11 listopada 2017


Sąd: będzie postępowanie przeciwko narodowcom, którzy zaatakowali kobiety blokujące Marsz Niepodległości

Uczestnicy Marszu Niepodległości bili, deptali i lżyli grupę kobiet, które protestowały przeciw faszyzmowi. Postępowanie umorzono, bo "zamiarem atakujących nie było pobicie, lecz okazanie niezadowolenia". Dziś sąd przyjął zażalenie poszkodowanych na bulwersującą - jego zdaniem - decyzję. Sprawa wraca do prokuratury

Zero zarzutów. „To nie mój baner” – zeznają ci, którzy 11 listopada 2017 nieśli neofaszystowskie symbole

Policja wytypowała 10 osób, które mogły propagować faszyzm i rasizm na Marszu Niepodległości 2017. Część twierdzi, że flagi i transparenty, które nieśli, nie były ich. Kolejnych wykluczyły specjalistyczne badania porównujące ich wygląd ze zdjęciami z marszu. Reszty, z powodu jakości zdjęć, nie dało się porównać. Prokuratura nie postawiła ani jednego zarzutu

Wyrok za odpalenie rac pod komendą policji. Sąd uniewinnił protestującego obywatela

Sędzia Łukasz Biliński uniewinnił Bartłomieja Sabelę, który rok temu prowokacyjnie odpalił racę pod Komendą Stołeczną Policji. Zrobił to w proteście przeciwko bezczynności służb i tolerowaniu rac na Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 roku

Sąd uniewinnił uczestników blokady marszu narodowców 11 listopada 2017 roku we Wrocławiu

Sąd uniewinnił osiem osób obwinionych o blokowanie wrocławskiego marszu narodowców 11 listopada 2017 roku. Sędzia uznał, że marsz zorganizowany przez ks. Jacka Międlara i Piotra Rybaka nie był pokojowy, a próba jego zablokowania nie była szkodliwa społecznie

HANIEBNY WYROK. 200 zł grzywny dla kobiet skopanych i pobitych 11 listopada przez narodowców

Dziewięć uczestniczek blokady marszu 11 listopada 2017 ukaranych grzywną za "przeszkadzanie w zgromadzeniu", choć to one były szarpane, kopane, opluwane. Wg sądu ich "wina nie budzi wątpliwości". Opowiadają o żenujących żartach wezwanej przez siebie policji. Te, które nie zostały spisane złożą na siebie donos. "Bo to zaszczyt dostać karę od tej władzy"

Prokuratura: „Zamiarem atakujących nie było pobicie”. Prawnicy: Standardy poniżej „miru karczmy” w Średniowieczu

Brak interesu społecznego w ściganiu przestępstwa z urzędu - to jeden z powodów umorzenia sprawy pobicia kobiet podczas pokojowej blokady Marszu Niepodległości 2017. Prawnicy dla OKO.press: "Chuligańskie pobicie uczestniczek blokady godzi w interes publiczny". Kamila Gasiuk-Pihowicz: "Skandal. Prokuratura pod presją PiS" [DOKUMENTY]

Okazali niezadowolenie. Wolno „wzmożonym pseudopatriotycznie oprychom”? Wolno i obywatelom

Sześć osób, które urządziły tę pikietę nie ukrywało twarzy ani nazwisk. Byli po prostu niezadowoleni z umorzenia śledztwa w sprawie napaści na 14 kobiet, które z hasłem „Faszyzm Stop” stanęły na drodze Marszu Niepodległości. Niby tylko jedna kobieta straciła przytomność, ale jednak trochę to wkurzające. "Kraj nam się faszyzuje" - tłumaczyli

Prokuratura nie przesłuchała narodowców atakujących kobiety, ale wie, że nie chcieli pobić

Mężczyźni, którzy bili, wyzywali i pluli na 14 demonstrantek, nie zostaną przesłuchani i nie usłyszą zarzutów. Według prokuratury ich napaść „nie była objęta umyślnością” „nakierowana była na mniej newralgiczne części ciała”; skąd prokuratura to wie bez przesłuchania sprawców?
U protestujących stwierdzono: naderwanie kręgosłupa, uraz głowy, przekrwienia

Kopali, szarpali i pluli na kobiety, bo tak „okazywali niezadowolenie”. Prokuratura umorzyła postępowanie

Prokuratura uznała, że pobicie kobiet na Marszu Niepodległości nie naruszyło interesu społecznego i umorzyła wniosek o ściganie agresywnych nacjonalistów. Narodowcy tylko "okazywali niezadowolenie". „To bezpośredni dowód na przyzwolenie wobec działań skrajnej prawicy” – mówi antyfaszystowska działaczka Zofia Marcinek

Sąd: policja ma zapłacić 4 tys. zł Tadeuszowi Jakrzewskiemu za bezzasadne prewencyjne zatrzymanie

Stołeczny sąd w orzeczeniu nakazał policji zapłacić 4 tys. zł zadośćuczynienia dla Tadeusza Jakrzewskiego za niezasadne zatrzymanie przed Marszem Niepodległości w 2017 roku. Policja prewencyjnie zatrzymała wtedy Obywateli RP, by uniemożliwić im pokojowy protest

Sąd nakazał policji oddanie Obywatelom RP antyfaszystowskiego transparentu z 11 listopada

Policja nie miała prawa konfiskować antyfaszystowskiego transparentu pod zarzutem propagowania faszyzmu - stwierdził sąd, podważając decyzję prokuratury. Transparent wraca więc do Obywateli RP, którzy trzymali go na trasie Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 roku

Wiemy już, dlaczego policja nie reagowała, gdy uczestnicy Marszu Niepodległości łamali prawo. By ich nie prowokować

Policja nie reagowała na łamanie prawa - rasistowskie hasła, odpalanie i rzucanie flar oraz wandalizm podczas Marszu Niepodległości, bo przyjęła taktykę "uniknania sytuacji kryzysowej". Nie odpowiada, czemu nie interweniowała, gdy zaatakowano kobiety protestujące przeciw faszyzmowi. Ale według rzecznika KSP, ich zachowanie było "skrajnie nieodpowiedzialne"

W Marszu Niepodległości szło wielu rasistów i neofaszystów. Policja nie reagowała. Apelujemy: przesyłajcie zdjęcia i filmy potwierdzające łamanie prawa

Policja nie zatrzymała i nie postawiła zarzutów ani jednemu uczestnikowi Marszu Niepodległości, choć szło w nim wiele osób z rasistowskimi i neofaszystowskimi symbolami na transparentach oraz antyislamskimi i antysemickimi hasłami na ustach. Za to o mały włos nie oskarżyła o krzewienie faszyzmu dwóch uczestników antyfaszystowskiej pikiety Obywateli RP

„Mogło się skończyć tak, że cały dzień byłby tylko nazistowski, ale my, baby, zrobiłyśmy im szpasa”

"Wyrwali nam baner, podarli na strzępy. Starsza pani- pewnie w moim wieku, kończę 70 lat - na mnie napluła. Doskakiwali młodzieńcy, szarpali, deptali, czasem któryś kopnął. Podtykali nam biało-czerwone flagi pod nos. Wynosili nas byle jak, upuścili Kasię Szumniak, uderzyła głową o asfalt" - Kinga Kamińska opowiada, jak kobiety blokowały Marsz Niepodległości

Błaszczak: wszyscy mogli manifestować, było „bezpiecznie” i „pięknie”. Zapomniał o manifestantach wynoszonych do „suk”, znieważanych, poturbowanych

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, przechwalał się wzorcowym przebiegiem obchodów Święta Niepodległości i zachwycał wolnością panującą w Polsce. Wbrew faktom twierdził, że wszyscy - nawet "czerwoni" - mogli spokojnie demonstrować, a policja zapewniła im bezpieczeństwo. Następnie dziennikarzowi "Polityki" nawymyślał od "kłótliwych polityków"

„Wypierdalać!”. Tak wyrażał swój patriotyzm wrocławski marsz Wielkiej Polski Niepodległej. Policja pozwoliła zaatakować kontrmanifestantów. Jedna osoba w szpitalu

Narodowcy krzyczeli "wypierdalać", "pozabijać pedałów", "jebać obywateli", "komuniści, wypierdalać", "raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Rzucali w kontrmanifestantów racami, petardami, pochodniami. Od jednej z nich działaczce Obywateli RP zapaliły się włosy. Trafiła do szpitala. Zaatakowali też dziennikarzy. "Goń kurwę" - wołali za mną

Prosto z „suki”. Obywatel Sabela: nie ma zgody na nienawiść. Obywatelka Kobus: nie wiem, który to raz mnie wynosili

Błyskawiczna akcja policji na rondzie de Gaulle'a: zwinęli ok. 30 Obywateli i Obywatelek RP, zanim dotarł tam Marsz Niepodległości. OKO.press rozmawiało z dwojgiem, którzy w radiowozie przy ul. Dzielnej czekali na przesłuchanie, bo "zatkał im się komisariat"

Uczestnicy mszy narodowców wywlekli z kościoła Obywatelkę RP. Trzymała transparent z cytatem z Jana Pawła II: „Rasizm to grzech”

Narodowcy wywlekli z kościoła św. Barbary w Warszawie działaczkę Obywateli RP. Gdy podczas mszy przed Marszem Niepodległości ksiądz wspomniał Jana Pawła II, wyciągnęła transparent ze słowami papieża: "Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga". "Rzucili się na mnie, wzięli jak worek ziemniaków i wyrzucili na schody przed kościołem" - mówi

Marsz narodowców. Przyjechał Jobbik, Forza Nuova, Nasza Słowacja. „Polska jest i będzie katolicka”

Marsz Niepodległości przestał być kibolską zadymą. W ciągu kilku lat zamienił się w festiwal - instytucję z własną telewizją, filmami, gadżetami, celebrytami i zagranicznymi przyjaciółmi. Organizują go młodzi. W tym roku idą z Bogiem na ustach