0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

To zaskakujące orzeczenie, które kwestionuje legalność wyroków ETPCz i TSUE ws. polskich sądów. Wydał je we wtorek 14 listopada 2023 roku jednoosobowo legalny sędzia SN Zbigniew Korzeniowski. Na co dzień orzeka on w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Nie jest karnistą.

Do Izby Odpowiedzialności Zawodowej wskazał go prezydent Andrzej Duda, czyli polityk. Podobnie jak 10 pozostałych sędziów, w tym 6 neo-sędziów. Dlatego prawnicy, ale też ETPCz i KE kwestionują legalność tej Izby.

Orzeczenie sędziego Korzeniowskiego jest w duchu antyeuropejskich decyzji zlikwidowanej już nielegalnej Izby Dyscyplinarnej i w duchu decyzji TK Julii Przyłębskiej (piszemy decyzji, bo wydano je z udziałem wadliwych dublerów i można je pomijać). Łączy je jedno.

Wprowadzają prymat nawet niekonstytucyjnych i sprzecznym z prawem UE ustaw uchwalonych przez PiS oraz prymat wyroków TK Przyłębskiej, nad prawem międzynarodowym ratyfikowanym przez Polskę. I nad wyrokami TSUE i ETPCz ws. „reform” ministra Ziobry w sądach.

Sędzia SN Zbigniew Korzeniowski orzekł, że orzeczenia europejskich Trybunałów, które podważyły legalność Izby Dyscyplinarnej zostały wydane poza zakresem kompetencji. Że ważniejsze są wyroki TK Przyłębskiej mówiące, że orzeczenia Trybunałów ws. sądów w Polsce nie obowiązują.

Sędzia Korzeniowski orzekł też, że polscy sędziowie mają w pierwszej kolejności stosować ustawę oraz wyroki TK Przyłębskiej. I ku zdumieniu publiczności orzekł, że Izba Dyscyplinarna była legalnym sądem, a sędziowie powinni wykonywać jej decyzje. Mimo, że nie są one skuteczne, a zdaniem wielu prawników są nieistniejące.

Sędzia Korzeniowski stwierdził również, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która ją zastąpiła jest jej kontynuatorką. Zaś sądy powszechne nie mogą orzekać czy decyzje tej Izby są legalne, bo nie mają do tego kompetencji.

Ten wywód sędziego Korzeniowskiego jest ważny, bo to z tego powodu uznał, że ponad dwuletnie zawieszenie przez Izbę Dyscyplinarną sędziego Pawła Juszczyszyna z Sądu Rejonowego w Olsztynie było legalne. Przyznał rację prezesowi tego sądu i członkowi nielegalnej neo-KRS Maciejowi Nawackiemu (na zdjęciu u góry na pierwszym planie, za nim obrońca sędzia Jakub Iwaniec), który nie wykonał orzeczeń bydgoskich sądów nakazujących przywrócić sędziego do orzekania.

Przeczytaj także:

Sędzia Korzeniowski orzekł ponadto, że Nawacki mógł przymusowo przenieść Juszczyszyna z macierzystego wydziału cywilnego do wydziału karnego. W tej sprawie też bydgoski sąd wydał prawomocne orzeczenie nakazujące cofnąć karne przeniesienie. Wynika z niego, że Nawacki naruszył przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych.

Sędzia SN w ustnym uzasadnieniu swojego orzeczenia nie odniósł się do tego. Zaś walkę Juszczyszyna z Nawackim o powrót do orzekania, porównał do kłótni między dawnymi znajomymi. Z tych powodów sędzia Korzeniowski odmówił uchylenia immunitetu Nawackiemu, którego chce oskarżyć w subsydiarnym akcie oskarżenia Juszczyszyn.

To pierwsze orzeczenie sędziego SN Korzeniowskiego w nowej Izbie, w którym mocno pobrzmiewa antyunijna argumentacja. Wcześniej orzekając w składach trzy osobowych ws. dyscyplinarnych sędziów akceptował orzeczenia, w których oczyszczano sędziów z zarzutów za stosowanie prawa europejskiego.

W tych orzeczeniach dawano sędziom prawo do stosowania wyroków ETPCz i TSUE ws. sądów oraz dawano prawo do interpretacji ustaw. Dlatego tym bardziej uzasadnienie orzeczenia ws. Nawackiego jest zaskakujące.

Sędzia Paweł Juszczyszyn z Sądu Rejonowego w Olsztynie, stoi po prawej. Obok jego pełnomocnik adwokat, prof. Michał Romanowski. Fot. Mariusz Jałoszewski

Kto wspierał Nawackiego i Juszczyszyna

Prezes Nawacki triumfował po wyjściu z sali. Wspierali go sędziowie, którzy w ostatnich latach stali się twarzami złych zmian w sądach, wprowadzonych przez ministra Ziobrę. Bronił go Jakub Iwaniec (jego nazwisko pojawia się w aferze hejterskiej) i były już członek nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Konrad Wytrykowski (obecnie wcześniejszy emeryt).

A na sali rozpraw wspierał go były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, który był jedną z głównych postaci w aferze hejterskiej. Na sali była też przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka i rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry, którzy ścigali sędziów broniących praworządności.

To główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jego zastępcy Michał Lasota i Przemysław Radzik. „Przyszła Kasta” – komentowała publiczność. To nawiązanie do tego, że większość z tych sędziów była członkami grupy dyskusyjnej na WhatsAppie Kasta/Antykasta. Skupiała ona sędziów bliskich Piebiakowi, w czasie gdy był zastępcą Ziobry.

Sędziego Pawła Juszczyszyna reprezentował jego pełnomocnik prof. Michał Romanowski i adwokat Anna Niestępska. A na sali wspierali go sędziowie m.in. represjonowani za obronę wolnych sądów Piotr Gąciarek, Marzanna Piekarska-Drążek oraz prezes Iustitii prof. Krystian Markiewicz (był głównym celem w aferze hejterskiej) i rzecznik Iustitii Bartłomiej Przymusiński. Sędziego wspierali też obywatele.

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i członek nielegalnej neo-KRS Maciej Nawacki, stoi po lewej. W środku jego obrońca, były członek nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Konrad Wytrykowski. A po prawej stoi kolejny obrońca Nawackiego, były wiceminister sprawiedliwości Łuksza Piebiak. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Dlaczego nowa Izba też jest nielegalna

Sprawa o uchylenie immunitetu sędziemu Maciejowi Nawackiemu to pierwsza sprawa, w której nominat ministra Zbigniewa Ziobry staje przed sądem. I zasiada na ławie oskarżonych. Dlatego jest ona ważna. To test, który pokaże czy można rozliczyć przed sądami pomocników ministra w przejmowaniu kontroli nad sądami. A uchylenie immunitetu jest do tego niezbędne. Tylko póki co będzie o tym decydować Izba Odpowiedzialności Zawodowej.

Pierwszy do rozliczenia trafił Maciej Nawacki. Jest jedną z twarzy tego co działo się przez 8 lat w sądach. Przez 4 lata toczył boje z sędzią Juszczyszynem i blokował jego powrót do orzekania. To on podarł na oczach całej Polski uchwały olsztyńskich sędziów. To on doniósł policji na olsztyńskich sędziów, gdy zrobili pikietę pod sądem. Brał też czynny udział jako członek neo-KRS w obsadzaniu sądów neo-sędziami. Był w frakcji tzw. jastrzębi.

Odmowa uchylenia mu immunitetu nie jest prawomocna. Sędzia Juszczyszyn zapowiada, że się odwoła do 3-osobowego składu nowej Izby. Bulwersujące w tej sprawie jest ustne uzasadnienie odmowy zgody na proces Nawackiego. Wynika z niego, że nic się złego nie stało. Nawacki był wręcz obrońcą praworządności.

Zaś powołana przez PiS Izba Dyscyplinarna, której celem było wyrzucanie z zawodu niepokornych sędziów i prokuratorów była legalna. A Juszczyszyna zawieszono legalnie. Co nie jest prawdą. Pomijając status Izby, którą skreślił nawet PiS – likwidując ją w wykonaniu wyroku TSUE z 15 lipca 2021 roku – jest jeszcze jednak ważna kwestia.

Skład Izby Dyscyplinarnej, który w lutym 2020 roku zawiesił sędziego Juszczyszyna zrobił to bezprawnie. W świetle ówczesnych przepisów nie mógł przyjąć on odwołania zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika od orzeczenia Izby I instancji, która odmówiła zawieszenia sędziego. Stwierdził to w nieprawomocnym wyroku Sąd Okręgowy w Olsztynie, który oceniał tę decyzję Izby (uznał, że nie jest ona orzeczeniem, bo Izba nie była sądem). Sędzia SN Zbigniew Korzeniowski w ustnym uzasadnieniu swojego orzeczenia nie odniósł się do tego.

Dlatego to orzeczenie z takim uzasadnieniem będzie powodować coraz większą presję na likwidację Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Bo sama jest wadliwym sądem. Jej legalność kwestionuje KE i ETPCz, który dał zabezpieczenia chroniące sędziów przed rozpoznaniem ich spraw dyscyplinarnych, przez neo-sędziów tej Izby.

To z tego powodu ustępujący rząd PiS, by odblokować miliardy euro z KPO chciał pójść na ustępstwa wobec Brukseli. Poprzedni Sejm uchwalił nawet ustawę przenoszącą dyscyplinarki sędziów i spawy o ich immunitet do NSA. Co też nie rozwiązuje problemu. Bo w NSA też są neo-sędziowie. Poza tym jest to sprzeczne z Konstytucją. Sprawa utknęła jednak w TK Przyłębskiej, gdzie skierował ją prezydent Andrzej Duda.

Z powodu kwestionowania legalności nowej Izby sędzia Juszczyszyn i jego pełnomocnik prof. Romanowski nie chcieli, by ich wniosek o uchylenie immunitetu Nawackiemu rozpoznawała ta Izba. Też nie uznają jej za legalną. Oni wniosek zaadresowali na legalną Izbę Karną, ale tam nie trafił, tylko tu.

Potem złożyli wniosek o wyłączenie ze sprawy sędziego SN Zbigniewa Korzeniowskiego, który specjalizuje się w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Ale wniosek negatywnie rozpoznała neo-sędzia Joanna Lemańska, która pełni funkcję prezeski powołanej przez PiS Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Z tego powodu na początku wtorkowego (14 listopada 2023) posiedzenia ws. immunitetu Nawackiego, pełnomocnik sędziego prof. Michał Romanowski jeszcze raz podniósł te zastrzeżenia. I zaznaczył, że nie będzie zwracał się do sądu, tylko do sędziego SN.

Sędzia Paweł Juszczyszyn na sali rozpraw Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, stoi po prawej. Obok pełnomocnicy, prof. Michał Romanowski i adwokatka Anna Niestępska. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Prezes Iustitii: Nowa Izba to nie sąd

Prezes Iustitii prof. Krystian Markiewicz, który był na sprawie Nawackiego mówi OKO.press: „Trzeba natychmiast zakończyć działalność Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Sędzia SN Korzeniowski sam podkreślił, że jest ona kontynuatorką Izby Dyscyplinarnej, którą pełny skład SN w historycznej uchwale ze stycznia 2020 roku, uznał za nie sąd [Korzeniowski brał udział w wydaniu tej uchwały, ale się z nią nie zgodził, zgłosił zdanie odrębne – red.]. Podobnie uznał ETPCz i TSUE. I teraz po tych orzeczeniach sędzia SN mówi, że to jednak był sąd”.

Markiewicz podkreśla: „To przez działanie nowej Izby Polska nie dostaje środków z KPO. A na dodatek sędzia SN podkreśla prymat polskiego TK nad orzeczeniami europejskich Trybunałów, jeśli chodzi o prawo obywatela do procesu przed niezależnym sądem, ustanowionym ustawą. Ale wobec TK mamy orzeczenie ETPCz [ws. Xero Flor – red.], że w składzie z dublerami to też nie jest sąd. Jest też wszczęte ws. TK postępowanie naruszeniowe przez KE”.

Prezes Iustitii mówi dalej: „Nie ma znaczenia, jakie orzeczenia wydaje nowa Izba i czy wydaje je w składzie z neo-sędziami, czy w składzie legalnych sędziów. Bo to nadal nie jest sąd ustanowiony na podstawie ustawy [sędziów wprost wybrał sam prezydent, czyli polityk – red.]. My nigdy tych orzeczeń nie uznawaliśmy, nawet jeśli uniewinniają sędziów stosujących prawo europejskie. My chcemy legalnego sądu ustanowionego na podstawie prawa i szanującego standardy konstytucyjne i międzynarodowe”.

Prof. Markiewicz: „Dla sędziego SN [Korzeniowskiego – red.] ważne jest to, jakie były ustawy. Ale ustępująca władza uchwalała ustawy jakie chce. A sędzia ma je interpretować i jeśli nie działa TK, to badać czy są zgodne Konstytucją i prawem międzynarodowym. To co we wtorek usłyszałem na sali rozpraw, jest dla mnie jako sędziego wstrząsające. Jak można porównać sprawę Juszczyszyna do kłótni między byłymi kolegami. Po tych 8 latach, podczas których sędziowie byli hejtowani i represjonowani za obronę praworządności, mówienie takich rzeczy jest niegodne i obraźliwe”.

Markiewicz: „Czas zaproponować wyjście z tej sytuacji. Powinni to też zrobić legalni sędziowie SN. Czas też, by zdecydowali czy chcą kontynuować misję w tym nielegalnym organie i być kamieniem młyński, który pogrzebie szanse Polski na uzyskanie KPO”.

I jeszcze jedna wypowiedź prezesa Iustitii: „Proces Nawackiego jest ilustracją tego, co przed nami. Zmienił się porządek na sali rozpraw. To nie oni już nas oskarżają, tylko my ich. Czy dzisiejsza wygrana Nawackiego dodała im wiatru w żagle? Triumfować można przed niezależnym sądem. To dopiero początek. Pierwszy krok. A dni tej Izby są policzone”.

Sędzia Paweł Juszczyszyn (po lewej) i wspierający go prezes Iustitii, prof. Krystian Markiewicz. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Za co Juszczyszyn chce oskarżyć Nawackiego

Uchylenie immunitetu Maciejowi Nawackiemu jest niezbędne, by mógł ruszyć jego proces karny przed Sądem Rejonowym w Ostródzie. To tam trafił subsydiarny akt oskarżenia przeciwko niemu. Złożył go Paweł Juszczyszyn z pełnomocnikiem prof. Michałem Romanowskim.

Zarzucają prezesowi olsztyńskiego sądu trzy czyny. Że nie wykonał prawomocnego zabezpieczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z kwietnia 2021 roku. W tym orzeczeniu sąd nakazał przywrócić do orzekania – zawieszonego wówczas bezprawnie przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną – sędziego Juszczyszyna.

Zabezpieczenie było natychmiast wykonalne, ale Nawacki je zlekceważył. Zdaniem sędziego i jego pełnomocnika prof. Michała Romanowskiego, nie dopełnił w ten sposób obowiązków służbowych, co jest czynem karalnym z artykułu 231 kodeksu karnego.

Drugi czyn, za który sędzia oskarżył prezesa sądu, dotyczy jego karnego przeniesienia. Juszczyszyn po tym, jak został odwieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną w 2022 roku – odwiesił go Adam Roch z Izby – wrócił do pracy. Ale nie do macierzystego wydziału cywilnego, tylko do wydziału rodzinnego. Bo tam karnie przeniósł go Nawacki.

Sędzia zarzuca prezesowi sądu, że zrobił to, łamiąc przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych. Co potwierdził już Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, wydając w styczniu 2023 roku kolejne zabezpieczenie, nakazujące przywrócić sędziego do orzekania w wydziale cywilnym. A niedawno w prawomocnym zabezpieczeniu potwierdził to Sąd Okręgowy w Bydgoszczy. Sędzia do starego wydziału ma wrócić od 1 grudnia 2023 roku.

Oba te sądy orzekły, że Nawacki naruszył wymogi określone z ustawy o ustroju sądów powszechnych. Bo przeniósł sędziego wbrew jego specjalizacji i mimo tego, że ma jeden z najdłuższych staży orzekania w wydziale cywilnym. A przenosi się sędziów z najkrótszym stażem. Nawacki nie zapytał też sędziów z wydziału cywilnego, czy ktoś chce przenieść się dobrowolnie. A jest to wymóg formalny. W akcie oskarżenia ten czyn jest zakwalifikowany jako przekroczenie uprawnień z artykułu 231 kodeksu karnego.

Akt oskarżenia zarzuca też prezesowi Nawackiemu naruszenie praw pracowniczych Juszczyszyna, poprzez „złośliwie i uporczywe niedopuszczanie pokrzywdzonego do wykonywania pracy i obowiązków na stanowisku sędziego Sądu Rejonowego I Wydziału Cywilnego w Olsztynie”. Ten czyn jest kwalifikowany jako przestępstwo z artykułu 218 kodeksu karnego, który mówi o łamaniu praw pracowniczych.

Sędzia Paweł Juszczyszyn złożył subsydiarny akt oskarżenia, bo wcześniej Prokuratura Krajowa dwa razy odmówiła śledztwa ws. Nawackiego. Sędzia złożył na niego kilka zawiadomień za niedopuszczanie go do orzekania, mimo korzystnych orzeczeń sądu.

Nawacki je lekceważył uznając, że musi stosować decyzję nielegalnej Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu sędziego. Mimo że polskie sądy i europejskie Trybunały orzekły, że nie jest ona sądem, a jej decyzje nie są wiążące. Czego efektem jest zlikwidowanie Izby przez władzę PiS.

Prokuratura konsekwentnie we wszystkich zawiadomieniach odmawiała jednak śledztwa. Ale sędzia wygrał z nią wszystkie sprawy w sądach, które nakazywały wszczęcie postępowania i dokonanie prawnej oceny działań Nawackiego.

Jako pierwszy nakazał śledztwo Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ. W styczniu 2022 roku sędzia Agnieszka Sosnowska uchyliła decyzję Prokuratury Krajowej i nakazała postępowanie ws. niewykonania przez prezesa Nawackiego zabezpieczenia bydgoskiego sądu (tego dotyczącego przywrócenia do pracy). Prokuratura jednak znowu odmówiła śledztwa i to ta decyzja otworzyła sędziemu drogę do złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia.

Przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka wspierała w nowej Izbie SN Macieja Nawackiego. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak prof. Romanowski przekonywał do uchylenia immunitetu

Posiedzenie nowej Izby ws. uchylenia immunitetu Nawackiemu we wtorek 14 listopada 2023 roku, zaczęło się od wystąpienia prof. Michała Romanowskiego. W długiej mowie przekonywał, dlaczego trzeba immunitet uchylić i dlaczego jest ważne, by prezes Maciej Nawacki odpowiedział za swoje czyny. Mówił, że jest to dla dobra wymiaru sprawiedliwości.

Romanowski podkreślał, że Juszczyszyn był pierwszym zawieszonym polskim sędzią za wykonanie wyroku TSUE z 2019 roku. Ten wyrok dotyczył nielegalnej neo-KRS i Izby Dyscyplinarnej. Juszczyszyn na jego podstawie chciał zbadać legalność neo-KRS, której członkiem jest Nawacki.

Dalej profesor mówił, że Nawacki nie wykonując orzeczenia przywracającego sędziego do pracy, pokazał pogardę dla orzeczeń sądowych i podważył autorytet wymiaru sprawiedliwości. Daje zły przykład dla obywateli. „Takich osób obawiających się osądzenia jest tu na sali więcej” – podkreślał prof. Romanowski spoglądając na sędziów, którzy przyszli wspierać Nawackiego.

Przypomniał, że Nawacki nie wykonał też drugiego zabezpieczenia sądu cofającego karne przeniesienie. Z tego powodu sędzia od stycznia 2023 roku jest de facto zawieszony drugi raz. Romanowski podkreślał, że Juszczyszyn był szykanowany, gnębiony i na jego przykładzie wywierano efekt mrożący na wszystkich sędziów w Polsce.

Dodał, że miał on być zamęczony, by sam odszedł z zawodu. Uznał, że Nawacki był narzędziem w rękach władzy. A teraz boi się odpowiedzialności, podobnie jak sędziowie, którzy przyszli go wspierać.

Profesor Romanowski mówił jeszcze, że decyzja w tej sprawie ma też znaczenie dla innych, którzy represjonowali sędziów. Wymienił obecnych na sali rzeczników dyscyplinarnych Schaba, Radzika, Lasotę i Dagmarę Pawełczyk-Woicką (ona jako prezes krakowskiego sądu okręgowego przenosiła karnie sędziów i ich zawieszała).

Dwóch mężczyzn w garniturach, jeden łysy
Główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab (po prawej) i jego zastępca Przemysław Radzik. Stawali w sprawie po stronie Nawackiego. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Nawacki: miałem szacunek dla prawa

Potem głos zabrał Maciej Nawacki. Zapewniał, że wykonuje orzeczenia sądu. Bo wymaga tego szacunek dla prawa. Podkreślił, że decyzja Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu Juszczyszyna dalej obowiązuje. Zapewniał też, że ustawa o sądach pozwala mu przenieść sędziego do innego wydziału.

Nie dodał, że trzeba jednak spełnić warunki określone w ustawie o sądach. A sąd w Bydgoszczy orzekł prawomocnie, że on te warunki naruszył. Przeciwne przeniesieniu było też Kolegium sądu, ale Nawacki podkreślał, że opinią nie jest wiążąca. Przekonywał, że w wydziale rodzinnym były potrzeby kadrowe. Jego zdaniem to normalne, że prezes przenosi sędziego.

Nie wspomniał o orzeczeniu TSUE z października 2021 roku wydanym na kanwie innego karnie przeniesionego sędziego Waldemara Żurka z Krakowa. TSUE orzekł, że przenoszenie sędziów wbrew ich woli może naruszać ich niezawisłość i może być formą represji. Orzekł też, że przymusowe przeniesienie jest sprzeczne z prawem UE. Nawacki przez dużą część posiedzenia w jego sprawie uśmiechał się. Ze stresu, pewności siebie?

Głos po nim zabrał zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik, który wstąpił do spawy po stronie Nawackiego. Zarzucał, że subsydiarny akt oskarżenia ma braki formalne i powinien zostać odrzucony. Uważa, że Nawacki nie złamał prawa. A sprawa ta służy, by pokazać, że to on jest tym złym, rzekomo niszczącym praworządność.

Do sprawy jako organizacja społeczna wstąpiło też Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski. Reprezentował je Łukasz Piebiak. Złożył uchwałę stowarzyszenia, w której napisano, że ta sprawa to próba zastraszenia Nawackiego. I bezprecedensowy atak. Piebiak zapewniał, że Nawacki strzegł i bronił prawa.

Prof. Romanowski odpowiedział na to, że bezprecedensowe jest niewykonanie przez Nawackiego orzeczeń sądów. Co dostrzegły sądy karne nakazując prokuraturze wszczęcie kilku postępowań w tych sprawach.

Z kolei sędzia Juszczyszyn dodał: „Nikt nie stoi ponad prawem. Przedstawiciel władzy, który z butą i arogancją gardzi prawem musi być osądzony przez niezależny sąd”.

Sędzia Maciej Nawacki przemawia na sali rozpraw nowej Izby SN. Za nim siedzi obrońca, sędzia Jakub Iwaniec. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Mówią obrońcy Nawackiego

Potem głos zabrali obrońcy Nawackiego. Sędzia Jakub Iwaniec zarzucał, że akt oskarżenia ma wady formalne i jest nieprecyzyjny. Po nim przemawiał drugi obrońca Konrad Wytrykowski. Jego wystąpienie powielało to, co orzekała nielegalna Izba Dyscyplinarna, której był członkiem. Podkreślał, że Izba Dyscyplinarna była legalnym sądem. Że TSUE i ETPCz, nie może wtrącać się do zmian w polskich sądach.

Nie dodał, że Polska jest członkiem UE i zobowiązała się przestrzegać prawa unijnego, je implementować i wykonywać wyroki TSUE. Polska ratyfikowała też Europejską Konwencję Praw Człowieka i powinna jej przestrzegać. Wytrykowski mówił dalej, że ważniejszy jest TK, który uznał, że neo-KRS jest legalna.

Mówił, że ws. dyscyplinarnych sądy powszechne nie mogą się wypowiadać, tylko mogą to robić sądy dyscyplinarne. I nie można podważyć decyzji Izby. Uznał, że zabezpieczenie sądu w Bydgoszczy nie rodzi skutków prawnych. O Nawackim mówił „serdeczny kolega”. Przekonywał, że prezes ma prawo skierować sędziego do wydziału, w którym będzie orzekał. Że prezydent nie powołuje sędziów do orzekania w danej specjalizacji.

Nie dodał, że ustawa o sądach nie pozwala jednak na dowolne przesuwanie sędziów. Wytrykowski dowodził też, że sędzia nie może odwołać się do sądu od przeniesienia. Może tylko wnieść odwołanie do nielegalnej neo-KRS. Sądu uznały jednak inaczej, sędziowie mogą też pomijać neo-KRS, bo nie jest ona niezależna. Wręcz przeciwnie jest upolityczniona co stwierdzono w wielu orzeczeniach, w tym Trybunałów.

Głos zabrał jeszcze trzeci obrońca Nawackiego, radca prawny Sławomir Trojanowski. Podkreślał, że Nawacki wykonał wiążącą decyzję Izby Dyscyplinarnej i nikt jej do tej pory nie podważył. Uchwałę pełnego składu SN z 2020 roku uznał za stanowisko. Mówił, że są obawy, że Nawacki będzie przedstawiany jako najgorszy diabeł sądownictwa.

Sędzia Maciej Nawacki (stoi po prawej w drugim rzędzie) z obrońcami – w pierwszym rzędzie od prawej stoją radca prawny Sławomir Trojanowski i były członek nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Konrad Wytrykowski. W drugim rzędzie po lewej stoi obrońca sędzia Jakub Iwaniec. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Izba SN: Nawacki nie popełnił przestępstwa

Po krótkiej naradzie sędzia SN Zbigniew Korzeniowski wydał nieprawomocną uchwałę, w której odmówił uchylenia immunitetu Nawackiemu.

Uzasadniał, że widzi konflikt między orzeczeniami sądów. Podkreślił, że kotwicą jest tu ustawa. Chodzi o ustawę o SN, w której PiS uchwalił nielegalną Izbę Dyscyplinarną, która od samego początku byłą sprzeczna z Konstytucją. Sędzia mówił, że Nawacki i Juszczyszyn znali się, ale dziś są po przeciwnych stronach. Tak jakby to był konflikt pomiędzy byłymi kolegami.

Podkreślał, że to, że w różnych orzeczeniach Izbę Dyscyplinarną uznano za nie sąd, to nie oznacza, że przestała być sądem. Bo orzeczenia nie są źródłem prawa. To była aluzja do uchwały pełnego składu SN ze stycznia 2020 roku. Korzeniowski brał udział w jej wydaniu, ale jako jednej z kilku legalnych sędziów SN nie zgodził się z nią i złożył zdanie odrębne.

Dalej mówił co miał zrobić prezes sądu, w sytuacji konfliktu pomiędzy dwoma różnymi orzeczeniami. Uznał, że Nawacki mógł wybrać decyzję Izby o zawieszeniu sędziego, niż stosować zabezpieczenie przywracające go do pracy.

Mówił, że zarówno Izba Dyscyplinarna, jak i Izba Odpowiedzialności Zawodowej mają oparcie w ustawie. Podkreślał, że nowa Izba jest kontynuatorką Izby Dyscyplinarnej. Korzeniowski: „Nie jest uprawniona teza, ze Izba Dyscyplinarna nie była sądem. Przeciwnie była sądem, została zniesiona. Jej zadania przejęła obecna Izba. To są źródła prawa”.

Sędzia SN podkreślał, że w Polsce jest głęboki konflikt w dziedzinie prawa. Ale prawo uchwalają politycy, a sędziowie je stosują. Dalej rozważał czy Nawacki naruszył obowiązki służbowe. I uznał, że to Juszczyszyn był w błędzie twierdząc, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. A rację miał Nawacki dając decyzji Izby pierwszeństwo przed orzeczeniem sądu w Bydgoszczy. Bo sąd powszechny stoi niżej w hierarchii. Co wynika z ustawy.

Dalej sędzia SN Korzeniowski odniósł się do orzeczeń ETPCz i TSUE uznających, ze Izba Dyscyplinarna nie byłą legalnym sądem. Podkreślił, że odpowiedział im TK, który uznał, że w Polsce nie obowiązują orzeczenia ETPCz i TSUE ws. sądów. Dodał, że TK uznał, że Trybunały orzekły w tych sprawach poza swoimi kompetencjami. Sędzia Korzeniowski: „Czy tu Nawacki naruszył prawo? Tu jest prymat dla polskiego TK. Sędzia polski i prezes sądu w takiej sytuacji konfliktu [orzeczeń TK z orzeczeniami ETPCz i TSUE – red.], przyjmuje orzeczenia TK”.

Dalej sędzia Korzeniowski odniósł się do zarzutu, że Nawacki naruszał prawa pracownicze Juszczyszyna. I orzeł, że karanie pracodawców przy pomocy kodeksu karnego nie jest dobre. Uzasadniał, że jeśli pracodawca narusza prawa pracownicze powinien ponosić odpowiedzialność cywilno-odszkodowawczą. Uznał to też za wykroczenie, a nie przestępstwo.

Sędzia SN orzekł ponadto, że Nawacki miał prawo przenieść sędziego, bo prezes sądu ma zwierzchnie władztwo nad sędzią. A na koniec dodał, że Nawacki w sumie wykonał orzeczenia, a szkodliwość jego działania nie jest znaczna. Więc nie ma przestępstwa.

Legalny sędzia SN Zbigniew Korzeniowski z nowej Izby, który odmówił uchylenia immunitetu Nawackiemu. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Prof. Romanowski: to początek rozliczania

Nawacki triumfował. Mówił dziennikarzom: „Pada zarzut niszczenia praworządności. Nie było czegoś takiego. Czuję satysfakcję, że przestrzegałem prawa. Zapłaciłem za to, traktowano mnie jako oskarżonego. Spotkała mnie krzywda. Mówiono, że popełniłem przestępstwo”.

Sędzia Juszczyszyn był spokojny. Zapowiedział, że to dopiero początek, bo będzie odwołanie. Sędzia: „Będę dalej włączył o sprawiedliwość i pociągniecie Nawackiego do odpowiedzialności. W mojej ocenie w oczywisty sposób złamał prawo. Niestety zajęła się tym nowa Izba, która nie spełnia standardu sądu”.

Dodał: „Nie przekonują mnie motywy rozstrzygnięcia. Z całą pewnością zaskarżymy to do II instancji, domagając się by odwołanie było rozpoznane przez legalną Izbę Karną. Walka o praworządność trwa i z pełną determinacją będę domagał się sprawiedliwości. Bo lekceważenie orzeczeń nie może się opłacać".

Spokojny był też jego pełnomocnik prof. Michał Romanowski. Mówił: „Jestem pozytywnie nastawiony. To początek rozliczania. Zmieniły się role. Dawni oskarżający, dziś bronią się przed zarzutami”.

Podkreśla: „Sędzia SN Korzeniowski zapominał, że ponad ustawą jest Konstytucja. A ona mówi, ze jeśli jest kolizja przepisów krajowych i międzynarodowych, to te drugie mają pierwszeństwo. W Polsce obowiązuje Traktat UE, Karta Praw Podstawowych oraz Europejska Konwencja Praw Człowieka. A one gwarantują prawo do procesu przed niezależnym sądem, ustanowionym ustawę. I dlatego Trybunały uznały, że Izba Dyscyplinarna takim sądem nie była. Nie jest też nim jej następczyni”.

Prof. Romanowski: „Sędziowie mogą interpretować prawo i mogą je wykładać w zgodzi z Konstytucją i prawem międzynarodowym. Nie muszą ślepo stosować bezprawnej ustawy. A dziś usłyszeliśmy, ze Konwencja nie jest częścią prawa polskiego. Jestem zdumiony uzasadnieniem tego orzeczenia. Wróciliśmy do 2020 roku, gdy zwieszono Juszczyszyna. To oznacza, że stare trzyma się dobrze. Mamy prawny polexit”.

;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze