30 grudnia 2021

Prawny polexit. TK Julii Przyłębskiej orzekł, że wyroki TSUE są sprzeczne z konstytucją [MÓJ TEKST ROKU]

Trybunał Konstytucyjny pod kierunkiem Julii Przyłębskiej orzekł, że interpretacja artykułu 1 i 19 Traktatu o UE, którą przedstawia Trybunał Sprawiedliwości UE, jest sprzeczna z konstytucją. Premier użył TK, żeby zablokować sędziom powoływanie się na wyroki TSUE i mieć para-argument w rozmowach z Komisją Europejską

Za najważniejszy tekst, który opublikowałam w OKO.press w 2020 roku, uważam ten o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez Julię Przyłębską, wydanym 7 października 2021 roku.

TK stwierdził, że interpretacja przepisów unijnych traktatów, którą Trybunał Sprawiedliwości UE przedstawia w swoich wyrokach dotyczących niezawisłości sądów w UE, jest sprzeczna z polską konstytucją. Do tego TK opatrzył orzeczenie konfrontacyjną preambułą, w której ocenił, że obecny stan integracji europejskiej zagraża Polsce jako suwerennemu i demokratycznemu państwu.

Nigdy wcześniej w historii Unii Europejskiej sąd konstytucyjny państwa członkowskiego (w tym wypadku: trybunał, który w ocenie m.in. Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Komisji Europejskiej nie spełnia kryterium niezależnego sądu) nie odrzucił standardów prawa Unii odnośnie fundamentalnej dla europejskiej przestrzeni prawnej kwestii niezależności sądownictwa. Ten standard TSUE i ETPCz kreowały w swoich orzeczeniach od kilkudziesięciu lat, od 2018 roku znacznie je doprecyzowując - w odpowiedzi na gwałtownie postępujący kryzys praworządności w państwach UE i Rady Europy, głównie w Polsce i na Węgrzech.

Sprawę analizowałam od wniesienia 29 marca 2021 roku wniosku do Trybunału Konstytucyjnego przez premiera Mateusza Morawieckiego. Pokazywałam, że rządzący w Polsce od lat w swoich wypowiedziach próbują dyskredytować TSUE, ale wniosek premiera był przejściem od słów do czynów. Premier z impetem dołączył do wojny prowadzonej przeciwko prawu Unii przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, swojego konkurenta w walce o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim.

Trybunał nie spieszył się, żeby wyznaczyć rozprawy w tej sprawie, a raz wyznaczone - przekładał i odraczał. Prowadziło to do spekulacji, że wniosek premiera trafi do trybunalskiej "zamrażarki", przynajmniej dopóki Komisja Europejska nie zatwierdzi krajowego planu odbudowy.

Stało się inaczej. 14 lipca Trybunał Konstytucyjny pod kierunkiem byłego posła PiS Stanisława Piotrowicza orzekł, że sprzeczne z konstytucją są postanowienia TSUE o środkach tymczasowych dotyczących działaniach głównych organów systemu sądownictwa. Polski rząd ostentacyjnie nie wykonywał lipcowego postanowienia i wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczących Izby Dyscyplinarnej oraz postanowienia dotyczącego kopalni w Turowie, wydanego na kanwie skargi czeskiego rządu przeciwko Polsce. Choć sam wicepremier Kaczyński we wrześniu obiecywał, że Izba Dyscyplinarna przestanie istnieć jako "przedmiot sporu" z UE".

7 października TK dolał oliwy do i tak rozbuchanego konfliktu z Unią Europejską i rządami wielu państw UE, przychylając się do argumentów premiera.

Jak w rozmowie dla OKO.press wyjaśniał prof. Stanisław Biernat, sędzia TK w stanie spoczynku, premier we wniosku zarysował fałszywy konflikt między prawem unijnym a polską konstytucją.

W rzeczywistości, unjny i konstytucyjny standard ochrony niezawisłości sądownictwa są zbieżne, a prawdziwy konflikt jest między tymi standardami, a ustawami uchwalonymi przez Zjednoczoną Prawicę i podpisanymi przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Na rozprawach przed TK brawurowo wyjaśniali to też przedstawieciele Rzecznika Praw Obywatelskich - dr hab. Maciej Taborowki, Mirosław Wróblewski i dr Paweł Filipek. Rozprawy odbiegały od standardów postępowania przed TK; przerodziły się w seanse krytyki wobec RPO i jego przedstawicieli, spektakl nie na argumenty prawne, ale polityczne poglądy i lojalności.

Pomimo domniemanych personalnych animozji, burz w koalicji rządzącej, sinusoidalnych ponoć relacji między prezydentem Dudą a rządem i prezesem PiS, w tej sprawie z Morawieckim zgadzali się wszyscy, poza RPO, uczestnicy postępowania: prezydent Duda, prokurator generalny Ziobro, minister spraw zagraniczych Zbigniew Rau i większość sejmowa PiS.

Razem z osobami zasiadającymi w TK 7 października 2021 dopisali kolejny rozdział do kroniki upadku Polski jako demokratycznego państwa prawnego przestrzegającego obowiązujących go umów międzynarodowych.

Tak o tym pisałam chwilę po tym, kiedy TK ogłosił swoje orzeczenie:

Poprosiliśmy autorów/autorki OKO.press, by wybrali jeden swój tekst lub podcast opublikowany w 2021 roku – najważniejszy, najtrudniejszy, najbardziej poruszający lub po prostu – we własnej ocenie – najlepszy.

Tekst Anny Wójcik został opublikowany 7 października 2021 roku.

Prawny polexit. TK Julii Przyłębskiej orzekł, że wyroki TSUE są sprzeczne z konstytucją

7 października Trybunał Konstytucyjny pod kierunkiem Julii Przyłębskiej w sprawie K 3/21 orzekł, że interpretacja artykułów 1 i 19 Traktatu o UE przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w jego orzeczeniach o niezawisłości sądownictwa, jest sprzeczna z konstytucją.

Premier Mateusz Morawiecki złożył wniosek w tej sprawie 29 marca 2021 roku.

Wniosek o zbadanie zgodności: 1) art. 1 akapit pierwszy i drugi w zw. z art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej z dnia 7 lutego 1992 r., dalej jako: „TUE", rozumianego w ten sposób, że uprawnia lub zobowiązuje organ stosujący prawo do odstąpienia od stosowania Konstytucji RP lub nakazuje stosować przepisy prawa w sposób niezgodny z Konstytucją RP z art. 2; art. 7; art. 8 ust. 1 w zw. z art. 8 ust. 2, art. 90 ust. 1 i art. 91 ust. 2 oraz z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP; 2) art. 19 ust. 1 akapit drugi w zw. z art. 4 ust. 3 TUE, rozumianego w ten sposób, że ze względu na zapewnienie skutecznej ochrony prawnej organ stosujący prawo jest uprawniony lub zobowiązany stosować przepisy prawa w sposób niezgodny z Konstytucją, w tym stosować przepis, który na mocy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego utracił moc obowiązującą jako niezgodny z ustawą zasadniczą z art. 2; art. 7; art. 8 ust. 1 w zw. z art. 8 ust. 2 i art. 91 ust. 2; art. 90 ust. 1; art. 178 ust. 1 oraz art. 190 ust. 1 Konstytucji RP; 3) art. 19 ust. 1 akapit drugi w zw. z art. 2 TUE, rozumianego jako uprawniający sąd do przeprowadzenia kontroli niezawisłości sędziów powołanych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz kontroli uchwały Krajowej Rady Sądownictwa dotyczącej wystąpienia z wnioskiem do Prezydenta RP o mianowanie sędziego z art. 8 ust. 1 w zw. z art. 8 ust. 2, art. 90 ust. 1 i art. 91 ust. 2; art. 144 ust. 3 pkt 17 oraz art. 186 ust. 1 Konstytucji RP.

Posiedzenia TK były wielokrotnie przekładane. Od lipca do października odbyło się 5 rozpraw. 7 października o 17:15 Julia Przyłębska odczytała sentencję.

TK orzekł, że:

1) art. 1 akapit pierwszy i drugi w związku z art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej, w zakresie w jakim UE ustanowiona przez równe i suwerenne państwa, tworzące coraz ściślejszy związek między narodom Europy, których integracja dokonuje się za pomocą prawa unijnego oraz poprzez jego wykładnię dokonywaną przez Trybunał Sprawiedliwości UE, osiąga nowy etap, w którym organy UE działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Rzeczpospolitą w traktatach, konstytucja nie jest najwyższym prawem, mającym pierwszeństwo obowiązywania i stosowania, Rzeczpospolita Polska nie może funkcjonować jako państwo suwerenne i demokratyczne, jest niezgodny z art 2, 8 i 90.1 Konstytucji RP.

2) art. 19 ust. 1 akapit drugi Traktatu o UE, w zakresie, w jakim w celu zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem UE przyznaje sądom krajowym - sądom powszechnym, administracyjnym, wojskowym i Sądowi Najwyższemu - kompetencje do pomijana w procesie orzekania jest niezgodny z art 2, 7, 8.1, 90.1 i 178.1 Konstytucji RP; orzekanie na podstawie przepisów nieobowiązujących, uchylonych przez Sejm, lub uznanych przez Trybunał Konstytucyjny jest niezgodne z konstytucją jest niezgodny z art. 2, 7, 8.1, 90.1, 178.1 i 190.1 Konstytucji.

3) art. 19.1 i art. 2 Traktatu o UE w zakresie, w jakim w celu zapewnienie skutecznej ochrony prawej w dziedzinach objętych prawem Unii oraz zapewnienia niezawisłości sędziowskiej przyznają sądom krajowym - sądom powszechnym, administracyjnym, wojskowym i Sądowi Najwyższemu - kompetencje do kontroli legalności procedury powołania sędziego, w tym badania zgodności z prawem aktu powołania przez sędziego przez Prezydenta RP, są niezgodne z art. 2, 8.1, 90.1, 179 w związku z art. 144.3 pkt 17 Konstytucji; stwierdzania przez sąd krajowy wadliwości procesu nominacji sędziego i w jego efekcie odmowy uznania za sędziego osoby powołanej przez prezydenta RP są niezgodne z art. 2, 81., art. 90.1, i art. 179 w związku z art. 144.3 pkt 17 Konstytucji.

TK postanawia umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie. Orzeczenie zapadło większością głosów. Zdanie odrębne zgłosili sędzia Piotr Pszczółkowski i Jarosław Wyrębak.

Bartłomiej Sochański przeczytał ustne uzasadnienie wyroku.

Uzasadnienie pisemne zostanie ogłoszone, jak TK ma w zwyczaju, za kilka tygodni, a może nawet miesięcy.

14 lipca TK pod kierunkiem byłego posła PiS Stanisława Piotrowicza orzekł, że w Polsce nie obowiązują postanowienia TSUE dotyczące sądownictwa.

Dlaczego to ważne?

Podporządkowany rządzącym trybunał na wniosek premiera kraju UE orzekł, że z konstytucją są sprzeczne orzeczenia najważniejszego organu sądowego Unii. Wniosek premiera Mateusza Morawieckiego poparli prezydent Andrzej Duda, prokurator generalny Zbigniew Ziobro, minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau i większość sejmowa PiS.

Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek - za pośrednictwem swoich przedstawicieli Mirosława Wróblewskiego, Macieja Taborowskiego i Pawła Filipka - w postępowaniu przed TK argumentował, że nie ma sprzeczności z konstytucją i przedstawioną przez TSUE interpretacją artykułu 1 oraz 19 Traktatu o UE. Apelował, żeby TK zadał pytanie prejudycjalne do TSUE, tak jak to w przypadku wątpliwości robił np. niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny. Polski TK nie skorzystał z tej możliwości.

Jakie to wywiera skutki w prawie UE?

Z punktu widzenia prawa unijnego, Polska jako kraj UE nadal jest związana orzeczeniami TSUE i jeśli nie będzie ich wykonywać, strona postępowania, na przykład Komisja Europejska, może wnioskować do TSUE o kary finansowe. Tak jak zrobiła to w związku z niewykonywaniem przez Polskę postanowienia TSUE z 14 lipca i wyroku z 15 lipca dotyczących Izby Dyscyplinarnej. Komisja wystąpiła o kary do 1 miliona euro dziennie. TSUE jeszcze nie zadecydował w tej sprawie.

Co to oznacza dla sporu polskiego rządu z UE o praworządność?

Polski rząd będzie używał orzeczenia TK jako para-prawnego argumentu w dyskusjach o wykonywaniu orzeczeń TSUE i karach za ich niewykonywanie, a także w dyskusji o pieniądzach z funduszu odbudowy.

6 października komisarz ds. gospodarki Paoolo Gentiloni poinformował europosłów, że 22 z 25 przedstawionych krajowych planów odbudowy zostało zatwierdzonych. Plany Bułgarii i Holandii nie zostały jeszcze przedłożone, a plany Węgier, Polski i Szwecji czekają na zatwierdzenie przez Komisję.

Politico Europe doniosło, że Komisja chce zatwierdzić polski krajowy plan odbudowy w listopadzie, jeśli Polska będzie respektować orzeczenia TSUE i rekomendacje Komisji dotyczące praworządności. Eksperci prawa unijnego z inicjatywy The Good Lobby Profs uważają, że Komisja i Rada naruszą prawo UE, jeśli zatwierdzą plan w wypadku, kiedy Polska nie będzie stosować orzeczeń TSUE i wypełniać tych zaleceń.

Co decyzja TK oznacza dla sędziów w Polsce?

Sędziowie będą mogli być dyscyplinarnie karani za nieprzestrzeganie decyzji polskiego TK, jeśli będą stosować orzeczenia TSUE zawierające interpretację przepisów traktatów, którą TK uznał za niekonstytucyjną.

TSUE od 2018 roku znacznie rozwinął swoje orzecznictwo dotyczące niezawisłości sądownictwa na kanwie skarg wnoszonych przeciwko rządom państw UE oraz pytań prejudycjalnych zadawanych przez sądy z Portugalii, Polski, Irlandii, Holandii, Rumunii, Malty. W OKO.press piszemy o tych przełomowych wyrokach, poczynając od decyzji w sprawie sędziów portugalskich, którą analizował na naszych łamach występujący w TK zastępca RPO Maciej Taborowski:

Polskie sądy powołują się na wyroki TSUE, podważając kluczowe elementy zmian w sądach przeforsowanych przez PiS i Solidarną Polskę.

Zgodnie z zasadą pierwszeństwa stosowania prawa unijnego, kiedy sędzia w kraju UE, rozpatrując sprawę, widzi kolizję między normą prawa krajowego a normą prawa unijnego, jest zobowiązany do pominięcia normy prawa krajowego, która jest niezgodna z prawem UE i zastosowania normy z nim zgodnej.

Naczelny Sąd Administracyjny w marcu 2021 roku zastosował wyrok TSUE i orzekając pominął przepis zmienionej przez PiS ustawy, który odbierał sędziom możliwość odwołania się do sądu od uchwały nowej Krajowej Rady Sądownictwa. TSUE w odpowiedzi na pytanie zadane przez NSA orzekł bowiem, że sprzeczne z prawem UE jest odbieranie sędziom takiej możliwości. W innym orzeczeniu, wydanym na kanwie sprawy sędziów z Rumunii, TSUE orzekł, że państwa UE nie mogą obniżać standardów ochrony niezależności sądownictwa.

Do tego sędziowie powołują się na wyrok TSUE z 15 lipca o Izbie Dyscyplinarnej, w którym TSUE orzekł, że powodem sprzeczności Izby z prawem UE jest powołanie wszystkich osób w niej zasiadających w wadliwej procedurze z udziałem nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Sędziowie chcą wyłączyć się z orzekania z osobami, które zostały mianowane na sędziów lub awansowały w tej wadliwej procedurze. Powołują się na konieczność ochrony pewności prawa oraz prawa jednostek do niezawisłego sądu spełniającego standardy prawa unijnego.

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odsunął od orzekania na miesiąc sędziego Adama Synakiewicza z Sądu Okręgowego w Częstochowie oraz sędzię Martę Pilśnik z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Oboje wykonali wyroki TSUE i ETPCz z lipca 2021 roku. RPO Wiącek pisemnie przypomniał ministrowi, że ustawa o ustroju sądów powszechnych nie pozwala ministrowi czasowo odsuwać sędziów od orzekania za wydawane orzeczenia.

Wyrok TK ma wywołać na sędziów efekt mrożący i sprawić, że nie będą stosować orzeczeń TSUE, żeby obalać niekonstytucyjne i niezgodne z prawem UE oraz Europejską Konwencją praw człowieka zmiany w sądownictwie po 2015 roku.

W sondażu IPSOS dla OKO.press i Gazety Wyborczej 55 procent ankietowanych uważa, że TSUE ma prawo "cofnąć" zmiany w sądach jeśli są sprzeczne z unijnym prawem. Innego zdania są jedynie wyborcy PiS i Konfederacji.

Dlaczego w OKO.press piszemy, że to „decyzja", a nie wyrok?

W składzie orzekającym w TK są tak zwani "dublerzy", czyli osoby wybrane do trybunału na miejsca już zajęte. W maju Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce orzekł, że TK, orzekając w składzie z dublerami, narusza prawo do sprawiedliwego procesu skarżących chronione w Artykule 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ten argument mogą podnosić niezależne sądy czy inne niezależne organy państwa i nie uznawać decyzji TK w sprawie z wniosku premiera. Żeby uniemożliwić kwestionowanie decyzji TK wydanych w składach z dublerami na podstawie wyroku w sprawie Xero Flor, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wniósł do TK o zbadanie, czy zgodna z konstytucją jest interpretacja Artykułu 6 Konwencji, w której TK jest sądem. RPO wniósł do TK, żeby ten najpierw zbadał sprawę z wniosku Prokuratora Generalnego, a dopiero później z wniosku premiera. Na razie TK nie obradował jednak jeszcze nad wnioskiem Ziobry.

Co się działo na rozprawie?

Na dotychczasowych rozprawach w sprawie K 3/21 sędziowie TK koncentrowali się na przepytywaniu i krytykowaniu przedstawicieli Rzecznika Praw Obywatelskich i samego RPO Marcina Wiącka.

Nie inaczej było dziś, ale przepytywano też przedstawiciela wnioskodawcy. Sędzia Piotr Pszczółkowski pytał reprezentującego premiera Morawieckiego prof. Marka Szydło o konstrukcję wniosku, który formalnie dotyczy interpretacji przepisów traktatowych, a faktycznie - kontroli orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE. Dopytywał też, czy wniosek premiera nie doprowadzi do sytuacji znanej z Rosji Putina, gdzie sąd konstytucyjny może orzekać o orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Przeczytaj także:

W wystąpieniach końcowych prof. Szydło argumentował, że zaskarżone są nie orzeczenia TSUE, ale "ekspansywna" interpretacja przepisów unijnych traktatów prezentowana przez TSUE. Zaznaczał, że premier nie kwestionuje generalnych kompetencji TSUE. Krytykował też sformułowania TSUE, że z artykułu 19 wynika, że sąd jest niezawisły, dopóki sposób powołania sędziego nie budzi w jednostkach uzasadnionych wątpliwości co do niezawisłości i bezstronności sądu. Prof. Szydło dopytywał: "jakich jednostek to dotyczy?" (OKO.press podpowiada: każdego, kto staje przed sądem w krajach UE).

Przedstawiciel premiera mówił, też że wniosek zmierza do polepszenia skutecznej ochrony sądowej, bo nikt lepiej niż polskie władze publiczne nie oceni, czego potrzebują ludzie w Polsce - a na pewno nie zrobią tego sędziowie TSUE czy ETPCz. "Nie możemy abdykować. Naiwnością jest stwierdzenie, że jakaś ponadnarodowa władza zrobi to za państwo polskie." Powiedział też, że ocena sędziów TSUE i ETPCz, że wprowadzone w ustawach sądowniczych PiS zmiany są niekonstytucyjne to "sąd wartościujący, a nie wiedza".

W podobnym duchu mówił przedstawiciel większości sejmowej PiS.

Poseł Marek Ast mówił, że wniosek premiera dotyczy kwestii polskiej suwerenności i nazywał orzeczenia TSUE "ekscesem prawotwórczym".

Powątpiewał, czy państwa "starej UE", Niemcy, Francja, Hiszpania, zgadzają się na kierunek orzeczeń TSUE.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk mówił, że powołani przez prezydenta Dudę na wniosek KRS sędziowie powoduje poprawę prawa do sądu obywateli, a wnioski sędziów o wyłączenie od orzekania z tymi osobami to "anarchizacja" i "ataki na fundamenty państwa prawa w naszym kraju". Dopytywał, czy tego nie widzi urząd Rzecznika Praw Obywatelski i mówił o upolitycznieniu tego urzędu za kadencji Adama Bodnara "i niestety także Marcina Wiącka".

Przedstawiciele RPO Mirosław Wróblewski, dr hab. Maciej Taborowski i dr Paweł Filipek odpowiadali na pytania sędziego-dublera Jarosława Wyrembaka, sędziego Stanisława Piotrowicza, czy sędzi Krystyny Pawłowicz. Do historii polskiego konstytucjonalizmu może przejść dialog między Pawłowicz i Taborowskim (oboje są pracownikami Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego):

Pawłowicz: W czyim interesie występuje RPO, skoro wnioskuje o wyższość "zewnętrznych regulacji" wobec Konstytucji?

Taborowski: To nie są zewnętrzne regulacje.

Pawłowicz: W czyim interesie działa RPO?

Taborowski: Obywateli.

Pawłowicz: Których?

Taborowski: Polskich.

RPO atakował też przedstawiciel Ministra Spraw Zagranicznych Paweł Jabłoński. Pytał, w czyim interesie argumentuje RPO i insynuował, że być może w imieniu tylko grupy polskich obywateli, którzy jako sędziowie twierdzą, że mogą tworzyć prawo.

Zastępca RPO Taborowski ze stoickim spokojem mówił o pomyleniu przyczyny ze skutkiem przez przedstawicieli wnioskodawcy i innych uczestników postępowania: "To, co się dzieje w TSUE, ETPCz, ale też przed sądami polskimi, SN, NSA, to nie jest przyczyna braku bezpieczeństw obywateli, ale skutek działania przedstawicieli parlamentu i rządu, którzy przeprowadzili »reformy« sądownictwa z naruszeniem standardów krajowych i międzynarodowych. "Nie można mylić przyczyny ze skutkiem i mówić, że to, że sądy międzynarodowe wydają teraz wyroki, powodują anarchizację. To obywatele sięgają po środki ochrony prawnej i uzyskują ochronę".

Koniec epopei, początek polexitu?

Prof. Stanisław Biernat, sędzia TK w stanie spoczynku, w lipcu mówił w OKO.press: „Jeśli Trybunał orzeknie o niezgodności tych przepisów z konstytucją w podanym przez wnioskodawcę rozumieniu, co jest niestety bardzo prawdopodobne, będzie oznaczało nieuznawanie orzecznictwa TSUE w kwestii niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Jest to w istocie wypowiedzenie posłuszeństwa prawu UE przez państwo członkowskie, które będzie musiało się spotkać z reakcją instytucji unijnych".

Do wycofania wniosku z TK premiera Morawieckiego namawiał komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders. 29 czerwca Reynders zapewnił, że w razie wydania przez polski TK wyroku podważającego prawo unijne, Komisja niezwłocznie uruchomi postępowanie przeciwko polskiemu rządowi. W ramach tego postępowania może zaskarżyć rząd do Trybunału Sprawiedliwości UE, w dalszych krokach wnioskując o kary finansowe.

Tak zrobiła Komisja Europejska wobec rządu Angeli Merkel w związku z wyrokiem niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego orzeczeń TSUE o Europejskim Banku Centralnym.

Komisja może też nie zatwierdzić krajowego planu odbudowy.

A TSUE orzec o karze finansowej za niewykonywanie jego orzeczeń, o co już zawnioskowała Komisja Europejska na kanwie wyroku z 15 lipca.

Udostępnij:

Anna Wójcik

Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych. Badaczka w Polskiej Akademii Nauk, Rethink.CEE fellow think tanku The German Marshall Fund oraz Re:Constitution Fellow.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne