowaliśmy już nie raz, nie jest ono prawdziwe. TSUE także w tym wyroku potwierdził, że kontrola przestrzegania przez państwo członkowskie wartości i zasad takich jak

  • państwo prawne
  • skuteczna ochrona sądowa
  • i niezależność sądownictwa

należą w pełni do jego kompetencji.

W przeciwieństwie do tego, co twierdzi minister sprawiedliwości, TSUE jest jak najbardziej upoważniony do badania zgodności polskiego prawa z prawem UE we wszystkich obszarach, gdzie UE ma kompetencje. Ma prawo także badać, czy państwo członkowskie przestrzega wartości traktatowych.

A te wartości to m.in. prawo do niezawisłego i niezależnego sądu, ustanowionego ustawą. To jest też standard europejski wynikający z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

UE nie mówi jak dokładnie mają być zbudowane krajowe sądy. Wyznacza jednak ogólny standard sądownictwa. A mają one być przede wszystkim niezależne od polityków. Minister Ziobro mimo 8 lat sporów z UE nadal tej prostej zasady nie zrozumiał.

Kaleta: „Polityczna szarża Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości, by podporządkować sobie Polskę”

Te same – oparte jedynie na dezinformacji – zastrzeżenia powtórzył na tej samej konferencji prasowej także wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

„Unia Europejska nie ma żadnych kompetencji, jeśli chodzi o określenie ustroju sądownictwa. Zresztą, w tych wyrokach dotyczących Polski TSUE wskazuje, że każde państwo może dowolnie kształtować ten system”. Mimo to zdaniem Kalety, TSUE uznał, że „trzeba zająć się Polską”.

Kaleta stwierdził, że „zarzuty dotyczące Polski, które z tych wyroków wybrzmiewają, są kuriozalne, bo wskazują, że nie można ufać sędziom powołanym po 2018 roku bez jakichkolwiek podstaw wskazanych” [składnia oryginalna – przyp. red.].

„To jest polityczna szarża Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości, by podporządkować sobie Polskę ustrojowo, by wywołać w Polsce bunt i anarchię wewnętrzną, żeby polskie państwo nie mogło stabilnie funkcjonować, a żeby finalnie doprowadzić do sytuacji, że w Polsce nie będzie sądów Rzeczypospolitej Polskiej tylko będą sądy unijne”.

Tu minister naprawdę pojechał już po bandzie. Każdy, kto ma choć najmniejszą znajomość polskiego i europejskiego prawa wie, że polskie sądy to sądy unijne – taki fakt wynika wprost z członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Kaletę, podobnie jak ministra Ziobrę boli jednak to, że ich „reformy” mające w pełni podporządkować sądy władzy, zostały podważone w serii wyroków przez TSUE i ETPCz.

To w tych wyrokach m.in. podważono legalność nominacji dla sędziów po 2018 roku, czyli neo-sędziów. Dawała je bowiem upolityczniona neo-KRS, która jest zależna od polityków władzy. A skoro tak to i jej nominacje dla neo-sędziów są wadliwe.

Polski nie obowiązuje Karta Praw Podstawowych?

Dalej wiceminister oburzał się też na fakt, że TSUE przywołał w swoim orzeczeniu zobowiązania wynikające z Karty Praw Podstawowych, która gwarantuje prawo do niezawisłego i niezależnego sądu.

Kaleta stwierdził, że TSUE „konsekwentnie orzeka o jakichś rzekomych naruszeniach Karty Praw Podstawowych, tylko że jest (…) protokół numer 30 – protokół brytyjski, w którym Polska zabezpieczyła się na wypadek tego typu orzeczeń: TSUE nie ma prawa oceniać działań polskiego państwa przez pryzmat Karty Praw Podstawowych” – powiedział minister powtarzając po raz kolejny nie raz już zasłyszaną z ust polityków PiSu lub Suwerennej Polski kwestię rzekomego nieobowiązywania w Polsce Karty Praw Podstawowych.

Tylko że twierdzenie o nieobowiązywaniu w Polsce Karty Praw Podstawowych jest nieprawdziwe. Wyjaśnialiśmy to już nie raz, między innymi w poniższym tekście.

;

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Komentarze