Po mszach w kościele w Czułowie do podpisywania list z nazwiskami Piotra Schaba, byłych prezesów sądów z nominacji Ziobry i neo-sędziów zachęcał miejscowy proboszcz
Zdarzenie miało miejsce w niedzielę 22 lutego 2026 roku w kościele Matki Bożej Opatrzności w Czułowie. To licząca ponad tysiąc mieszkańców wieś w gminie Liszki. Do centrum Krakowa jest stąd 21 kilometrów.
Do podpisywania list poparcia do KRS zachęcał proboszcz parafii, ksiądz Krzysztof Cebula. Robił to zaraz po mszy, stojąc w ornacie przed ołtarzem. Mówił do zbierających się do wyjścia wiernych, że w przedsionku – to wejście główne do kościoła – zbierane są podpisy poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa. Że to lista stowarzyszenia Sędziów RP i zachęca do podpisu, bo źle dzieje się w KRS i trzeba pomóc.
Lista Sędziów RP liczy 11 kandydatów do KRS. Jest na niej były główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab – na zdjęciu u góry – który odpowiada za masowe represje wobec sędziów, za władzy PiS. Na liście są też neo-sędziowie z Krakowa i Warszawy, którzy awansowali za władzy PiS.
Otwiera ją były prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie Zygmunt Drożdżejko, z nominacji resortu Ziobry. Są na niej też dwie byłe wiceprezeski Sądu Apelacyjnego w Warszawie i były zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy tym sądzie. Listę wszystkich kandydatów z tej listy opisujemy dalej.
Wychodzący po mszy w Czułowie wierni podpisywali listy poparcia dla nich. Podpisy zbierał mężczyzna, który od czasu do czasu czyta Pismo Święte na mszach w tym kościele. Wierni przekazywali sobie, że to podpisy dla „sędziów katolików”.
OKO.press zapytało prezesa stowarzyszenia Sędziowie RP, neo-sędziego Zygmunta Drożdżejkę, kto był inicjatorem zbierania podpisów pod ich listą w kościele.
Drożdżejko odpowiedział: „Nie zwracaliśmy się, by zbierano podpisy na mszach. To inicjatywa obywatelska sąsiadów, którym leży na sercu dobro wymiaru sprawiedliwości”. Dodaje: „Ja tylko zwróciłem się do sąsiadów, oni zbierają podpisy. Nie zwracałem się do księży i proboszczów. Jeśli ktoś robi to sam [w kościele – red.], to nie ma nic w tym złego”.
Dopytujemy, czy to wypada, by w kościele odbywała się agitacja poparcia dla kandydatów do KRS i, by Kościół mieszał się w wybory do ważnego, konstytucyjnego organu? Drożdżejko: „A czy w porządku jest to, że pana gazeta pisze głupoty? Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja się do nikogo nie zwracałem, żeby zbierał w kościele”. Zapewnia, że nie zna proboszcza z Czułowa.
Zapytaliśmy także o akcję zbierania podpisów proboszcza parafii w Czułowie, księdza Krzysztofa Cebulę. Gdy usłyszał, że rozmawia z dziennikarzem OKO.press, powiedział, że z nami nie rozmawia. Odpowiedział jednak na nasze pytania. Omawiamy jego odpowiedzi, bo nie zgodził się na wykorzystanie tej rozmowy w artykule.
Na pytanie OKO.press, kto zbierał głosy, ksiądz odpowiedział, że to społeczna inicjatywa. Mówił, że jego parafia jest mała i jak są jakieś ważne ogłoszenia np. sołtysa o lokalnych podatkach, to zgadza się, by je umieszczać koło kościoła. Bo tego oczekują wierni.
Potem jednak zaprzeczał. Mówił, że pierwsze słyszy, by zachęcał do podpisania list poparcia do KRS. Że nie potwierdza zbierania podpisów i nic o tym nie wie. Na pytanie OKO.press, czy Kościół powinien angażować się w obsadę najwyższych stanowisk w państwie, odpowiedział, że nie. Ale popiera społeczne inicjatywy wiernych przy Kościele.
Parafia w Czułowie nie stroni od politycznego zaangażowania. Na jej profilu na Facebooku oprócz informacji z życia parafii i szkodliwości smartfonów dla dzieci, są nawiązania do gorących politycznie sporów w Polsce i udostępniane są linki do artykułów m.in. z prawicowych mediów.
Kilka przykładów. Jest link do artykułu w Radiu Wnet, w którym ultrakatolicki Ordo Iuris straszy, że szkoły będą inwigilować rodziny. Jest link do artykułu z wystąpieniem Donalda Trumpa w styczniu 2026 roku w Davos. Link do artykułu o końcu UE, czy o edukacji zdrowotnej w szkołach. Zamieszczono nawet wzór oświadczenia o rezygnacji dziecka z takich lekcji. W krótkim poście z tym oświadczeniem napisano o „lewicowej ideologii”.
Są też linki do filmików uderzających w szefową MEN Barbarę Nowacką. Jednej z filmików ma tytuł „Nowacka po cichu likwiduje szkołę?”, a drugi „Lisicki demaskuje kłamstwa Nowackiej”.
O stanowisko ws. zbierania podpisów pod listą poparcia dla kandydatów do KRS zapytaliśmy Archidiecezję Krakowską. Zapytaliśmy, czy dopuszcza takie zachowania na terenie kościoła i angażowanie się księży w wybór najwyższych organów w Polsce.
Odpowiedział nam rzecznik archidiecezji krakowskiej, ksiądz Piotr Studnicki: „W związku z przekazaną przez Pana wiadomością, Kardynał podejmie rozmowę z księdzem, aby zweryfikować i wyjaśnić sprawę”. Rzecznik dodał, że zasady regulujące aktywność katolickich duchownych w sferze polityki reguluje kodeks prawa kanonicznego.
Przywołał przepisy zakazujące duchownym przyjmowania świeckich urzędów publicznych. I zakazujące czynnego udziału partiach politycznych, czy w kierowaniu związkami zawodowymi „chyba że – zdaniem kompetentnej władzy kościelnej – będzie wymagała tego obrona praw Kościoła lub rozwój dobra wspólnego”.
Od listopada 2025 roku nowym Metropolitą Krakowskim jest kardynał Grzegorz Ryś.
Wybór sędziowskiej części KRS – 15 członków-sędziów – wynika z faktu, że w maju 2026 roku kończy się kadencja nielegalnej neo-KRS. Wybór odbędzie się według dotychczasowych zasad, czyli w Sejmie, bo prezydent Karol Nawrocki zawetował rządową ustawę przywracającą praworządność w KRS.
Koalicja rządząca chciała, by sędziowską część KRS wybrali sędziowie w wyborach. To jednak już nieaktualne. Więc Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił nabór kandydatów na starych zasadach. Mają się oni zgłaszać do Sejmu.
Kandydaci muszą mieć 25 podpisów poparcia od sędziów lub 2 tysiące podpisów od obywateli. Potem 15 sędziów do KRS wybiorą posłowie. Z powodu takiego wyboru sędziowskiej części KRS przez polityków i przez Sejm europejskie Trybunały podważyły legalność obecnej neo-KRS.
By zmniejszyć wadę takiego wyboru, sędziowie chcą na Zgromadzeniach Sędziów w sądach zaopiniować kandydatów. Posłowie Koalicji, wybierając sędziów do KRS, chcą uszanować rekomendację środowiska sędziów i wybrać sędziów przez nich wskazanych.
Do tej pory listy kandydatów do odnowionej KRS zgłosili beneficjenci „reform Ziobry”. Listę 15 kandydatów firmuje stowarzyszenie Prawnicy dla Polski. Na jego czele stoi były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS i główna postać w aferze hejterskiej Łukasz Piebiak.
Swoje listy mają też Sędziowie RP i tzw. kandydaci obywatelscy. Zbierają oni podpisy poparcia od obywateli, by pokazać, że popiera ich suweren, a nie „kasta", czyli sędziowie. Wkrótce rekomendowanych kandydatów wskażą organizacje sędziowskie, które broniły praworządności, w tym Iustitia.
Sejm sędziowską część KRS może wybrać w kwietniu.
Najważniejszym kandydatem z listy 11 kandydatów Sędziów RP, na których zbierano podpisy w kościele w Czułowie, jest Piotr Schab. Można go znaleźć na 8 pozycji.
To symbol złych zmian w sądach za władzy PiS, jedna z głównych twarzy „reform” Ziobry. Przed władzą PiS był nieznanym sędzią wydziału odwoławczego Sądu Okręgowego w Warszawie.
Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośno, gdy przewodniczył składowi orzekającemu, który miał rozpoznać apelację od wyroku skazującego na więzienie za nielegalną akcję CBA Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika z PiS. Chodzi o tzw. aferę gruntową.
Skład orzekający ze Schabem na czele w marcu 2016 roku – czyli krótko po wygranych przez PiS wyborach – umorzył sprawę. Bo uznał, że prezydent mógł ułaskawić polityków PiS, zanim zapadł prawomocny wyrok. Potem ten pogląd obalił SN i doszło do prawomocnego skazania Wąsika i Kamińskiego na więzienie. Nawet trafili na krótką odsiadkę w 2024 roku i dopiero gdy byli w celi, prezydent ich skutecznie ułaskawił.
Schab za władzy PiS szybko awansował. W połowie 2018 roku został głównym rzecznikiem dyscyplinarnym, a jego zastępcami zostali Przemysław Radzik i Michał Lasota. To trio rozkręciło na masową skalę bezprawne represje wobec sędziów, którzy bronili praworządności i stosowali prawo europejskie. Sędziowie mówili na nich „egzekutorzy” Ziobry. Wszyscy trzej jednocześnie wysoko awansowali. Wszyscy są neo-sędziami Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Schab ściganie sędziów łączył z zarządzaniem najważniejszymi sądami powszechnymi w Polsce. Najpierw z nominacji resortu Ziobry był prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie, a potem prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie. W tych sądach represjonował podległych mu sędziów razem wiceprezesem Przemysławem Radzikiem (kandyduje do KRS z listy Prawników dla Polski).
To oni na miesiąc zawiesili sędziego Piotra Gąciarka, a wcześniej karnie go przenieśli do innego wydziału. Karnie też przenieśli sędzię okręgową Annę Ptaszek. A jako prezes i wiceprezes apelacji Schab z Radzikiem karnie przenieśli trzy sędzie wykonujące wyroki ETPCz i TSUE, Ewę Gregajtys, Marzannę Piekarską-Drążek i Ewę Leszczyńską-Furtak.
Z wydziału karnego trafiły do wydziału pracy. Schab jako prezes nie wykonywał też orzeczeń polskich sądów i europejskich trybunałów, korzystnych dla zawieszonych sędziów – w tym dla Igora Tulei – i sędziów karnie przeniesionych. Dlatego Schaba i zastępców rozlicza dziś prokuratura oraz specjalni rzecznicy dyscyplinarni ministra sprawiedliwości. Ma już kilka zarzutów dyscyplinarnych za swoje decyzje jako sędzia i rzecznik dyscyplinarny.
Prokuratura Krajowa chce mu też postawić zarzuty karne w trzech śledztwach:
Prokuratura prowadzi też inne śledztwa w związku z represjami wobec sędziów, w których Schabowi grożą kolejne zarzuty.
Po upadku władzy PiS Schab został najpierw odwołany przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara ze stanowiska prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie. A w kwietniu 2025 roku Bodnar odwołał go ze stanowiska głównego rzecznika dyscyplinarnego. Schab odwołania nie uznaje i nadal okupuje gabinet głównego rzecznika. Nadal jest też nadzwyczajnym rzecznikiem dyscyplinarnym prezydenta.
Niedawno Schab był na konwencji partii Grzegorza Brauna. Był tam prelegentem. Za udział w partyjnej imprezie grozi mu dyscyplinarka.
Z listy stowarzyszenia Sędziów RP kandyduje jeszcze 10 neo-sędziów SN. To:
Drożdżejko szybko awansował za władzy PiS. Od nielegalnej neo-KRS najpierw dostał awans do krakowskiego sądu okręgowego. A gdy powołał go prezydent, wystartował w kolejnym konkursie do sądu apelacyjnego. I ten awans też dostał, mimo że nie miał doświadczenia jako sędzia okręgowy.
Za władzy PiS awansowała też jego żona Elżbieta Czarny-Drożdżejko. Mimo że nigdy nie sądziła, od neo-KRS dostała od razu nominację na neo-sędzię Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, a już po zmianie władzy dostała nominację aż do NSA. Oboje podpisywali listy poparcia do neo-KRS, w tym dla Dagmary Pawełczyk-Woickiej.
Ale już po upadku władzy PiS w listopadzie 2025 roku neo-KRS dała Klonowskiemu nominację do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Był jedynym kandydatem i czeka na powołanie przez prezydenta. Wcześniej podpisywał on listy poparcia do neo-KRS.
Kościół
Sądownictwo
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Sąd Najwyższy
abp Grzegorz Ryś
archidiecezja krakowska
ksiądz Krzysztof Cebula
listy poparcia do KRS
neo sędziowie
parafia w Czułowie
Piotr Schab
praworządność
Sędziowie RP
Zygmunt Drożdżejko
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze