0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plFot. Krzysztof Zatyc...

3 sierpnia 2026 roku Lewica złożyła poselski projekt Ustawy o zmianie ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. Ma on częściowo naprawić sytuację ukraińskich uchodźczyń i uchodźców, którzy zostali pozbawieni pomocy po wejściu w życie – w marcu – ustawy wygaszającej.

W OKO.press w ciągu ostatnich miesięcy systematycznie opisywaliśmy dramatyczne skutki wygaszania. Najgorsze jest ograniczenie (od 5 marca) korzystania z opieki medycznej, które skutkowało przerywaniem terapii onkologicznych czy dializ oraz zmniejszenie (od lipca) katalogu tzw. grup wrażliwych, które mogą na koszt państwa mieszkać w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ-tach).

Do grup wrażliwych od lipca nie zalicza się już:

  • dzieci powyżej roku życia (a pod koniec czerwca dzieci w OZZ mieszkało ponad 4 tys.),
  • osób starszych w wieku emerytalnym,
  • samotnych matek z kilkorgiem dzieci.

Katarzyna Nowakowska, wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej, mówiła OKO.press 16 lipca, że w 182 ośrodkach przebywa 6,9 tys. osób, z tego 4,9 tys. z grup wrażliwych i ok. 2 tys. płacących za swój pobyt. Przed redukcją, jak pisaliśmy, w OZZ-tach mogło mieszkać ok. 12 tys. uchodźców, w 320 ośrodkach.

Przeczytaj także:

Koalicja zabrała uprawnienia za zgodą Lewicy

Od lipca prawo do zakwaterowania i wyżywienia w OZZ drastycznie ograniczono:

  • kobietom z dziećmi — z wyjątkiem, gdy są w ciąży lub wychowują dziecko do 12. miesiąca życia (ale bez ochrony dzieci starszych),
  • emerytom i emerytkom, jeśli spełniają trzy warunki, tzn. nie pobierają polskiego świadczenia emerytalnego, nie pracują i nie mają na terytorium RP pełnoletnich zstępnych. Państwo uznało, że to na dorosłych dzieciach i wnukach ciąży obowiązek alimentacyjny;

Uchodźca i uchodźczyni ma prawo do pobytu w OZZ także wtedy, gdy:

  • ma polskie orzeczenie o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności umiarkowanym, lub znacznym, lub orzeczenie równoważne, lub jest opiekunem takiej osoby i nie pobiera świadczenia pielęgnacyjnego;

(Tu dodajmy, że uzyskanie polskiego orzeczenia o niepełnosprawności zajmuje co najmniej kilka miesięcy. Nie wiadomo, gdzie ma przez ten czas zamieszkać taka osoba, a nie mieszkając jeszcze w OZZ-cie, uchodźca nie ma bezpłatnego dostępu do opieki medycznej, musi sam płacić za wizyty u lekarzy i za badania, co dla samotnych i chorych uchodźców jest niewykonalne).

  • jest osobą z zagranicznej instytucjonalnej pieczy zastępczej;
  • lub bezpośrednio po hospitalizacji finansowanej przez NFZ, trwającej co najmniej 7 dni.

Wszystkie inne osoby muszą albo wyprowadzić się z OZZ, albo samodzielnie opłacać swój pobyt. Stawki różnią się w zależności od ośrodka. Startują od tysiąca złotych za sam pobyt bez wyżywienia; w niektórych opłaty są ustalone – 70 złotych dziennie od osoby (2100 złotych miesięcznie). Dla matki z trójką dzieci starszych niż rok oznaczałoby to wydatek ponad 8 tys. zł.

Większości uchodźców nie stać na opłacenie pobytu w OZZ.

Prowadzi to do tak drastycznych sytuacji, jak np. matki w ciąży z trójką dzieci: ona zachowuje prawo pobytu, podobnie jak jej dziecko przez rok po narodzeniu, ale trójka starszych dzieci — już nie.

W OKO.press niejednokrotnie ostrzegaliśmy, że redukcje są okrutne i nieprzemyślane i że

zawężenie przepisów może spowodować rozdzielenie rodzin i ryzyko bezdomności wśród uchodźców z Ukrainy.

Ministra rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i jej wice Katarzyna Nowakowska tłumaczyły, że za tak drastyczne zmiany ustawy wygaszającej odpowiada MSWiA (na czele z „wiceministrem od imigracji” Maciejem Duszczykiem), które do końca czerwca sprawowało nadzór nad OZZ-ami.

Niemniej odpowiedzialność za wygaszanie obciąża całą koalicję, a Dziemianowicz-Bąk podczas konsultacji wewnątrzrządowych zwracała uwagę tylko na trudności z weryfikacją obowiązku alimentacyjnego. Poza tym ministerstwo nie przygotowało się na przejęcie OZZ-ów, choć już wcześniej zbierało dane o ich sytuacji.

Lewica proponuje korektę

Projekt Lewicy proponuje częściowe przywrócenie praw osobom z grup wrażliwych. Uprawnienia do pobytu w OZZ-ach na koszt państwa mieliby mieć:

  • małoletni znajdujący się pod opieką osoby, uprawnionej do pobytu,
  • matki samotnie wychowujące przynajmniej jedno dziecko, niepozostające w związku małżeńskim lub których małżonkowie nie przebywają na terytorium Polski,
  • osoby starsze (kobiety w wieku 60 lat, mężczyźni 65) pobierające polskie świadczenie emerytalne w wysokości nie wyższej niż kwota najniższej emerytury,
  • młodzież w wieku do 26. roku życia, która przebywa lub przebywała w obiekcie zbiorowego zakwaterowania przed dniem 1 lipca 2026 r., a obecnie kontynuuje naukę w szkole podstawowej, lub ponadpodstawowej.

„Zmiany mają na celu zapewnienie ochrony grupom znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji życiowej oraz ograniczenie ryzyka ich wykluczenia społecznego” – uzasadnia swój projekt Lewica.

Opieka medyczna dla osób z grup wrażliwych

Przypomnijmy, że od 5 marca uchodźcy z Ukrainy mogą korzystać z polskiej służby zdrowia, o ile pracują i są ubezpieczeni. Bezpłatny dostęp do opieki medycznej (choć z pewnymi wyjątkami) zachowały jedynie ofiary tortur, gwałtu, dzieci, osoby mieszkające w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania, w okresie ciąży, porodu lub połogu.

Lewica proponuje tu istotną zmianę – chce

rozszerzyć bezpłatny dostęp do opieki medycznej dla wszystkich grup wrażliwych, nawet jeśli nie mieszkają w OZZ.

To szczególnie ważne dla samotnych matek i emerytów spełniających kryteria, którzy mogą przebywać poza ośrodkiem.

Taka osoba powinna potwierdzić, że należy do grupy wrażliwej, składając dodatkowe oświadczenie „pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia”.

„Mamy absurdalną sytuację: część osób, które przebywają w OZZ-tach mogłaby się usamodzielnić, ale chce tam przebywać dlatego, że pobyt w ośrodku uprawnia do ubezpieczenia i bezpłatnego korzystania z ochrony zdrowia. Uważam, że niezależnie od tego, czy ktoś przebywa w ośrodku, czy nie, a mieści się w tych grupach określonych jako wrażliwe, powinien móc korzystać z podstawowej opieki zdrowotnej” – tłumaczyła Dziemianowicz-Bąk.

Czy koalicji się chce

„Projektowane rozwiązania mają charakter doprecyzowujący i uzupełniający. Ich celem jest zapewnienie spójności systemu pomocy udzielanej osobom korzystającym z ochrony czasowej, zwiększenie efektywności wykonywania zadań przez administrację publiczną oraz objęcie wsparciem osób w szczególnie trudnej sytuacji życiowej. Nie ma możliwości alternatywnych umożliwiających osiągnięcie zamierzonego celu” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

Według szacunków ministerstwa rodziny koszt projektowanych rozwiązań wyniesie ok. 18,6 mln zł miesięcznie, z tego prawie 18 mln na zakwaterowanie osób, które wróciłyby do katalogu grup wrażliwych, w tym m.in. dzieci. Reszta – to świadczenia opieki zdrowotnej.

„To nie są ani duże liczby, ani też duże skutki finansowe” – mówiła w TVN24 ministra polityki społecznej.

Kwota na zwiększenie dostępności do OZZ-ów jest jednak zaskakująco duża!

18 mln miesięcznie mogłoby starczyć na sfinansowanie pobytu nawet kilku tysięcy osób, z czego — jak wynika z zestawienia kosztów – pieniądze mogłyby zostać podzielone w następujący sposób:

  • 15 proc. na zakwaterowanie samotnych matek wychowujących przynajmniej jedno dziecko,
  • 46 proc. na zakwaterowanie ich dzieci,
  • 22 proc. na pobyt w OZZ-tach emerytów z polską emeryturą,
  • 9 proc. na dzieci, których matka zachowuje prawo do pobytu, np. z powodu niepełnosprawności, albo jest w ciąży¹.

Jak mówiła OKO.press Katarzyna Nowakowska: „chcemy z naszą pomocą dotrzeć przede wszystkim do tych rodzin. Zidentyfikowaliśmy, że takich dzieci jest w OZZ-ach prawie 900”.

Ministra Nowakowska wskazywała, że takie potrzeby zostaną zaspokojone przy pomocy zasiłków celowych.

Czy na tle antyukraińskich i antyuchodźczych nastrojów w Polsce Lewica może liczyć na poparcie koalicyjne projektu, który do pewnego stopnia poprawia sytuację?

„Spodziewam się poparcia i przychylności ze strony koalicjantów, bo tu chodzi o dzieci, o osoby, które nie mogą – choćby bardzo chciały – się usamodzielnić. Osoby, których partnerzy, rodziny walczą na froncie, także o nasze wspólne bezpieczeństwo” – mówiła Dziemianowicz-Bąk.

Dodała, że nie wie, jaka będzie decyzja prezydenta (jeśli projekt przejdzie przez Sejm), ponieważ w sierpniu 2025 roku Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy.

Z drugiej strony, jak zauważyło OKO.press, jego własny projekt wygaszania pomocy nie zmieniał definicji grup wrażliwych.

Dobrze, ale za późno

Dobrze, że znalazło się chociaż jedno ugrupowanie, które próbuje pomóc uchodźcom, którzy zostali „wygaszeni”, nawet jeśli można zasadnie zapytać, dlaczego nie wcześniej i dlaczego Lewica nie protestowała, gdy koalicja, której jest częścią, przyjmowała tak bardzo nielewicowy projekt.

Zapewne „pomogła” Lewicy presja organizacji pozarządowych i niektórych mediów, w tym OKO.press, które alarmowały opinię publiczną, jakie są skutki zmian.

OKO.press zainicjowało zbiórkę Pomóżmy Ukraińcom, w której ponad 13 tys. osób wpłaciło 2 157 tys. zł. To także mogło zrobić wrażenie na władzach, a wicepremier (z Lewicy) Krzysztof Gawkowski zadeklarował, że sam wpłaci jakąś kwotę.

Tyle że projekt ustawy pojawia się zbyt późno. Ustawa wygaszająca weszła w życie na początku marca, pięć miesięcy temu, zawężenie kategorii kwalifikujących do zamieszkania w ośrodkach – od lipca.

Wiele osób już ucierpiało – nie mogło skorzystać z opieki medycznej, musiało się wyprowadzić z ośrodka, część w desperacji wróciła do Ukrainy, w tym na tereny przyfrontowe.

Projekt „naprawiający” może trafić pod obrady Sejmu najwcześniej we wrześniu. A wejść w życie – o ile parlament go uchwali i prezydent go podpisze – jeszcze później. Trudno liczyć na równie piorunujące tempo, w jakim prawa Ukraińców wygaszono.

Jak wynika z naszych informacji OZZ-ów, które pozwoliły dalej mieszkać emerytom, dzieciom i samotnym matkom z kilkorgiem dzieci, mimo straty finansowania z urzędów wojewódzkich, nie jest zbyt wiele. Trudno się dziwić, ponieważ skądś trzeba brać pieniądze na catering i wynajem pomieszczeń.

Czego w projekcie niestety ma

Nomada oraz ponad 80 organizacji pozarządowych i działaczy społecznych od miesiąca apelują do posłów o złożenie w Sejmie przygotowanej przez społeczników szerszej wersji projektu ustawy o ochronie cudzoziemców.

Projekt społeczno-ekspercki oprócz rozszerzenia grup wrażliwych, proponuje m.in. dostęp do opieki medycznej dla wszystkich beneficjentów ochrony czasowej, posiadających status UKR, a także usunięcie barier w rejestracji ochrony czasowej, np. dla osób nieposiadających ważnego dokumentu podróży, możliwość powrotu do statusu UKR po odmowie ochrony międzynarodowej i usprawnienie postępowań pobytowych.

Nawet gdyby projekt Lewicy wszedł w życie, niejasna pozostałaby sytuacja osób starszych mających zstępnych w Polsce. Jak pisaliśmy, wystarczy, że mają 18-letniego wnuka, czy córkę, niezależnie od tego, czy te osoby pracują, czy nie, i nie ma znaczenia, czy są w stanie kogokolwiek utrzymać i już emeryt nie może bezpłatnie mieszkać w OZZ-tach. Lewica nie naprawia tego absurdu.

Nie uwzględniono przywrócenia zasiłków. Od marca ukraińscy uchodźcy stracili m.in. zasiłek stały, który był istotnym stabilnym wsparciem dla osób starszych z niskimi ukraińskimi emeryturami.

MRPiPS podkreśla, że nadal istnieje możliwość wnioskowania o zasiłki celowe (m.in. na opłacenie pobytu w ośrodku osobom, które straciły możliwość bezpłatnego zakwaterowania), natomiast od kierowników OZZ-ów słyszymy, że gminne centra pomocy społecznej (np. MOPS-y) nie mają takich środków, a często nie słyszały, że miałyby to robić.

Jeśli cofnąć się jeszcze o krok, warto byłoby zastanowić się też nad przywróceniem świadczenia 800+ dla samotnych matek i matek z niepełnosprawnościami, którym trudno znaleźć pracę. Od lutego 2026 roku wypłacenie 800+ jest uzależnione od aktywności zawodowej rodzica. Taki warunek nie dotyka polskich dzieci.

Propozycje nie rozwiążą też problemu przerwanych terapii osób ciężko chorych, np. onkologiczne. Bezpłatny dostęp miałyby dostać samotne matki, ale już nie dostaną go samotne uchodźczynie bez dzieci, kobiety, które często pracują na umowach zlecenia. A także inne niepracujące osoby.

A co dla nowych uchodźców? Nic

Fundamentalną wadą projektu jest to, że nie uwzględnia mechanizmów pomocy dla nowych uchodźców. Wpisuje się w politykę państwa, jakby wojna się skończyła.

A wojna trwa, staje się coraz bardziej brutalna, kolejne osoby zmuszone są do opuszczenia Ukrainy, w tym z terenów okupowanych przez Rosję, gdzie mogą doznawać przemocy.

Tymczasem Polska jako kraj przyfrontowy (o czym przypominają nam wlatujące rakiety czy drony), od listopada 2025 r. w ośrodkach przyjmuje tylko osoby z grup wrażliwych. Straumatyzowana uchodźczyni w wieku produkcyjnym, która teraz przyjedzie do Polski, nie może liczyć na żadne wsparcie państwowe, nawet krótkoterminowe. Osoba z niepełnosprawnością bez polskiego orzeczenia nie zostanie przyjęta w ośrodku.

Drastyczne podejście, zwłaszcza wobec zapowiedzi ukraińskich władz, że szykują się do najtrudniejszej zimy w ciągu pięciu lat wielkiej wojny.

Nie ma też ani słowa o złagodzeniu wymogu wobec uchodźców, żeby do końca sierpnia potwierdzili tożsamość w oparciu o aktualny paszport. To w wielu przypadkach warunek nie do spełnienia, zwłaszcza dla osób z terenów okupowanych, a także ludzi starszych czy schorowanych. Według danych z maja 2026 było to ponad 70 tys. osób. Grozi im strata statusu UKR.

¹Pomijamy kilka drobniejszych kategorii

Na zdjęciu Krystyna Garbicz
Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze