Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
„Jak ktoś taki jak San Kocoń, aktywiszcze, zdaje się, tak sama się nazywa, może być kandydatką na listach Koalicji Obywatelskiej, albo Jana Shostak?” – pytała była wicepremier w Rozmowie Piaseckiego.
Jadwiga Emilewicz, była wicepremierka i ministra rozwoju w rządzie Mateusza Morawieckiego, tłumaczyła dzisiaj w Rozmowie Piaseckiego, czy nie jest rozczarowana trzecią pozycją na poznańskiej liście Zjednoczonej Prawicy i co sądzi o kandydaturach takich osób jak były szef Ruchu Narodowego Robert Bąkiewicz czy znany aferzysta Łukasz Mejza.
W dość niezgrabnym tłumaczeniu porównała kandydaturę Mejzy i Bąkiewicza z kandydaturą Sano Koconia, osoby aktywistycznej, która wystartuje z list Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, w okręgu 13 z miejsca dziewiątego.
Emilewicz tłumaczyła, że zarówno Bąkiewicz, jak i Mejza, są kandydatami koalicjanta PiS, a „koalicje polityczne to nie są małżeństwa z miłości, ale raczej związki z rozsądku”. Dodała, że „w Radomiu na szczęście lista jest bardzo atrakcyjna” i „jest z kogo wybierać”.
„Nie musimy głosować na pana Bąkiewicza w tym okręgu ani na pana posła Mejzę (...) To są osoby znajdujące się na dalekich miejscach na listach” – dodała.
Dopytywana o to, jak ktoś taki jak Bąkiewicz, może być na listach, Emilewicz odparła: „Jak ktoś taki jak San Kocoń, aktywiszcze, zdaje się, tak sama się nazywa, może być kandydatką na listach Koalicji Obywatelskiej, albo Jana Shostak”.
„Czy to nie są równie egzotyczni kandydaci?” – zapytała.
Konrad Piasecki skontrował, że „rzeczy, które mówi Bąkiewicz są straszne”, dodał, że to „człowiek, który ma na karku wyrok za to, że pobił kobietę w czasie strajku kobiet”. Emilewicz odparła, że dla niej „postulat aborcji do dziewiątego miesiąca jest rzeczą straszną”. „To jest podważenie podstaw cywilizacyjnych” – dodała.
„Nie wiem, czy możemy się licytować – jedne czy drugie postulaty. Niedobrze jest, że w ogóle tego typu postulaty znajdują się na pierwszych miejscach” – powiedziała wiceminister.
Taka wypowiedź Emilewicz nie zaskakuje. Prawo i Sprawiedliwość to partia homofobiczna, bardzo wrogo nastawiona do postulatów środowisk LGBT+, w tym praw osób niebinarnych i postulatów równościowych. Polki i Polacy żyjący w związkach jednopłciowych w świetle prawa wciąż są dla siebie obcy, państwo nie chroni osób LGBT+ przed nienawiścią.
Niegdyś publiczne, a obecnie rządowe media, przodują w mowie nienawiści, o czym pisaliśmy tutaj.
Przeczytaj także: