Prokuratura chce stawiać pierwsze zarzuty karne dla byłego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. To początek rozliczania nieprawidłowości w Służbie Więziennej, która za czasów PiS miała być swoistym wojskiem i służbą specjalną od podsłuchów Ziobry. Jest aż 15 śledztw.
Kilka dni temu Prokuratura Krajowa poinformowała, że Prokurator Generalny Waldemar Żurek wystąpił do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu europosłowi i wiceprezesowi PiS Patrykowi Jakiemu (na zdjęciu u góry). To pierwszy taki wniosek prokuratury wobec tego byłego wiceministra sprawiedliwości.
Sprawa na kilka dni zelektryzowała świat polityki. Tym bardziej że wystąpiono też do Parlamentu Europejskiego o zgodę na jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie przez policję w celu ogłoszenia zarzutów karnych.
Prokuratura chce postawić Jakiemu zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych z artykułu 231 kodeksu karnego. Chodzi o okres, gdy w latach 2015-19 był zastępcą Ziobry i podlegało mu więziennictwo. Prokuratura zarzuca mu, że z naruszeniem szeregu przepisów ustawy o służbie więziennej wydał polecenie ówczesnemu dyrektorowi Służby Więziennej.
Chodziło o awansowanie osoby, która później została rektorem kuźni kadr Ziobry, czyli obecnej Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Zdaniem prokuratury awans odbył się na skróty, z naruszeniem ustawy.
Na działania prokuratury szybko i emocjonalnie zareagował Patryk Jaki. Wyśmiał je na konferencji prasowej, uznał je za „rekord absurdu”. Całą sprawę sprowadził do tego, że ściga się go za zwykłe i normalne decyzje kadrowe w państwowej jednostce. Że na tej zasadzie można postawić zarzuty każdemu, kto decyduje o jakimkolwiek awansie. Również członkom obecnego rządu.
Jego linia obrony częściowo trafiła na podatny grunt. Bo nawet część publicystów uznała, że sprawa jest błaha.
Tyle że z komunikatu prokuratury wynika, że awans odbył się ze złamaniem ustawy o służbie więziennej, która reguluje ścieżkę służbową funkcjonariuszy tej służby. Decyzje są tu sformalizowane i muszą być uzasadnione potrzebami służby oraz pragmatyką służbową.
To nie koniec. Sprawa zarzutów dla Jakiego to tylko fragmentem rozliczeń nieprawidłowości w Służbie Więziennej za czasów PiS. Obecnie toczy się aż 15 śledztw ws. „legalności, zasadności i gospodarności działań podejmowanych w latach 2015-2023 w związku z zarządzaniem Służbą Więzienną”. Oceniane są różne decyzje kadrowe, inwestycje i przekazywanie przez tę służbę nieruchomości na rzecz Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.
W tej sprawie zarzuty dostało już kilku funkcjonariuszy najwyższego szczebla Służby Więziennej. Co w historii tej służby jest precedensem.
Prokuratura chce też stawiać zarzuty byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Michałowi Wosiowi, któremu Służba Więzienna podlegała po tym, gdy Jaki został europosłem. W maju 2026 roku Woś został wezwany do prokuratury w celu ogłoszenia zarzutów, ale z powodów formalnych do tego nie doszło. O tych zarzutach piszemy dalej.
Wszystkie te śledztwa prowadzi specjalny zespół prokuratorów w Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu, który utworzono w grudniu 2024 roku. Zebrał on różne zawiadomienia składane przez NIK, ale też nowego dyrektora Służby Więziennej.
Część spraw jest znana, bo pisały o nich OKO.press, „Gazeta Wyborcza”, czy TVN24. I w różnych wątkach ten zespół prokuratorów od sierpnia 2025 roku stawia pierwsze zarzuty. Europoseł Jaki jest po prostu kolejną osobą, wobec której prokuratura uznała, że ma gotowy materiał do oskarżania w sądzie.
Służba Więzienna dla polityków Suwerennej Polski – na czele z Ziobrą – była politycznym łupem. Zresztą niejedynym. Ziobro tworzył swoje alternatywne struktury, niezależne od PiS-u. To miało być państwo w państwie ze stołkami do obsadzenia dla swoich ludzi, którzy potem będą wdzięczni i lojalni. Po to szafowano awansami i nagrodami. Te struktury dawały też dostęp do publicznych pieniędzy i władzę.
W tej układance licząca około 30 tysięcy osób Służba Więzienna miała być nie tylko służbą mundurową ziobrystów (politycy lubią takie służby), ale też służbą specjalną. Za czasów PiS utworzono w niej specjalną komórkę podległą bezpośrednio Ziobrze i dano jej uprawnienia do stosowania kontroli operacyjnej, w tym podsłuchów. Nie bez powodu Służba Więzienna zaczęła ochraniać budynek ministerstwa sprawiedliwości i Prokuratury Krajowej. I robi to do dziś.
W strukturach ziobrystów były też Lasy Państwowe ze stołkami i dostępem do pieniędzy. Był Fundusz Sprawiedliwości dla pomocy ofiarom przestępstw, który traktowano jak fundusz wyborczy partii Ziobry. Z Funduszu budowano też swoje media − telewizję, radio, portale.
Ziobro na bazie szkoły dla Służby Więziennej w Kaliszu stworzył również swoją uczelnię, kuźnię kadr dla wymiaru sprawiedliwości. Czyli Akademię Wymiaru Sprawiedliwości, która jest obecnie przechowalnią dla współpracowników ziobrystów.
Na swoje zawołanie Ziobro miał też prokuraturę, która zawsze mogła uderzyć śledztwem w politycznych przeciwników. By było to skuteczniejsze Prokuratura Krajowa kupiła Hermesa (tzw. mały Pegasus) do zbierania haków w internecie.
Dziś prokuratura krok po kroku wszystko to rozlicza. Są śledztwa dotyczące nieprawidłowości w Lasach Państwowych. Zarzuty dostał m.in. były dyrektor LP Józef Kubica, działacz partii Ziobry. Są śledztwa dotyczące Funduszu Sprawiedliwości – Ziobro i były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski są ścigani.
Są pierwsze procesy za aferę Funduszu Sprawiedliwości, w tym posła Dariusza Mateckiego, obecnie z PiS. W tej sprawie zarzuty ma też były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, który zgodził się na zakup Pegasua. Jest śledztwo ws. zakupu Hermesa. A teraz półtora roku po powołaniu w Poznaniu specjalnego zespołu prokuratorów, rozkręcają się śledztwa ws. nieprawidłowości w Służbie Więziennej. I w tym kontekście padają zarzuty dla Patryka Jakiego.
Zarzuty, które chce prokuratura stawiać europosłowi Patrykowi Jakiemu są związane z awansowaniem Marcina Strzelca. Obecnie emerytowanego generała Służby Więziennej, z wysokim uposażeniem. Od dwóch lat jest też miejskim radnym w Kaliszu, startował z list PiS-u. W 2025 roku był w komitecie poparcia Karola Nawrockiego. Jego kariera wystrzeliła za rządów PiS.
Po skończeniu studiów informatycznych wstąpił w 2004 roku do Służby Więziennej. W Centralnym Ośrodku Służby Więziennej w Kaliszu (szkoła kadr tej służby) zajmował się informatyzacją. Od 2015 roku był zastępcą komendanta Ośrodka.
W 2016 roku trafił do ministerstwa sprawiedliwości, gdy na jego czele stał Ziobro, a wiceministrem odpowiedzialnym za więziennictwo był Patryk Jaki. W resorcie Strzelec odpowiadał za reformę więziennictwa, kształcenie kadr dla tej służby i za przekształcenie byłego więzienia w Warszawie na ulicy Rakowieckiej na Muzeum Żołnierzy Wyklętych.
Potem przez dwa lata był zastępcą dyrektora Służby Więziennej, by w 2019 roku zostać rektorem-komendantem Szkoły Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości. To była decyzja wiceministra Jakiego. Szkoła powstała na bazie kaliskiego Centralnego Ośrodka Służby Więziennej i w 2023 roku – przed zmianą władzy – przekształcono ją w Akademię Wymiaru Sprawiedliwości z cywilnymi kierunkami. Wtedy Strzelec przestał też być rektorem.
Spekulowano, że musiał zrobić miejsce dla młodego działacza partii Ziobry z terenu Kalisza, czyli Michała Sopińskiego. Gdy on został rektorem miał 30 lat. Niedawno z tego stanowiska odwołał go minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Po stracie stanowiska rektora Strzelec przeszedł na emeryturę i został radnym w Kaliszu.
Jego szybki awans z Kalisza do samego ministerstwa sprawiedliwości pokazał w reportażu w TVN24 w 2024 roku Kacper Sulowski. Dziennikarz ujawnił też okoliczności, w jakich to się odbyło.
Przed awansem do stolicy Strzelec w Kaliszu był wice komendantem Ośrodka. Odpowiadał tam za informatyzację. Jednocześnie miał swoją prywatną firmę informatyczną. Dziennikarz TVN24 pisał: „To istotne w tej sprawie, bo w kolejnych miesiącach funkcjonariusze ośrodka odkrywają, że informatycy podlegli Strzelcowi na państwowym sprzęcie wykonują zlecenia prywatnej firmy szefa”.
Sprawa dotarła do ówczesnego dyrektora Służby Więziennej, który wszczął postępowanie dyscyplinarne, które potwierdziło zarzuty. W wynikach kontroli ustalono, że Marcin Strzelec wykorzystywał urządzenia służbowe do prywatnej działalności zarobkowej i „naraził SW na konsekwencje prawne i finansowe". Jak pisał TVN24, Strzelec dostał za to naganę, ale odwołał się do wiceministra Patryka Jakiego.
W trakcie postępowania dyscyplinarnego Strzelec zostaje awansowany przez Jakiego. Najpierw zostaje zastępcą dyrektora Biura Informatyki i Łączności w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, a potem wiceminister deleguje go do pełnienia służby w ministerstwie sprawiedliwości na stanowisku głównego specjalisty w Wydziale do spraw Służby Więziennej Departamentu Wykonywania Orzeczeń i Probacji.
Jak podaje portal TVN 24, Jaki uniewinnia go też w sprawie dyscyplinarnej. Uznał, że zarzuty źle sformułowano, a jeden z nich się przedawnił.
Dlaczego teraz prokuratura chce stawiać za to zarzuty karne? W komunikacie Prokuratury Krajowej tak opisano polecenie Patryka Jakiego, które wydał dyrektorowi Służby Więziennej ws. Strzelca: „podjęto, kolejno po sobie następujące, bezpodstawne i bezprawne decyzje personalne dotyczące funkcjonariusza Służby Więziennej, obejmujące jego delegowanie, przeniesienie z urzędu, oddelegowanie oraz odwołanie z oddelegowania”.
Zdaniem prokuratury służyło to wyłącznie mianowaniu Strzelca na stanowisko Zastępcy Dyrektora Biura Informatyki i Łączności Centralnego Zarządu Służby Więziennej „które zostało powtórnie dla niego utworzone, a tym samym zapewnieniu mu wyższego uposażenia oraz gwarancji powrotu na to lub równorzędne stanowisko po ewentualnym zakończeniu oddelegowania do Ministerstwa Sprawiedliwości”.
I dalej: „przy czym decyzje awansowe dotyczące tego funkcjonariusza podejmowane były w czasie prowadzonego wobec niego postępowania dyscyplinarnego”.
Prokuratura Krajowa podkreśla, że decyzje kadrowe podejmowane wobec Strzelca – na polecenie Jakiego – „zostały wydane bez spełnienia ustawowych przesłanek warunkujących zarówno zastosowanie rozwiązań kadrowych przewidzianych dla przypadków uzasadnionych ważnymi potrzebami służby, jak i przyznanie awansu”.
I jeszcze jeden fragment z komunikatu prokuratury: „W konsekwencji decyzje te naruszały obowiązujące przepisy prawa, skutkując uzyskaniem przez funkcjonariusza Służby Więziennej korzyści osobistej w postaci nieuprawnionego awansu oraz korzyści majątkowej w postaci wyższego uposażenia. Działania te godziły jednocześnie w interes publiczny, podważając prawidłowe, zgodne z prawem i oparte na obiektywnych kryteriach funkcjonowanie polityki kadrowej Służby Więziennej”.
Wraz z wnioskiem o uchylenie immunitetu Jakiemu prokuratura wystąpiła do Parlamentu Europejskiego o zgodę na jego zatrzymanie i doprowadzenie w celu ogłoszenia zarzutów. To zdenerwowało Jakiego. Prokuratura się jednak asekuruje na wypadek, gdyby unikał on prokuratury. Tak zrobił Ziobro i Romanowski, którzy uciekli na Węgry.
Zespół prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zarzuty chce stawiać też byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Michałowi Wosiowi, który przejął nadzór nad więziennictwem po Patryku Jakim. W tej sprawie już w maju 2026 roku Woś miał dostać zarzuty, ale nie stawił się do prokuratury, bo nie minął termin na odbiór awiza z wezwaniem na przesłuchanie.
Te zarzuty są związane głównie z utworzeniem za czasów PiS Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej. Powołano go w 2022 roku. Służba miała tropić przekręty za murami więzień i aresztów. W tym celu dano jej szerokie uprawnienia łącznie do prowadzenia kontroli operacyjno-rozpoznawczej. W tym do zakładania podsłuchów. Przeciwko temu protestował RPO, wskazując, że służba mogła też inwigilować obywateli za murami więzienia.
Służba ta podlegała bezpośrednio ministrowi sprawiedliwości. Zlikwidowano ją po upadku władzy PiS w 2025 roku.
Ale Ziobro mocno inwestował w nową służbę z takimi uprawnieniami. Obsadzono ją zaufanymi ludźmi, ściąganymi spoza Służby Więziennej, w tym byłych pracowników służb specjalnych. Spekulowano, że Ziobro chce mieć swoją służbę, która byłaby w odwodzie, gdyby doszło do frakcyjnych walk w PiS.
A wtedy służby specjalne podlegały Mariuszowi Kamińskiemu. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Piotr Żytnicki pisał, że Inspektorat Wewnętrzny tworzono w pośpiechu i na rympał, by zdążyć przed wyborami w 2023 roku.
Kluczową rolę w tworzeniu Inspektoratu powierzono Zbyszkowi N. To były pracownik ABW, który po odejściu ze służby pracował w państwowych bankach Pekao i Alior (kontrowali je w tym czasie ziobryści). Zajmował się w nich sprawami bezpieczeństwa.
Do pierwszego banku ściągnął go z emerytury Witold Kornicki (dawniej Ziobro), brat ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. I z banku Ziobro ściągnął go do Inspektoratu. Potem trafili tu inni emerytowani funkcjonariusze służb specjalnych.
I z tym są związane zarzuty, które Wosiowi chce stawiać prokuratura. Ponadto chodzi o zasady naboru do Służby Więziennej i „wydatkowanie środków finansowych przeznaczonych na jego działalność”. Prokuratura informowała: „Nieprawidłowości miały polegać w szczególności na zatrudnianiu w Służbie Więziennej osób bez przeprowadzenia wymaganego naboru oraz bez posiadania odpowiednych kwalifikacji”.
Prokuratura zarzuca Wosiowi, że w okresie luty 2021 – listopad 2023 przekroczył uprawnienia i nie dopełnił obowiązków. Dotyczy to „podpisywania decyzji i postanowień administracyjnych oraz wewnętrznych aktów normatywnych dotyczących Służby Więziennej” w zakresie:
Pierwsze zarzuty karne w śledztwach dotyczących nieprawidłowości w Służbie Więziennej postawiono w sierpniu 2025 roku. Do tej pory dostali je:
I dalej: „Decyzje te podejrzany podejmował bez obowiązkowego powołania komisji kwalifikacyjnej, przeprowadzenia postępowania kwalifikacyjnego, bez uzyskania zgody Ministra Sprawiedliwości oraz bez dochowania roty ślubowania”. Zbyszko N., który organizował nabór do specjalnej służby Ziobry, nie przyznał się do stawianych zarzutów.
Oprócz tego Prokuratura Regionalna w Poznaniu bada przekazywanie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości innych nieruchomości należących do Służby Więziennej. Ocenia czy były nieprawidłowości w wydatkach na kwotę 39 milionów złotych.
Ocenia zasadność rozbudowy zakładu karnego w Jaśle, przyznawanie dodatków służbowych wybranym osobom, awanse na stopnie oficerskie, czy budowę hali magazynowej przy zakładzie karnym w Rzeszowie. Ta ostatnia po wybudowaniu została przekazana w dzierżawę firmie należącej do ówczesnego senatora Suwerennej Polski Mieczysława Golby. Firma wygrała przetarg, choć zaoferowała niżą zapłatę niż konkurencja.
Sądownictwo
Patryk Jaki
Michał Woś
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Ministerstwo Sprawiedliwości
Parlament Europejski
Prokuratura
praworządność
Prokuratura Regionalna w Poznaniu
rozliczenia PiS
służba więzienna
uchylenie immunitetu
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze