Wystawienie przez PiS Przemysława Czarnka na potencjalnego premiera to zapowiedź dokończenia przejęcia całej kontroli nad państwem. Nie będzie wolnych sądów, a niezależne media będą znacjonalizowane lub dobite. Skończy się to blokadą eurofunduszy, a nawet polexitem
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyPrezes PiS Jarosław Kaczyński, przedstawiając w sobotę 7 marca 2026 roku byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka, jako kandydata na przyszłego premiera, postawił na ostrą konfrontację nie tylko z obecną władzą.
To też zapowiedź ataku na państwo prawa, demokrację i Unię Europejską. Bo Czarnek jest we frakcji tzw. maślarzy prącej do ostrego kursu. We frakcji jest też Jacek Sasin, czy Patryk Jaki z byłej Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry. Maślarze są za dokończeniem tego, czego PiS nie zdążył zrobić w ciągu dwóch kadencji swojego rządu w latach 2015-23. Czyli za przejęciem pełnej kontroli nad państwem.
"Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik
Rządowi PiS do tej pełnej kontroli zabrakło przejęcia do końca sądów i obsadzenia ich „swoimi” sędziami. Kaczyński mówił w wywiadach o sądach, że to ostatnia barykada do zdobycia.
Nie mówił całej prawdy. Bo sądy były w istocie przedostatnią barykadą stojącą na drodze do niczym nieograniczonej władzy. Ostatnią barykadą były niezależne, prywatne media, które patrzyły władzy PiS na ręce i ujawniały jego afery oraz złodziejstwo ludzi obozu tej władzy.
PiS robił pod nie podchody. W 2021 roku chciał znacjonalizować TVN, ale „nie” powiedzieli na ulicach obywatele. Zablokowali to też Amerykanie, bo stacja należy do amerykańskiej firmy.
Mimo utraty władzy w 2023 roku PiS nie porzucił tych planów. Wręcz przeciwnie. Przygotowuje już projekty ustaw, by szybko je wdrożyć, jeśli w 2027 roku wygra wybory. To będzie tzw. wojna błyskawiczna. W kilka miesięcy PiS zrobi to, czego nie udało mu się zrobić w dwie kadencje.
Będą to ruchy radykalne, bo PiS pała chęcią zemsty i odwetu za rozliczanie polityków tej partii przez obecną koalicję rządzącą. I ma zamiar wsadzać do więzienia członków rządu Tuska.
Nie będzie się cofał. Będzie parł do przodu, nawet za cenę blokady wszystkich funduszy z UE. Bo PiS nie liczy się z żadnymi kosztami. Kierując się zasadą PRL-owskiego rzecznika rządu Jerzego Urbana, który mówił, że „rząd i tak zawsze sam się wyżywi”. Tak Urban komentował zapowiedź sankcji ze strony USA, po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku.
Radykalny scenariusz rozprawy z państwem prawa i demokracją, jaką znamy, wynika z wypowiedzi liderów partii Kaczyńskiego oraz z oficjalnych dokumentów programowych i z deklaracji, które padły na kongresie partii w Katowicach w 2025 roku.
Za ostrym kursem jest też prezydent Karol Nawrocki, który przygotował projekt nowej ustawy kagańcowej przewidującej dla sędziów do 10 lat więzienia, za stosowanie prawa europejskiego.
Za tym ostrym kursem jest też Przemysław Czarnek, który już nie raz mówił, co zrobi z sądami, jeśli będzie premierem. Dał też do zrozumienia, że podobny los czeka media. Piszemy o tym dalej.
Co ważne, Czarnek nie będzie działał na ślepo. Jest doktorem nauk prawnych. Wywodzi się z KUL-u. Brał udział w przygotowaniu materiałów na kongres programowy PiS w październiku 2025 roku i poprowadził tam główną sesję ws. zmian w Konstytucji. Czarnek miał dobry kontakt z ultrakatolickim Ordo Iuris.
I jak ujawniliśmy w OKO.press, także z konserwatywnymi prawnikami z Węgier, którzy mają podobne poglądy. Czarnek wraz z liczną grupą polskich prawników-naukowców (w tym sędziów, którzy awansowali za władzy PiS), jest w polsko-węgierskiej sieci profesorów.
Sieć powołano przy jednym z węgierskich uniwersytetów, z którym była związana była minister sprawiedliwości w rządzie Wiktora Orbána. Sieć profesorów chce forsować w Europie prawicową agendę i ich spojrzenie na prawo i relacje państw członkowskich UE z Komisją Europejską. Ten pogląd jest bliski poglądom PiS i rządu Wiktora Orbána. To podważanie kompetencji organów europejskich, które pilnują praworządności w krajach członkowskich i podważanie kompetencji TSUE.
A sam Czarnek pogardliwie wypowiada się o Komisji Europejskiej i o Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej, o którym mówi „TSUE-srue”. Tak mówił w sobotę 7 marca 2026 roku w Krakowie, gdy na przyszłego premiera namaścił go Kaczyński. Ale nie był to pierwszy raz. Czarnek ma cel: chce odebrać powagę i znaczenie Trybunałowi, który podważył „reformy” Ziobry w polskich sądach.
Efekty jego wypowiedzi już są. Przewodnicząca nielegalnej neo-KRS, neo-sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka (szkolna koleżanka Ziobry), umieściła nagranie na swoim koncie na portalu X. I ona też, ośmielona butą Czarnka, użyła kpiącej frazy „TSUE-srue”. Dyskwalifikuje ją to jako sędziego i może być rozważane jako delikt dyscyplinarny uchybienia godności urzędu sędziego.
Już wcześniej mówił on, co chce zrobić z niezależnymi sądami. Wyznał to w wywiadzie dla Kanału Zero pod koniec kwietnia 2025 roku.
Prowadzący Robert Mazurek zapytał go m.in. o sądy. Pytał, czy sądy dalej będą mówiły, „że wasze prawo nie działa, bo nie jest prawem”. Pytał, czy dalej będzie prokurator Ewa Wrzosek i sędzia Igor Tuleya.
Czarnek odpowiedział: „Staniemy przed wyzwaniem łatwiejszym niż w 2016 i 2017 roku, bo szantaż ze strony UE nie będzie już działał. Wtedy rzucili się na nas, jak zaczęliśmy reformę wymiaru sprawiedliwości. TSUE, SRUE, ETPCZ, Komisja Wenecka, Timmermans, Juncker, wszyscy po kolei. I mówili nam: jeśli nie odstąpicie od tej reformy, jeśli będziecie chcieli dalej pociągać do odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, to my wam wstrzymamy środki finansowe z Unii”.
Dodał, że wtedy dostawaliśmy z UE więcej, niż wpłacaliśmy składki. A dziś jesteśmy „praktycznie płatnikami netto”. Mazurek skontrował: „Nie jesteśmy”.
Czarnek: „Za chwilkę będziemy. Chyba w przyszłym roku, tak mi się wydaje. To jest inna sytuacja. Gdy zaczynaliśmy, mieliśmy w budżecie [państwa – red.] 250 mld, dziś 650 mld. Jeśli miałbym być odpowiedzialny za reformę wymiaru sprawiedliwości w przyszłym rządzie, to będę ją robił i to bardzo szybko. Projekty [ustaw – red.] są już przygotowywane, nawet niektóre są gotowe”.
Podkreślił: „I nie będę się oglądał na żadną UE. I jak przyjedzie do mnie TSUE, SRUE, ETPCz i Jurova razem z Timmermansem, to powiem im grzecznie, że o godzinie 16:15 jest ostatni samolot do Brukseli. I powinni z niego skorzystać, bo jak nie, to opowiem im bajkę o wężu. Tak będzie”.
Mazurek: „Bajkę o wężu?”.
Czarnek: „Wąż robi ssss [zapewne Czarnkowi chodziło o słowo spierd… – red.]. Jest inna sytuacja, czasy się zmieniły. W zgodzie z prawem będziemy pisać akty oskarżenia (...) Wrócimy do sprawy Polnordu. Pójdą do więzienia ci, których sąd skarze”.
I jeszcze jedna zapowiedź Czarnka: „Wiemy, gdzie zrobiliśmy błędy, mamy koncepcje. Trzeba być bardziej konsekwentnym, wymiar sprawiedliwości kuleje zdecydowanie. Adwokaci mają przygotowane koncepcje na szybkie reformy wymiaru sprawiedliwości. Spotkałem się z nimi”.
W duchu rozprawy z niezależnymi sądami wielokrotnie wypowiadał się też lider PiS Jarosław Kaczyński. Zasugerował wręcz, że rozliczeniem obecnej władzy może zająć się specjalny Trybunał.
Słowa Czarnka wpisują się w to, co o sądach od lat, cały czas mówi Kaczyński oraz Ziobro i jego ludzie. Rząd PiS chciał to zrealizować, ale nie zdążył. Ostateczne przejęcie kontroli nad sądami zatrzymano, licząc, że UE odblokuje dla Polski miliardy z KPO. Teraz PiS na Brukselę nie będzie się oglądał.
Plan na sądy przedstawiono na kongresie PiS w Katowicach w 2025 roku. Krótko podsumował go były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, który o sędziach powiedział tak: „wszyscy won”. To zapowiedź opcji zero w sądach. Czyli wyrzucenia wszystkich niezależnych sędziów, którzy wydają wyroki niepodobające się PiS i stosujący prawo europejskie. I zastąpienia ich „swoimi sędziami”.
Pomóc ma w tym reorganizacja sądów polegająca na likwidacji sądów powszechnych i powołaniu nowych sądów. Co otworzy furtkę do weryfikacji sędziów i wyrzuceniu z zawodu tych niepokornych. Dodatkowo PiS straszy teraz, że będzie im też zabierał prawo do stanu spoczynku. Zlikwidowany ma być też obecny SN, który ma zastąpić nowy, mały SN ze „swoimi” sędziami.
Taka „reforma” sądów będzie oznaczać totalną konfrontację z UE. Bo będzie to uderzenie w podstawowe wartości, na których opiera się Unia. Czyli uderzenie w państwo prawa, trój podział władzy i w nie zależne sądy. Do tego dojdzie atak na TSUE i ETPCz, które w wyrokach podważyły „reformy” Ziobry. Już rząd PiS nie uznawał tych wyroków, twierdząc, że w Polsce nie obowiązują. To podważenie porządku prawnego UE.
Efekt będzie taki, że premier Czarnek byłby w permanentnym sporze z Komisją Europejską, która nie będzie mogła tego zaakceptować. Bo Polska jest za dużym krajem. I w dalszej konsekwencji skończyłoby się to blokadą funduszy dla Polski.
Ale to nie koniec radykalnych pomysłów na wymiar sprawiedliwości. W materiałach na konwencję programową PiS w Katowicach znalazł się materiał autorstwa Przemysława Czarnka, pod tytułem „Nowe państwo – moment konstytucyjny”. Czarnek wymienia w nim pięć wyzwań ustrojowych. Trzy z nich dotyczą systemu sądownictwa i podziału władzy. Czarnek pisze:
Czarnek daje do zrozumienia, że w Polsce prawo europejskie oraz wyroki TSUE i ETPCz będą zmarginalizowane. Czy wręcz, że Polska ma być wyjęta spod jurysdykcji europejskich Trybunałów. To nie tylko prawny Polexit, ale po prostu zapowiedź wyjścia z UE, która opiera się na wspólnocie podstawowych wartości zapisanych w traktacie o UE.
Do zmiany źródeł prawa PiS potrzebuje jednak zmiany Konstytucji, która w artykule 87 mówi: „Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia”.
Co więcej, prawo unijne jest w hierarchii aktów prawnych przed ustawami, dlatego te powinny być z nim zgodne. A z wyroków TSUE wynika, że jeśli przepisy krajowe są sprzeczne z unijnymi, to należy je pomijać. Pomysł Czarnka to przepis na władzę absolutną PiS, który nie chce być kontrolowany przez nikogo. Zwłaszcza przez UE, która pomogła w poprzednich latach zatrzymać autorytaryzm w Polsce.
PiS chce zalegalizować organy, które powołał lub obsadził swoimi ludźmi. Chce zalegalizować neo-sędziów, neo-KRS, dwie nielegalne izby w SN, które powołał, oraz sędziów dublerów w TK. Ich legalność podważyły TSUE i ETPCz, a polscy sędziowie wykonywali te wyroki. Za co, za władzy PiS karano ich dyscyplinarkami i zarzutami karnymi. EU podważył jednak ustawę kagańcową, która wprowadziła kary dla sędziów, za stosowanie prawa europejskiego. A teraz ustawę kagańcową numer 2 proponuje prezydent Nawrocki.
By zmienić system władzy w Polsce, PiS musiałby zmienić Konstytucję. A dziś nie ma do tego większości.
Czarnek na kongresie programowym PiS w Katowicach w październiku 2025 roku poprowadził też sesję poświęconą wyzwaniom konstytucyjnym i zmianie Konstytucji. Jej uczestnikami byli m.in. prezes ultrakatolickiego Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski, była prezeska TK Julia Przyłębska i były szef RCL Krzysztof Szczucki. Dyskusja dotyczyła tego, czy w Polsce powinna być władza z silnymi prerogatywami prezydenta, czy też z silnym premierem.
Czarnek jako premier może też iść na rozprawę z niezależnymi mediami. W maju 2025 roku zasugerował likwidację Onetu, jednego z dwóch największych portali w Polsce.
Ogłosił to w trakcie wywiadu w Radiu Zet. Komentował tam tekst Onetu, w którym portal ujawnił, że Karol Nawrocki, pracując przed laty w ochronie sopockiego Grand Hotelu, pomagał załatwiać gościom hotelu usługi pracownic seksualnych. PiS i sztabowcy Nawrockiego – wówczas kandydata na prezydenta – rzucili się na portal, zarzucając mu kłamstwo.
Onet i jego prawnik odpowiedzieli, że Nawrocki może pozwać redakcję do sądu w trybie wyborczym. I jeszcze przed wyborami zapadnie wyrok. Sztab Nawrockiego uważał, że w tym trybie sąd nie odniesie się do meritum tekstu, bo nie jest on agitacją wyborczą. Ale linia orzecznicza sądów się zmienia i sądy w trybie wyborczym oceniają też, czy dziennikarze napisali prawdę.
W Radiu Zet Przemysław Czarnek podtrzymywał tę narrację. Atakował Sąd Okręgowy w Warszawie, do którego mógłby trafić pozew. Mówił, że jest tam już przygotowana „ustawka” sędziów z Iustitii i będzie negatywne dla Nawrockiego orzeczenie.
Czarnek zapowiedział: „Wyrok będzie w wolnej i praworządnej Polsce. Wszyscy poniosą odpowiedzialność za to, co robią. Onet w ogóle przestaje istnieć, ponieważ to, co zrobił w tej kampanii, jest tak obrzydliwe. Ja nie grożę, tylko stwierdzam fakt”.
I dalej: „Proszę spojrzeć na stronę główną Onetu. To jest nieprawdopodobne, nigdy czegoś takiego nie było. Przygotowana akcja, skoordynowana razem z państwem Tuska przeciwko Karolowi Nawrockiemu”.
Atak Czarnka na portal to była linia obrony PiS, sposób na podważanie wiarygodności ujawnianych informacji.
PiS uciszyć wolne media chciał już w latach 2015-2023. Władza stosowała kilka metod. Najpierw przejęto media publiczne i wyrzucono z nich niezależnych dziennikarzy. Potem władza zaczęła przejmować dotąd prywatne media. Kontrolowany przez Daniela Obajtka gigant paliwowy Orlen przejął lokalne gazety i portale od niemieckiego koncernu Polska Presse.
Potem składano przez pośredników oferty przejęcia Onetu i Wirtualnej Polski lub wprowadzenia swoich ludzi do władz wydawców tych portali. Ujawnili to redaktorzy naczelni tych portali. Władza PiS chciała też siłowo przejąć TVN, forsując w 2021 roku ustawę Lex TVN, która zmusiłaby amerykańskiego właściciela stacji do sprzedania swoich udziałów.
Redakcje próbowano również uciszać pozwami – w tym OKO.press i „Gazetę Wyborczą” – czy odcinaniem od reklam państwowych instytucji i spółek Skarbu Państwa. Zaś redakcje mniej krytyczne wobec władzy nagradzano właśnie reklamami i różnymi dotacjami.
To nie koniec. Jak ujawniliśmy w 2025 roku w OKO.press, niezależni dziennikarze byli też inwigilowani i sprawdzani przez Prokuraturę Krajową. Haków na nich i ich informatorów szukano przy pomocy oprogramowania Hermes. W ten sposób zbierano informacje o dziennikarzach TVN, Onetu-u, OKO.press, „Gazety Wyborczej”, RMF FM.
Przy pomocy Hermesa zbierano też krytyczne publikacje wobec resortu Ziobry i jego ludzi w sądach z „Newsweeka”, OKO.press, „Gazety Wyborczej”, TVN24, „Faktu” i z Onetu.
Redaktorów naczelnych „Wyborczej” i „Newsweeka” nagrano też Pegasusem, przy okazji inwigilacji telefonu adwokata Romana Giertycha.
Jeśli PiS wróci do władzy na czele z premierem z Czarnkiem, to wolne media czeka los wolnych sądów. Dlaczego? Bo to na nich zatrzymał się rząd PiS, w drodze po pełnię władzy w Polsce w latach 2015-23. Uciszenie mediów da władzy kontrolowany przekaz jak w Rosji, czy w Węgrzech Orbána.
Media
Sądownictwo
Władza
Przemysław Czarnek
Jarosław Kaczyński
Karol Nawrocki
Zbigniew Ziobro
Komisja Europejska
Krajowa Rada Sądownictwa
Prawo i Sprawiedliwość
Sąd Najwyższy
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
neo sędziowie
onet
praworządność
Środkowoeuropejska Sieć Profesorów
Węgry
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze