Ale słabnie też duopol polityczny PiS kontra PO+.N, wyborcy rozglądają się za innymi partiami: SLD z jednej strony, radykalną prawicą z drugiej. Nasza analiza trendów w sondażach Kantar Millward Brown pokazuje coś więcej niż rekordowy spadek notowań PiS, na który władza solidnie zapracowała popełniając aż cztery samobójstwa wizerunkowe

Przeprowadzony w poniedziałek i wtorek (26-27 marca) sondaż Kantar Millward Brown dla TVN i TVN 24 przyniósł sensacyjny wynik.

Sondaż partyjny Kantar Millward Brown, 26-27 marca 2018

Media skupiają się na ogromnym spadku poparcia dla PiS (aż o 12 pkt proc. w porównaniu z poprzednim badaniem 20 lutego) oraz wzrostem poparcia dla PO (o 6 pkt proc.). Pada nawet określenie, że „PO dogania PiS”. Zwraca też uwagę dobry wynik SLD (9 proc.).

Żeby głębiej i rzetelniej zanalizować ten wynik,

OKO.press przedstawia przegląd wszystkich telefonicznych badań pracowni Kantar MB po wyborach 2015.

Taka analiza powie nam więcej i pomoże zrozumieć dynamikę poglądów politycznych Polaków. Tym bardziej, że jesteśmy zalewani przez media wynikami sondaży prowadzonymi przez różne pracownie, różnymi metodami, z odmiennymi sposobami przedstawiania rezultatów. W dodatku, zwykle byle jak omawianymi.

  • Zobacz czemu to może być mylące

    Nie ma chyba drugiej podobnie niefachowo obsługiwanej przez media dziedziny jak sondaże. Co i rusz słyszymy o rekordowym poparciu (na ogół PiS), o spadkach notowań (zwykle PO) „w porównaniu z poprzednim badaniem” (zwykle miesiąc wcześniej, bez szacowania dłuższych trendów), a obok tradycyjnych metod pojawiają się internetowe panele badawcze.

    W dodatku tabloidy – a ostatnio także TVP – podają wyniki z wyłączeniem osób niezdecydowanych, na czym najbardziej zyskuje największy, czyli PiS (o tym dalej).

    Odbiorcy mediów bombardowani są wynikami sondaży, które różnią się:

    • pracownią demoskopową, która prowadzi badanie;
    • metodą (telefoniczna lub bezpośrednia, a nawet panele badawcze w sieci);
    • sposobem podawania poparcia dla partii: czy wśród wszystkich deklarujących udział w wyborach, czy tylko wśród tych, którzy deklarują udział i wskazują partię. Ten drugi sposób zawyża poparcie, w punktach procentowych.

    W efekcie mogą jednego dnia dowiadywać się, że poparcie dla PiS „zbliża się do 50 proc.”, a drugiego że spadło do 39 proc. Tymczasem w pierwszym sondażu poparcie liczone jest wyłącznie wśród „wyborców” zdecydowanych na kogo głosować, a w drugim wśród wszystkich badanych przy 18 proc. osób niezdecydowanych. Oba  wyniki są identyczne – po 48 proc. wśród „wyborców” zdecydowanych.

    Metoda bezpośrednia, gdy ankieter przychodzi na umówioną wcześniej wizytę do domu i zapisuje odpowiedzi badanych na komputerze, według opinii wielu socjologów, stwarza klimat kontroli i wywołuje konformistyczny odruch wskazania  partii rządzącej.

W dłuższej perspektywie PiS traci wyraźniej

Poparcie dla PiS, PO i Nowoczesnej. Sondaże telefoniczne Kantar Millward Brown od wyborów 2015 roku

Jak widać z wykresu,

poparcie dla PiS (28 proc.) jest najniższe w 23 sondażach Kantar MB przeprowadzonych w czasie 26 miesięcy po wyborach. Dotychczasowy najgłębszy dołek wynosił 29 proc. i PiS zaliczył go trzykrotnie: w marcu 2016, gdy narastała fala protestów KOD, oraz w marcu i kwietniu 2017 po blamażu PiS w wyborach Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej.

Partia Kaczyńskiego od brukselskiego blamażu urosła do 40 proc. Po tym jesienno-zimowym szczycie poparcie dla PiS spadło obecnie do poziomu znacznie poniżej wyniku wyborczego (37,6 proc.). Może to oznaczać, że nastąpiło odwrócenie trendu, choć na razie mamy tylko gwałtowny zjazd z zimowego szczytu, jeszcze nie widać kolejnego „dołka”.

  • Zobacz wyjaśnienie metody analizy

    OKO.press stosuje tu metodę analityków giełdowych, która pozwala wychwytywać trendy. Zaznaczają oni na wykresach tzw. szczyty (gdy notowania osiągają wyższe wartości) i dołki (gdy spadają niżej). A następnie sprawdzają, jak zmienia się poziom kolejnych szczytów i dołków. Jeżeli się nie zmienia, to trendu nie ma, są tylko wahania.

W efekcie, po ośmiu miesiącach absolutnej dominacji PiS stracił przewagę nad koalicją liberalną sięgającą jeszcze w lutym 16 pkt proc.

Suma notowań PO i .N – 28 proc. – jest dokładnie taka jak poparcie dla PiS. Remis.

Liberalna centroprawica lepiej, ale bez rewelacji

Poparcie dla Platformy Obywatelskiej faktycznie wzrosło od lutego o 6 pkt proc. i zbliża się do wyniku wyborczego (24,1 proc.), ale po szczycie w Brukseli i wyborze Tuska PO samodzielnie remisowała z PiS – po 39 proc.

Nowoczesna nie może się pozbierać po katastrofie wizerunkowej, jaką był sylwestrowy wyjazd „na Maderę” (de facto do Portugalii) Ryszarda Petru w czasie okupacji sali plenarnej Sejmu przez opozycję (OKO.press analizowało to m.in. tutaj).

Zamiana lidera na liderkę Katarzynę Lubnauer nie przyniosła efektu. Poparcie dla .N  (6 proc.) jest prawie pięciokrotnie (!) niższe niż w grudniu 2015/styczniu 2016 roku.

Partie liberalne są wciąż dalekie od swego poprzedniego stanu posiadania. Suma notowań PO + .N tuż po wyborach przekraczała 40 proc., a potem przez kilkanaście miesięcy – 35 proc.

Aż siedem partii w Sejmie

Na wykresie nie pokazaliśmy notowań pozostałych partii, bo byłby nieczytelny. Podajemy je poniżej.

SLD (9 proc.) zyskało najwyższe poparcie w powyborczych badaniach Kantar MB i stałoby się trzecią/czwartą siła w parlamencie. Najlepszy do tej pory wynik SLD wynosił 8 proc. (30 marca i 27 grudnia 2017 roku).

Kukiz’15 (10 proc.) wypada, jak na sondaże Kantar MB, dobrze w kilku ostatnich badaniach miał 6-7 proc.

Ostatni raz Partia Wolność (dawniej KORWIN) osiągała próg wyborczy w październiku 2016 roku, zwykle jej notowania wynoszą 3-4 proc.

Mocny wynik radykalnej, nacjonalistycznej prawicy (Korwin i Kukiz mają tu wiele wspólnego) może oznaczać odpływ bardziej radykalnego elektoratu od PiS.

Nie przekłada się to na poparcie dla Stronnictwa Narodowego (0 proc.!), wyborcy sięgają po znane sobie formacje dwóch panów K.

Samobójstwo nr 1 PiS – nagrody dla rządu

Dlaczego PiS tak stracił?

Jesienią wydawało się, że nic nie ruszy notowań PiS. Sondaże szybowały, podobnie jak optymizm Polaków, któremu sprzyjała poprawa sytuacji materialnej i życiowej. Od marca do grudnia 2017 średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw wzrosła z 4352 zł do 4974 zł (o 14 proc.) a bezrobocie spadło z 8.0 proc. do 6,5 proc (dane GUS).

Pod koniec roku PiS przegrał jednak kilka politycznych batalii, które sam inicjował i którym nie umiał sprostać. Popełniał polityczne samobójstwo na raty.

Najpoważniejsze w skutkach mogły być nagrody, jakie sama sobie i swemu rządowi za 2017 roku przyznała premier Szydło.

Urszula Krasowska, szefowa Kantar Public (nie mylić z Kantar Millward Brown): „Suweren się zdenerwował, nie spodobały mu się wysokie apanaże i ta argumentacja, że się należy, bo dobrze pracowali. A co ma powiedzieć nauczycielka, aptekarka albo górnik, który też dobrze pracował, a nie dostał 60 czy 70 tys. nagrody?”.

W dodatku PiS nieumiejętnie tłumaczył się z nagród, kręcąc i zmieniając wersję. Premier Morawiecki zapowiadał kategorycznie, że więcej nagród nie będzie, ale była premier Szydło nagród broniła. W Sejmie 22 marca mówiła: „Te nagrody były oficjalne, za ciężką pracę. To nie były zegarki od kolegów biznesmenów”.

Aroganckiej obrony przegranej sprawy podjął się także Jarosław Kaczyński twierdząc, że nagrody rządowi się należały. W przypływie szczerości zdradził nawet, że przekonywał Szydło, by w Sejmie„pokazała pazurki”. OKO.press analizowało tutaj, dlaczego nagrody są taka katastrofą wizerunkową.

Sondaże pokazały, że zdecydowana większość 75 proc. badanych (w tym 55 proc. wśród wyborców PiS) uważa, że nagrody były za duże, a dobrze oceniło je tylko 15 proc. badanych (31 proc. elektoratu PiS). Co lakonicznie odnotowały także prawicowe media.

Samobójstwo nr 2 – forsowanie pod presją Episkopatu skrajnego zakazu aborcji

OKO.press szczegółowo analizowało polityczną grę wokół ustawy „Zatrzymaj aborcję”, w tym jawne naciski Episkopatu, by podjąć prace legislacyjne nad zamrożoną ustawą. Propozycja Kai Godek, zgodnie z nazwą, uniemożliwiłaby ok. 95 proc. legalnych aborcji wykluczając zabiegi z przesłanki embriopatologicznej (uszkodzenie i nieuleczalna choroba płodu – zobacz tekst lekarki-patomorfolożki o tym).

Gdy sejmowa komisja sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza pozytywnie zaopiniowała projekt, Episkopat ostentacyjnie dziękował za wykonanie zadania.

Tymczasem sondaże OKO.press, które najdokładniej badają stosunek Polek i Polaków do obecnie obowiązującej ustawy antyaborcyjnej, pokazują, że poparcie dla jej zaostrzenia – choć nieco wzrosło – sięga co najwyżej 15 proc.

Stosunek do ustawy antyaborcyjnej

Prawo dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach: zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety, ciężkiego upośledzenia lub choroby płodu, pochodzenia ciąży z gwałtu. Czy ustawę należałoby:

Trzecie, „żydowskie” samobójstwo PiS

W wielu tekstach pokazywaliśmy też, jaką katastrofą w polityce międzynarodowej okazała się nowelizacja ustawy o IPN, fatalnie przyjęta przez liberalne środowiska na całym świecie, a zwłaszcza w Izraelu i USA.

Metoda uprawiania polityki historycznej przy pomocy ustawowej regulacji ochrony dobrego imienia państwa, a zwłaszcza „Narodu polskiego”, nie budzi też aprobaty nawet w elektoracie PiS, gdzie tylko 9 proc. uznało, ją za właściwą.

To oznacza, że narracja o zagrożonym wizerunku Polaków, którego trzeba bronić przy pomocy prawa karnego, nie przekonuje nawet wyborców PiS.

W jaki sposób polski rząd powinien przede wszystkim wpływać na to, jak prezentowana jest polska historia zagranicą?

Odpowiedzi wszystkich badanych
 
Odpowiedzi wyborców PiS

W dodatku, także tutaj władze wysyłają sprzeczne sygnały. Jak pisaliśmy, „taniec nad nowelizacją ustawy o IPN, wzajemne pretensje, tłumaczenia i zmieniające się wersje, osiągnął kulminację w liście Zbigniewa Ziobry (jako Prokuratora Generalnego) do Trybunału Konstytucyjnego. Przygotowanej przez swoje własne ministerstwo ustawie Ziobro zarzuca, że jest nieprecyzyjna, a co więcej, że nie będzie skuteczna”.

Samobójstwo nr 4 – „Ustępstwa” w reformach sądowniczych

Jakby tego było mało, w sporze z Komisją Europejską o polską praworządność PiS zmienił taktykę. Zamiast dotychczasowej obrony pod hasłem „nasza reforma zwiększa niezależność sądów i niezawisłość sędziów, a krytyka UE wynika ze złej woli lub niewiedzy” (co wielokrotnie powtarzali m.in. Ziobro i Morawiecki, i co stwierdza także „Biała księga” – zobacz choćby tu,  tu i tu) pojawiły się „ustępstwa”.

pozorne i nie wiadomo, czy przekonają władze UE, ale ich ubocznym skutkiem jest sygnał dla elektoratu PiS, że coś jest jednak z reformą sądów nie tak i że partia z rządem z czegoś się wycofują. W dodatku tutaj także panuje zamieszanie, kakofonia wypowiedzi.

PiS mniej spiżowy, raczej rozedrgany

W każdej z czterech spraw PiS

zachowuje się podobnie: demonstruje, że ma problem, z którym nie wie, co począć, podejmuje działania sprzeczne ze sobą, wysyła aroganckie sygnały, że nie ustąpi, bo ma rację, by za chwilę przyznawać, że popełnił błąd i musi się wycofać.

To burzy opinię o partii, która bez względu na okoliczności realizuje swój program i ma zdecydowanych liderów (zobacz sondaż), pokazuje raczej formację, która nie radzi sobie w relacjach ze światem i w komunikacji z polską opinią publiczną, w tym nawet z własnymi wyborcami.

W ten sposób PiS marnuje część kapitału politycznego, którą zyskał dzięki polityce społecznej (500 plus) i doskonałej koniunkturze gospodarczej. Trudno jednak powiedzieć, czy to tylko głębokie wahnięcie (mówiąc językiem giełdowym – korekta), czy początek gwałtownego trendu spadkowego.

Suweren się wkurzył i szuka kogo się da

Wynik sondażu Kantar Millward Brown jest przełomy z jeszcze jednego powodu:

suma poparcia dla dwóch głównych sił politycznych, czyli populistycznej prawicy (PiS) i liberalnej centroprawicy (PO + .N) jest najniższa w badaniach – jedną z tych trzech partii wybiera 56 proc. Tuż po wyborach – było to aż 75 proc. wszystkich głosów.

Opozycja liberalna nie potrafiła wykorzystać przynajmniej dwóch (z czterech) porażek PiS. W nowelizacji ustawy o IPN dała się zaszantażować rzekomym patriotyzmem ustawy.

Także w sporze rządu PiS z Komisją Europejska opozycja bywa niezdecydowana np. potępiając swoich własnych europarlamentarzystów za głosowanie „przeciwko Polsce” (zobacz tutaj).

Opozycja zawiodła także w głosowaniu nad projektem ustawy „Ratujmy kobiety” (zobacz, jak się posłowie tłumaczą).

W tej sytuacji strata PiS nie przekłada się na zysk opozycji liberalnej.

Wyborcy zaczynają szukać innych opcji niż podstawowy do tej pory spór polityczny między PiS a PO i Nowoczesną.

W efekcie w Sejmie pojawia się aż siedem partii – rekordowa liczba.

Potencjalna koalicja prawicy narodowo-populistycznej PiS, Kukiz’15 i Wolność zbiera 43 proc. głosów, koalicja centro-prawicowa  (PO,.N, PSL) ewentualnie wzmocniona przez SLD – ma statystycznie tyle samo – 42 proc.

Poprzednie sondaże też wskazywały, że władza słabnie

Raptowna zmiana notowań PiS może wydawać się zaskakująca, ale podobne, choć słabsze sondażowe sygnały pojawiały się już od początku roku.

W sondażu Kantar Public z 16-21 lutego poparcie dla PiS – 37 proc. – było najsłabsze od jesieni i to w badaniu bezpośrednim, twarzą w twarz z ankieterem, a takie badania zawsze faworyzują partie władzy, szczególnie władzy autorytarnej.

OKO.press pisało wtedy, że „to może być tylko wahnięcie nastrojów po blamażu z ustawą o IPN i panicznych reakcjach obozu władzy. Ale może coś więcej, bo załamała się opowieść o niezłomnej partii wstającej z kolan w imieniu Narodu”.

W telefonicznym badaniu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” z 1-2 marca poparcie dla PiS sięgnęło wprawdzie 39 proc., ale był to spadek o 3 pkt proc. w porównaniu z początkiem lutego.

I wreszcie wyraźniejszy był wynik telefonicznego sondażu Kantar Public, zamówionego przez Platformę Obywatelską, co przypomniało nam, że partie robią takie sondaże, a potem się nimi chwalą (gdy wynik jest dobry) lub nie (gdy jest zły): PiS 34 proc. koalicja PO i N – 27 proc.

Czy będzie to chwilowe wahnięcie nastrojów, czy początek większej zmiany?

To zależy od tego, czy PiS będzie umiał zarządzać kryzysami, które sam wywołał (na co na razie się nie zanosi). A także od tego, czy opozycja będzie umiała we wszystkich spornych obszarach zaproponować konkurencyjną narrację, która przyciągnie wyborców niezdecydowanych i uciekinierów z PiS.


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym