0:00
Prawa autorskie: Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Łukasz Cynalews...
02 stycznia 2023

Niemcy i Polacy chcą mocniejszej UE. Nic tylko razem budować!

Ponad połowa Niemców i Polaków życzy sobie, by Unia Europejska dalej zacieśniała współpracę. Ale na tym koniec podobieństw. Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK.FM

Wydrukuj

W 2021 roku padł rekord niemieckich wpłat do budżetu Unii Europejskiej. Według wyliczeń Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa) Niemcy przekazały Unii 25,1 mld euro netto, najwięcej z całej UE. Największym beneficjentem netto była Polska - w 2021 dostaliśmy z UE na czysto 11,8 mld euro.

To kolejny rok, w którym oba kraje plasują się na przeciwległych końcach budżetowej tabeli. Jak, patrząc na Unię z tak odmiennych perspektyw, oba narody widzą jej przyszłość?

O preferowany kształt europejskiej integracji pytaliśmy Polki i Polaków już sześciokrotnie, ostatnio we wrześniu 2022. W najnowszym polsko-niemieckim sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK.FM to samo pytanie zadaliśmy obywatelkom i obywatelom Niemiec.

Brzmi ono następująco:

„Według powszechnej opinii Europa przeżywa kryzys. Czy Pana/Pani zdaniem Niemcy powinni opowiedzieć się za:

  • Ściślejszą współpracą i zwiększeniem roli Komisji Europejskiej
  • Ograniczeniem współpracy do spraw gospodarczych i większą niezależnością państw, czy też za
  • Wyjściem Niemiec z Unii Europejskiej?”.

Okazuje się, że poparcie dla dalszego zacieśniania współpracy w ramach UE jest silne w obydwu krajach - zarówno w Niemczech, jak i w Polsce - za tym by było "więcej Unii w Unii" opowiada się ponad połowa społeczeństwa: w Niemczech 54 proc., a w Polsce 52 proc.

Mniej więcej 1/4 Niemców widziałaby natomiast Unię jako luźną unię gospodarczą, tzw. Europę suwerennych narodów lub Europę Ojczyzn. Za dexitem, czyli wyjściem z Unii jest 12 proc. 10 proc. pytanych stwierdziło, że "trudno powiedzieć".

W Polsce więcej niż w Niemczech - 38 proc. uważa, że właściwy kierunek to Europa Ojczyzn. Opuszczenia UE chciało zaledwie 5 proc. badanych Polek i Polaków, a niezdecydowanych było 6 proc.

Niemcy podzielone inaczej

Podziały socjoekonomiczne niemieckiego społeczeństwa przebiegają nieco inaczej niż w Polsce. Weźmy na przykład płeć. W Niemczech odwrotnie niż w Polsce za wzmocnieniem Unii chętniej opowiadają się mężczyźni (60 proc., w Polsce 48 proc.) niż kobiety (48 proc., a w Polsce 56 proc.).

W przeciwieństwie do Polski w Niemczech nie ma za to statystycznie istotnych różnic w odpowiedziach między mieszkańcami wsi i dużych miast, choć najwięcej zwolenników silniejszej integracji było w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców (60 proc.), a najmniej w miasteczkach poniżej 20 tys. (50 proc.). Wciąż wyraźny jest natomiast podział między osobami żyjącymi w dawnej RFN a tymi z dawnej NRD.

W "Niemczech zachodnich" poparcie dla dalszej unijnej integracji wyraziło 57 proc. badanych, na wschodzie 45 proc. Dawne komunistyczne Niemcy chętniej widziałyby Unię jako Europę Ojczyzn - odpowiedziało tak 30 proc. badanych, na zachodzie 22 proc. albo wręcz Niemcy poza Unią - 17 proc., na zachodzie 10.

Różnice widać jeszcze lepiej, gdy spojrzymy na poszczególne kraje związkowe. W graniczącym z Danią Szelzwiku-Holsztynie za mocniejszą Unią jest 61 proc. badanych. W landach wschodnich wyniki spadały poniżej 50 proc., z najniższym odsetkiem w Turyngii - 33 proc. Najwięcej osób, które chcą opuszczenia Unii, zanotowano w Saksonii-Anhalt (25 proc.), również leżącej na wschodzie.

W Polsce podziały regionalne na północ, południe, wschód, zachód i centrum kraju nie zdradzają istotnych różnic.

Pozorne podobieństwa

W obydwu krajach dużą różnicę robi wykształcenie. W Polsce wyniki są jednak dużo mocniej spolaryzowane.

Wśród osób najsłabiej wykształconych w Niemczech mocniejszą UE poparło 42 proc., aż 21 proc. opowiedziało się za dexitem. Wśród absolwentów wyższych uczelni było to odpowiednio 60 i 10 proc.

W Polsce dalszej integracji domagało się 66 proc. najlepiej wykształconych, a 41 proc. osób z wykształceniem podstawowym. Dla tych ostatnich preferowaną wizją UE była zresztą "Europa Ojczyzn" (44 proc. wobec 29 proc. u posiadaczy dyplomów), wyraźnie więcej było też niezdecydowanych (11 proc. do 2 proc.). Zwolenników wyjścia z UE jest niewielu bez względu na poziom wykształcenia.

W Niemczech podobnie jak w Polsce stosunek do UE w dużym stopniu determinują poglądy polityczne. W obu krajach najwięcej zwolenników dalszej integracji UE jest wśród wyborców centrolewicy, najmniej wśród głosujących na prawicę i centroprawicę.

Bezpośrednie porównanie obu krajów jest niemożliwe ze względu na różnice w liczbie odpowiedzi: w Niemczech osób deklarujących się jako prawicowe jest zaledwie 2 proc. - możemy zgadywać, że chodzi o złe konotacje, jakie taka afiliacja rodzi u naszych zachodnich sąsiadów. Dominują tam centrowe (36 proc.) i centrolewicowe (29 proc.) poglądy polityczne. W Polsce to wyborców prawicy jest najwięcej (28 proc.), pozostałe odpowiedzi rozkładają się mniej więcej po równo.

Także dlatego polskie wyniki wskazują na większą polityczną polaryzację społeczeństwa:

I tu, i tu większość za Unią

Napięcie między państwami, które do budżetu wpłacają, a tymi, które z niego czerpią, to jednak tylko wycinek opowieści o tym, kto korzysta na członkostwie w UE. Z punktu widzenia gospodarki dużo istotniejsze są zyski płynące z jednolitego rynku - szczególnie wysokie Niemczech. Do tego dochodzą pozagospodarcze zalety UE: pokój, większy wpływ na geopolitykę, swoboda podróżowania i studiowania w dowolnym kraju, wymiana kulturalna.

Większość Niemców i Polaków zdaje się dostrzegać pełny, pozytywny obraz unijnej integracji. I domaga się więcej.

Jednocześnie antyunijni populiści w całej Europie prześcigają się w wyliczaniu kosztów. W Niemczech zwracają uwagę na rekordowe niemieckie wpłaty do budżetu, a w Polsce kontrują przekazem o tym, że Niemcy bogacą się na jednolitym rynku kosztem Polaków. Do tego w obu krajach dochodzą opowieści o rzekomej nieefektywności działania Unii, o biurokracji i o niekontrolowanej migracji.

W Polsce eurosceptycy fantazjują przede wszystkim o Unii, która pomaga finansowo, ale nie wtrąca się do polityki. Najpewniej dlatego, że rządząca w Polsce i kontrolująca publiczne media Zjednoczona Prawica wzięła sobie na sztandar właśnie taką wizję Unii.

Więcej Niemców chce natomiast wyjścia z UE - różnica w stosunku do Polaków to 6 pkt procentowych. Tu powodem może być mechanizm znany z brexitu: poczucie, że silny gospodarczo kraj bez problemu dałby sobie radę poza wspólnotą, do której musi "dokładać". 12 proc. zwolenników dexitu to także wynik zbliżony do poziomu poparcia, jakie w ostatnich sondażach notuje skrajnie prawicowa partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), domagająca się opuszczenia Unii. Jej matecznikiem są wschodnie niemieckie landy, co właśnie widać w wynikach z podziałem na dawną RFN i NRD.

Dla Polek i Polaków polexit to wciąż coś nie do pomyślenia, dla Niemców dexit już niekoniecznie. Z drugiej strony w Niemczech, które zakładały UE w latach 50. XX wieku i zaznały członkostwa w UE jako wspólnocie współpracującej wyłącznie gospodarczo, rzadziej niż w Polsce marzy się o powrocie do takiego stanu rzeczy.

Eurosceptycyzm w polskim i niemieckim wydaniu to w obu krajach wciąż poglądy mniejszości. I to mimo ewidentnych różnic gospodarczo-politycznych, odmiennej pozycji obu krajów we wspólnocie, a także obiektywnych trudności, jakie w ostatnich latach napotkała UE. To dobry prognostyk na trudne czasy.

Co jeszcze w grudniowym sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK.FM?

Artykuł jest kolejną odsłoną sondażowej współpracy OKO.press i TOK.FM. W części krajowej grudniowego sondażu opisaliśmy aktualny stan notowań partyjnych:

Przyjrzeliśmy się też bliżej, jaki jest obecnie „sufit poparcia” dla PiS:

Sprawdziliśmy, jakie byłoby poparcie dla Donalda Tuska jako ewentualnego premiera po coraz bardziej prawdopodobnej wygranej opozycji w wyborach 2023 roku:

Powtórzyliśmy nasze kanoniczne pytanie, czy w Polsce rządzonej przez PiS (i prezydenta Dudę) następuje dobra czy zła zmiana:

W części sondażu, która prowadzona była w Niemczech i w Polsce sprawdziliśmy, czy na Święta i Nowy Rok życzymy sobie nawzajem dalszego trwania czy zmiany obecnych rządów. Okazało się, że w znacznej większości Niemcy i Niemki życzą nam, żeby PiS utraciło władzę:

Zapytaliśmy też w obu krajach o to, jak ludzie oceniają przeszłość swego narodu. Czy są z niej raczej dumni, czy się jej wstydzą. Także te odpowiedzi nas zaskoczyły:

Jarosław Kaczyński powtarza, że Niemcy wykorzystując swą hegemoniczną rolę w UE, chcą podporządkować sobie Polskę. W naszym sondażu zgodziło się z nim 52 proc. Polaków i tylko 7 proc. Niemców:

Zapytaliśmy także o reparacje dla Polski za II wojnę światową. Wyniki w Polsce i w Niemczech są jak lustrzane odbicia, 75 proc. za/przeciw:

Sprawdziliśmy, co Polacy i Niemcy sądzą na temat przystąpienia Polski do UE. Czy z perspektywy czasu oceniają to jako dobrą, czy złą decyzję?

Zapytaliśmy również czego ludzie w Polsce i w Niemczech życzą swoim ojczyznom, Ukrainie, Europie, całej ludzkości wreszcie. Okazuje się, że mamy zupełnie inne marzenia:

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CATI (telefonicznie) 19-21 grudnia 2022, na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polek i Polaków, N=1000;

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CAWI 16-21 grudnia 2022, na próbie dorosłych Niemców i Niemek N = 1010 osób. Kontrolowano rozkłady wieku, płci i wielkość miejscowości, tak by były zgodne z proporcjami dla dorosłej populacji Niemiec.

Jak mówił OKO.press odpowiedzialny za oba sondaże dyrektor Paweł Predko z Ipsos, w Niemczech wiarygodność badań na panelach internetowych jest większa niż w Polsce, z uwagi na niemal powszechny dostęp do sieci i intensywne używanie internetu przez wszystkie grupy społeczne.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej w Brukseli, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne