Teraz wszystko się wyjaśniło. Trump to wspólnik Putina [ROZMOWA]
Umowa dotycząca oleju napędowego ma raczej charakter maskujący. Kryją się za nią poważniejsze projekty, które też będą stanowić naruszenie reżimu sankcji. Widzimy wierzchołek góry lodowej, którą chcą zbudować Trump z Putinem – mówi OKO.press Mychajło Honczar, ukraiński ekspert.
Krystyna Garbicz, OKO.press: W piątek Donald Trump ogłosił, że podczas rozmowy z Putinem uzgodnił, że Rosja wznowi dostarczanie oleju napędowego na amerykański i światowy rynek. Od razu USA zniosły odpowiednie sankcje. W październiku Rosja ma dostarczyć do Ameryki ponad 300 ton oleju napędowego, a potem te ilości powinny stopniowo rosnąć. Trump oczekuje się, że dzięki temu ceny spadną. Jest to dla niego ważne ze względu na wybory połówkowe do Kongresu, które powinny odbyć się za trzy tygodnie. Jak pan to wszystko ocenia?
Mychajło Honczar, ukraiński ekspert ds. międzynarodowych stosunków w dziedzinie energetyki i bezpieczeństwa, prezes Centrum „Strategia XXI”, redaktor naczelny czasopisma „Bezpieczeństwo Morza Czarnego”, Black Sea Security Journal (Kijów): Po pierwsze, w Stanach Zjednoczonych nie ma żadnego problemu z deficytem oleju napędowego. A wysokie ceny to wynik polityki Trumpa i nieudanej kampanii wojskowej w Zatoce Perskiej przeciwko Iranowi.
Stany Zjednoczone to największy na świecie producent i eksporter oleju napędowego, więc po co im on? Ta sytuacja naprawdę ma populistyczno-manipulacyjny wymiar.

Komentarze