0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Aleksiej Babuszkin, Sputnik, zdjęcie z puli Kremla za pośrednictwem APFot. Aleksiej Babusz...

Kostiantyn Maszoweć jest pułkownikiem rezerwy Sił Zbrojnych Ukrainy, ekspertem wojskowym, koordynatorem ukraińskiej pozarządowej agencji informacyjnej „Informacijnyj sprotyw” (Informacyjny opór). Jego analiza pokazuje możliwe zmiany w dynamice rosyjskiej inwazji na Ukrainę – korespondujące ze zmianą w narracji rosyjskiej propagandy, jaką opisujemy w cyklu „Goworit Moskwa”

Wiosną tego roku pisałem o „ostatnim rzucie” Kremla w gorącej fazie wojny z Ukrainą. Moim zdaniem Kreml musiał jeszcze w 2026 roku osiągnąć na polu bitwy radykalny przełom w wojnie (poprzez przeprowadzenie udanej operacji ofensywnej o charakterze operacyjno-strategicznym), aby zakończyć ten najbardziej kosztowny i wyczerpujący dla siebie etap na własnych warunkach.

Moje opinia miała pewne uzasadnienie. Na początku bieżącego roku stało się oczywiste, że dalsze przedłużanie przez niego wojny „na wyczerpanie” traci sens, a raczej – szanse na pomyślną realizację.

Ponieważ, ogólnie rzecz biorąc, realizacja tej strategii stopniowo i niemal nieodwracalnie doprowadziła Kreml do wyczerpania. I to znacznie szybciej, niż Ukraina traciła zdolność do stawiania oporu agresji...

Wywołane wojną skrajnie negatywne procesy w Rosji w sferze wojskowej, finansowo-gospodarczej, a w konsekwencji – społeczno-politycznej, zaczęły się gwałtownie pogłębiać. Co więcej, stało się jasne, że dalsze zwlekanie z wprowadzeniem zmian w tej strategii może doprowadzić Kreml do porażki na wojnie.

Stało się to z dwóch głównych powodów i wielu mniejszych przyczyn strategicznych. Wymienię je:

  • Kremlowi nie udało się całkowicie „odciąć tlenu” Ukrainie na arenie międzynarodowej. Przede wszystkim w zakresie wsparcia finansowego, a po drugie – w dziedzinie wojskowo-technicznej. Co w istocie oznaczało, że Ukraina zachowała (a w niektórych obszarach nawet zwiększyła) swoją zdolność do stawiania oporu agresorowi. Przynajmniej na poziomie, który uniemożliwia agresorowi szybkie osiągnięcie swoich celów w tej wojnie.
  • Drugą przyczyną była wyraźna niechęć „chińskich towarzyszy” – głównych strategicznych sojuszników Kremla – do zwiększenia swojego zaangażowania w tę wojnę. Przynajmniej na poziomie, który wymagałby od Pekinu znacznych nakładów i wysiłków. Innymi słowy, chińscy komuniści okazali się gotowi do wszechstronnego wspierania Kremla w prowadzeniu tej wojny, ale tylko do pewnego stopnia. Czyli gdy nie kosztuje ich to zbyt wiele i przynosi wymierne korzyści. Wszystkie próby Kremla, by przekonać „towarzysza Xi” do zaangażowania się w jego wojnę z Ukrainą w sposób bardziej znaczący i na bardziej intensywnym poziomie, okazały się bezskuteczne.

Przeczytaj także:

Nowa strategia Kremla

Właśnie te dwie przyczyny, a także szereg innych czynników (zwłaszcza przyspieszenie negatywnych procesów w samej Federacji Rosyjskiej), sprawiły, że konieczność wycofania się z wojny w bieżącym roku stanęła przed wojskowo-politycznym kierownictwem Federacji Rosyjskiej w całej swojej nieubłaganej wielkości...

Oznacza to, że pod koniec 2025 roku – na początku 2026 roku Kremlu zauważył konieczność przejścia od strategii wojny na wyczerpanie do strategii jednego zdecydowanego uderzenia strategicznego.

Takiego, które w sposób gwałtowny, a przede wszystkim szybki, mogłoby odwrócić sytuację strategiczną. Czyli zmusić kierownictwo wojskowo-polityczne Ukrainy do zaakceptowania wszystkich żądań i kaprysów Kremla.

Jednocześnie Kreml musiał nie tylko zachować swoją zdolność do wywierania strategicznego wpływu na całą Ukrainę, przy pomocy uderzeń dalekiego zasięgu. Ale także – co było bardzo pożądane – zwiększyć zasięg tych uderzeń i intensywność. Chodziło o doprowadzenie do radykalnej utraty zdolności do scentralizowanego zarządzania obronnością kraju.

Właśnie z tego powodu uważałem, że od lata do jesieni 2026 roku Kreml podejmie tego rodzaju próbę. I połączy ją z nasileniem ataków dalkiego zasięgu na całą infrastrukturę naszego kraju.

I Kreml podjął taką próbę, a raczej – właśnie teraz ją realizuje w postaci słowiańsko-kramatorskiej operacyjno-strategicznej operacji ofensywnej oraz poprzez intensyfikację ataków bronią dalekiego zasięgu.

W operacji tej uczestniczy obecnie co najmniej pięć ogólnowojskowych armii Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Pochodzą z trzech różnych grup wojskowych. Uczestniczy w niej oddzielny korpus armii oraz część sił i środków oddzielnej dywizji pancernej, a także szereg jednostek piechoty morskiej i wojsk powietrznodesantowych.

Aby zrozumieć jej skalę oraz znaczenie, jakie przypisuje jej rosyjskie kierownictwo, warto zauważyć, że liczba sił i środków znacznie przewyższa łączną liczbę sił strategicznego zgrupowania wojsk, które w lutym 2022 roku wtargnęło na CAŁE terytorium Ukrainy.

Jednocześnie Kreml podjął szereg działań o charakterze organizacyjnym i technologicznym, aby gwałtownie i szybko zwiększyć możliwości wywierania „dalekosiężnego” wpływu na Ukrainę i jej ludność. Począwszy od maksymalnego zwiększenia produkcji odpowiednich środków rażenia, a skończywszy na wykorzystaniu w tym celu dodatkowych możliwości dzięki swoim sojusznikom.

Plany i niepowodzenia

Na pierwszy rzut oka wydawało się, że jednoczesne, przypominające wybuch zastosowanie tych dwóch elementów rosyjskiej strategii (udana ofensywa odpowiedniej skali + podważenie strategicznych podstaw obronno-przemysłowych, infrastrukturalnych oraz moralno-psychologicznych oporu Ukrainy) powinno było doprowadzić Kreml do sukcesu.

Jednak, jak to zwykle bywa – nie poszło tak, jak się spodziewano.

Ofensywa na froncie zaczęła stopniowo opóźniać się w stosunku do harmonogramu. Im dłużej trwała, tym bardziej opóźnienie się powiększało. I choć dziś nadal trwa, to jednak jej rzeczywiste tempo i wyniki wskazują, że w tym roku, z bardzo dużym prawdopodobieństwem, Kremlowi nie uda się szybko zakończyć tej operacji.

Operacja ofensywna rosyjskich sił zbrojnych w rejonie Słowiańska i Kramatorska, jako zespół (kombinacja) powiązanych ze sobą pod względem koncepcji (planu) operacji operacyjno-taktycznych, już z natury rzeczy uległa rozdrobnieniu. To teraz odrębne, słabo powiązane pod względem operacyjnym, bardzo powolne, a w niektórych przypadkach nawet mało skuteczne działania w strefie taktycznej na poszczególnych kierunkach.

Przyczyn tej fragmentacji jest wiele. Nie będę się teraz nad nimi rozwodził, jedynie stwierdzę, że „zdecydowana” i „strategiczna” ofensywa ponownie przekształciła się w bardzo powolne, ale kosztowne i wyczerpujące posuwanie się naprzód w strefie taktycznej.

Z kolei osiągnięty przez Kreml na chwilę obecną poziom wpływu na Ukrainę przy pomocy uderzeń dalekiego zasięgu, choć wzrósł pod względem ilościowym i jakościowym (w istocie osiągając swoje historyczne maksimum), to jednak nie jest w stanie zapewnić szybkiego wycofania Ukrainy z wojny.

Co więcej, Ukraina, dzięki wprowadzeniu do swojej strategii istotnego elementu asymetrycznego opartego na nowym podejściu technologicznym, zyskała w tej dziedzinie dodatkowe możliwości. Wywiera wpływ na agresora na poziomie operacyjnym i strategicznym. I nadal wzmacnia i rozszerza te swoje zdolności (przynajmniej otwarcie to deklaruje). Co z kolei, w przypadku utrzymania strategicznego status quo, może ostatecznie znacząco wpłynąć na ogólną sytuację strategiczną właśnie na korzyść Ukrainy.

Trudny wybór Moskwy

Kierownictwo wojskowo-polityczne obu walczących stron (a także przez inne zainteresowane strony) zauważyły te najnowsze zmiany i tendencje dotyczące sytuacji strategicznej w wojnie rosyjsko-ukraińskiej około miesiąca-półtora temu. Najważniejszą z tych zmian polega na tym, że Kremlowi raczej nie uda się szybko wycofać Ukrainy z wojny jeszcze w tym roku.

Właśnie dlatego nasz przeciwnik stanął wobec całkowicie obiektywnej konieczności kolejnego wyboru dalszej strategii. A mianowicie:

  • albo stopniowo przejść do trybu wojny wygasającej w sposób naturalny, w gruncie rzeczy nie osiągając swoich głównych celów wojennych (zarówno tych deklarowanych, jak i rzeczywistych), zadowalając się tym, co już osiągnięto. Czyli zrobić kolejną przerwę w „odwiecznym” konflikcie z Ukrainą i zaprzestać aktywnego (konwencjonalnego) udziału w wojnie w trybie doraźnym, w formacie „ani pokoju, ani wojny”;
  • albo przejść do kolejnego etapu zintensyfikowania wysiłków i spróbować jeszcze raz szybko wycofać Ukrainę z wojny na własnych warunkach.

Jakkolwiek by nie było,

Kreml już nie może dłużej zwlekać z tym wyborem.

Co więcej, w tym kontekście ogólna sytuacja strategiczna na froncie, w porównaniu z sytuacją z końca 2025 roku/początku 2026 roku, stawała się dla niego coraz gorsza. A zwlekanie z podjęciem decyzji było śmiertelnym zagrożeniem.

Dlatego, sądząc po ostatnich działaniach – i częściowo również deklaracjach – reżimu kremlowskiego, dokonał on takiego wyboru. I wygląda na to, że właśnie na korzyść tej drugiej opcji.

Realizacja nowej strategii

W sensie strategicznym powinno to oczywiście wyglądać następująco:

  1. Kreml przeprowadza kolejny etap mobilizacji Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Następnie rozmieszcza ugrupowania rosyjskich sił zbrojnych w Ukrainie (próbując zwiększyć ich liczebności, powiększyć rezerwy operacyjne i strategiczne, a także przegrupować na poziomie operacyjnym).
  2. Kreml wzmacnia „dalekosiężny” (strategiczny i operacyjny) wpływ Federacji Rosyjskiej na całym terytorium Ukrainy, a także na główne skupiska jej Sił Zbrojnych. Prawdopodobnie Rosjanie, w tym kontekście, już jesienią – na początku zimy – spróbują „wyskoczyć ze spodni”, aby doprowadzić do znacznego osłabienia zdolności Ukrainy do stawiania oporu oraz zdestabilizować jej sytuację finansowo-gospodarczą i społeczno-polityczną, właśnie poprzez niemal nieprzerwane masowe i kombinowane ataki dalekiego zasięgu.
  3. Kreml przeprowadza kompleks działań o charakterze wojskowo-gospodarczym w samej Federacji Rosyjskiej, co oczywiście będzie wiązało się z dalszą państwową monopolizacją gospodarki Federacji Rosyjskiej, przy całkiem prawdopodobnym nasileniu tych procesów pod względem skali i tempa.

Bez tej ostatniej operacji pierwsze dwa punkty mogą przekształcić się w swoją karykaturę. Kolejna „strategiczna” ofensywa będzie wymagała ogromnych zasobów, środków finansowych itp., a bez mobilizacji gospodarki i sektora finansowego – w tym rezerw walutowych oraz różnego rodzaju wywłaszczeń lokalnej oligarchii – Kreml już teraz po prostu nie ma skąd ich wziąć. Najprawdopodobniej Kreml przed kolejnym strategicznym posunięciem będzie próbował ograniczyć relacje rynkowe w ramach własnej gospodarki do minimum.

Oznacza to

  • w sferze społeczno-politycznej dalszą transformację Federacji Rosyjskiej w coś w rodzaju jednego wielkiego obozu wojskowego. W tym kontekście wszelkie przejawy opozycyjnych poglądów (a tym bardziej praktyczna działalność opozycyjna) będą surowo i szybko karane. Nie da się przeprowadzić zakrojonej na szeroką skalę, a przede wszystkim skutecznej mobilizacji w warunkach niepokojów społecznych. W tym kontekście przeprowadzenie wyborów parlamentarnych w odpowiednim i spokojnym trybie oraz dalsze zwiększanie wpływu informacyjno-psychologicznego na własną ludność stają się dla Kremla istotnymi działaniami, wobec których nie ma alternatywy.
  • na arenie międzynarodowej — minimalizowanie lub nawet blokowanie przez Kreml skutecznej pomocy dla Ukrainy. Przede wszystkim pomocy o charakterze wojskowo-technicznym i finansowym. Przy czym Kreml będzie dążył do tego tak, by tuż przed rozpoczęciem operacji „ostatniego rzutu” pomoc nie mogła już zasadniczo wpłynąć na poziom zdolności bojowej Sił Obronnych Ukrainy, a w szczególności Sił Zbrojnych Ukrainy.

Należy jednak zrozumieć, że głównym czynnikiem w przeprowadzeniu tego wymuszonego ostatniego strategicznego skoku będzie dla Kremla właśnie aspekt wojskowy, ponieważ ten „ostatni rzut” trzeba w praktyce – czyli bezpośrednio na froncie – zaplanować, zorganizować, przygotować i przeprowadzić.

Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że uda się wyeliminować Ukrainę z wojny głównie za pomocą dalekosiężnych uderzeń. Nie jest jednak pewne, czy rzeczywiście tak się stanie.

Przygotowania do „ostatniego zrywu”

Jak pokazuje praktyka, jeśli przeciwnik zachowuje zdolność do zadawania w odpowiedzi uderzeń przez krótszy lub dłuższy czas, to tego rodzaju operacja szybkiego „wybombardowania” wiąże się z dużym ryzykiem. Może się bowiem przerodzić się w operację niezwykle kosztowną i mało skuteczną. A przede wszystkim – krytycznie długotrwałą w sensie strategicznym.

Przykładem ostatnia wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, przy czym Ukraina w tym sensie zdecydowanie nie jest Iranem.

Obecnie kierownictwo Federacji Rosyjskiej prawdopodobnie uważa, że zdolność do zmasowanych uderzeń dalekiego zasięgu na Ukrainę jest czynnikiem strategicznie ważnym, ale raczej pomocniczym.

Jeśli chodzi konkretnie o czynnik militarny, to najwyraźniej Kreml już rozpoczął przygotowania do swojego „ostatniego zrywu”.

Bardzo wymowne w tym kontekście są ostatnie zmiany kadrowe w rosyjskim dowództwie wojskowym na szczeblu operacyjno-strategicznym. Dotyczy to również sfery zaopatrzenia tyłowego i zamówień wojskowych. Czyli właśnie tych ogniw, które będą bezpośrednio planować, organizować, zapewniać i przeprowadzać tę operację.

Wszystko to zgodnie z klasycznym kremlowskim schematem dowodzenia wojskiem, wypróbowanym jeszcze za czasów Stalina podczas II wojny światowej. Zgodnie z nim bowiem pierwszym krokiem w tego rodzaju przygotowaniach jest właśnie dobór i rozmieszczenie odpowiednich kadr, począwszy od poziomu bezpośrednich wykonawców.

Do tej samej rubryki warto dodać dyskusję na temat konieczności przestawienia rosyjskiej gospodarki na tory wojskowem, która ożywiła się gwałtownie i z wielkim rozgłosem (mówił o tym Siergiej Sobianin, mer Moskwy), a także zakończenie praktycznego etapu testów elektronicznego systemu mobilizacji, reorganizację systemu zaopatrzenia rosyjskiej armii w sprzęt wojskowy (przede wszystkim w kierunku jego centralizacji) itp.

Podsumujmy.

Kreml już zdał sobie sprawę z dwóch kluczowych kwestii dotyczących swojej obecnej sytuacji strategicznej.

  • Dalsze przedłużanie udziału w wojnie, która jest dla Kremla bardzo kosztowna, staje się dla niego niezwykle niebezpieczne. Dlatego chce gwałtownie i na szeroką skalę przyspieszyć.
  • I choć pierwsza w tym sensie próba (mam na myśli obecną Słowiańsko-Kramatorską operację ofensywną, która jednak toczy się dość słabo) okazała się, powiedzmy, nie do końca udana, Kreml wierzy, że warto ją powtórzyć nowymi siłami i nowymi ludźmi. I być może także w nowym miejscu.

Śródtytuły zostały dodane przez redakcję. Po raz pierwszy tekst ukazał się na profilu autora na Facebooku. Polskie tłumaczenie analizy publikujemy za zgodą autora.

Kostiantyn Maszoweć

ekspert wojskowy, koordynator ukraińskiej pozarządowej agencji informacyjnej „Informacijnyj sprotyw”, Informacyjny opór.

Komentarze