0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl.Fot. Kuba Atys / Age...

To pierwsze takie orzeczenie, z którego wprost wynika, że Piotr Schab, Przemysław Radzik i Michał Lasota od miesięcy nie pełnią już funkcji rzeczników dyscyplinarnych dla sędziów. Bo zostali skutecznie odwołani przez ministra sprawiedliwości. A to, że nadal za nich się podają świadczy tylko o tym, że są uzurpatorami, którzy okupują biuro głównego rzecznika dyscyplinarnego.

SN orzekł też, że powołani na ich miejsce – przez ministra sprawiedliwości – nowi rzecznicy, są powołani skutecznie. Chodzi o Joannę Raczkowską, która jest głównym rzecznikiem dyscyplinarnych i jej zastępców, sędziów Grzegorza Kasickiego oraz Tomasza Ładnego.

SN orzekł ponadto, że decyzje kadrowe Raczkowskiej – czyli odwoływanie lokalnych rzeczników dyscyplinarnych i powoływanie nowych – są skuteczne.

Co ważne, to też gotowy akt oskarżenia, bo SN wylicza dokładnie jak Schab, Radzik i Lasota łamali przepisy i podstawowe zasady prawa. I jaka była ich rola w aparacie represji państwa PiS. O czym będzie dalej.

Takie orzeczenie wydała Izba Odpowiedzialności Zawodowej w jednoosobowym składzie. Chodzi o postanowienie legalnej sędzi SN Barbary Skoczkowskiej, wydane 11 lutego 2026 roku.

Przeczytaj także:

Orzeczenie jest przełomowe, bo sędzia orzekła, że minister sprawiedliwości ma prawo odwoływać głównego rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców w trakcie kadencji. I może on swoją decyzję oprzeć na tym, że nie spełniają oni kryterium nieskazitelnego charakteru.

Schab, Radzik i Lasota są odpowiedzialni za masowe represje wobec sędziów, którzy za władzy PiS bronili praworządności, stosowali prawo europejskiej i wykonywali wyroki ETPCz i TSUE. Rzecznicy Ziobry łamali też prawo europejskie. A wytaczane sędziom dyscyplinarki były często bezpodstawne, a ich celem było zastraszenie i zmrożenie sędziów.

Dziś za bezpodstawne ściganie sędziów mają oni zarzuty dyscyplinarne, a prokuratura w kilku śledztwach chce im stawiać zarzuty karne.

I to było powodem ich odwołania. Najpierw były minister sprawiedliwości Adam Bodnar w kwietniu 2025 roku odwołał zastępcę głównego rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika. A później – również w kwietniu – głównego rzecznika Piotra Schaba. Zaś pod koniec lipca 2025 roku kolejny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odwołał drugiego zastępcę Michała Lasotę.

Oni sami odwołania nie uznają, wskazując, że znowelizowana przez PiS ustawa o ustroju sądów powszechnych w artykule 112 nie przewiduje sytuacji, kiedy można ich odwołać. O to był wcześniej spór wśród prawników.

Minister Bodnar początkowo nie chciał ich odwoływać, żeby nie przerywać ich 4-letniej kadencji na tych stanowiskach (powołał ich minister Zbigniew Ziobro). Dopiero w 2025 roku uznał, że nie mogą dalej pełnić swoich funkcji, bo nie mają nieskazitelnego charakteru. Co jest wymogiem u sędziego.

I teraz SN orzekł, że mogło to być podstawą ich odwołania.

Orzeczenie sędzi SN Barbary Skoczkowskiej jest mocno umotywowane od strony prawnej i odwołuje się do zasad zapisanych w Konstytucji. Odnosi się też do przywoływanego przez Schaba i zastępców orzeczenia Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN z 8 grudnia 2024 roku, wydanego w składzie 3 osobowych.

Chodzi o orzeczenie legalnych sędziów Wiesława Kozielewicza, Zbigniewa Korzeniowskiego i ławnika. Uznano w nim, że minister nie mógł odwołać Schaba, Radzika i Lasoty, bo ustawa o ustroju sądów powszechnych nie daje takiej możliwości.

Ten skład uznał, że skoro tak uchwalono przepisy, to nie ma sposobu, by ich odwołać w trakcie kadencji. A jeśli złamią prawo, to można ich zawiesić, zrobić im dyscyplinarki i sprawy karne. I po przeprowadzeniu procesu ewentualnie usunąć z zawodu.

Skład trzyosobowy zastosował prostą wykładnię językową przepisu uznając, że nie da się inaczej interpretować tego przepisu. Co jest zaskakujące, bo sędzia Kozielewicz często w swoich orzeczeniach stosował rozszerzające wykładnie, w tym odwoływał się do Konstytucji.

Zaraz po wydaniu tego orzeczenia Kozielewicz przeszedł w stan spoczynku. Zaś sędzia Korzeniowski nie ma problemu, by orzekać z neo-sędziami SN i uznaje nielegalną Izbę Dyscyplinarną. A tym samym nie stosuje się do wyroków ETPCz i TSUE, które uznały, że Izba Dyscyplinarna nigdy nie była sądem.

Niezależnie od orzeczenia wydanego obecnie przez sędzię SN Barbarę Skoczkowską, już wcześniej w zdaniu odrębnym złożonym we wrześniu 2025 roku do jednego z orzeczeń, sygnalizował ona skuteczność odwołania Schaba, Radzika i Lasoty. Podobne zdanie odrębne złożył we wrześniu 2025 roku ławnik Grzegorz Gołębiowski, orzekający w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej.

Na zdjęciu u góry odwołani już rzecznicy dyscyplinarni. Od prawej siedzą: Przemysław Radzik, Piotr Schab i Michał Lasota. A po lewej siedzi były już zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie Adam Jaworski. Odwołała go nowa rzecznik dyscyplinarna Joanna Raczkowska. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl.

Sędzia SN Barbara Skoczkowska. To ona jako jednoosbowy skład orzekajacy wydała przełomowe orzeczenie ws. odwołania rzeczników dyscyplinarnych Ziobry. Zdjęcie zrobiono na innej rozprawie w Izbie. Obok siedzą - w środku sędzia SN Wiesław Kozielewicz i sędzia SN Zbigniew Korzeniowski. Oni wraz z ławnikiem wydali w grudniu 2025 roku orzeczenie uznające odwołanie rzeczników dyscyplinarnych Ziobry za nieskuteczne. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Dlaczego SN zajął się kwestią legalności rzeczników dyscyplinarnych

Wydane teraz jednoosobowe przez sędzię SN Barbarę Skoczkowską orzeczenie zapadło na kanwie kwestii proceduralnej, którą rozstrzygała.

Chodziło o wniosek, który z sądów dyscyplinarnych przy sądach apelacyjnych ma zająć się sprawą jednego sędziów z okręgu Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Sędzia ten był ścigany za podpisanie apelu polskich sędziów do OBWE, o objęcie monitoringiem prezydenckich wyborów kopertowych w 2020 roku. Choć apel podpisało 1278 polskich sędziów, to ścigano za to tylko kilkunastu sędziów z okręgu piotrkowskiego.

Dyscyplinarki zrobiła im zastępczyni rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, neo-sędzia Anna Gąsior-Majchrowska. Procesy dyscyplinarne są na różnym etapie. Kilka osób zostało już prawomocnie uniewinnionych. Inni są nieprawomocnie uniewinnieni przez Izbę Odpowiedzialności Zawodowej.

Między innymi za ściganie tych sędziów Gąsior-Majchrowska w listopadzie 2025 roku została odwołana ze stanowiska lokalnej rzecznik dyscyplinarnej. Odwołała ją nowa główna rzecznik dyscyplinarna Joanna Raczkowska.

Sędzia SN Skoczkowska orzekła, że sprawę dyscyplinarną tego sędziego ma rozpoznać Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. I dalej na kanwie tej sprawy sędzia SN uznała, że konieczne jest ustalenie kto jest obecnie głównym rzecznikiem dyscyplinarnym.

Bo lokalna rzeczniczka Gąsior-Majchrowska mimo swojego odwołania z tej funkcji, wniosła do SN o dopuszczenie do udziału w sprawach sędziów, którzy podpisali list do OBWE i, których oskarżyła o popełnienie deliktu dyscyplinarnego.

Napisała do Izby, że bezprawnie uniemożliwia jej się wykonywanie funkcji lokalnego rzecznika dyscyplinarnego. Ustalenie kto jest obecnie głównym rzecznikiem ma kluczowe znaczenie, bo z tego wynika, czy można było odwołać lokalnych rzeczników.

Była już zastępczyni rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim Anna Gąsior-Majchrowska. Została odwołana przez główną rzecznik Joannę Raczkowską. Fot. Mariusz Jałoszewski.

SN: Brak możliwości odwołania rzeczników dyscyplinarnych to celowa luka

Legalna sędzia SN Barbara Skoczkowska – na co dzień orzeka w Izbie Karnej – orzekła 11 lutego, że minister sprawiedliwości miał uprawnienie, żeby odwołać ze stanowisk rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba, Michała Lasotę i Przemysława Radzika. I mógł to zrobić przed upływem ich kadencji, która kończy się na wiosnę 2026 roku.

W uzasadnieniu orzeczenia sędzia SN przyznaje, że znowelizowana przez PiS ustawa o sądach nie przewiduje jakiejkolwiek możliwości odwołania głównego rzecznika i jego zastępców w trakcie kadencji. Nawet z powodu ich rezygnacji. Choć ta ustawa zawiera kryteria odwołania lokalnych rzeczników dyscyplinarnych przy sądach apelacyjnych i okręgowych (ich powołuje i może odwołać główny rzecznik).

Sędzia zauważa też, że w trakcie kadencji minister sprawiedliwości może odwołać prezesów sądów. Podobnie w trakcie kadencji można odwołać rzeczników dyscyplinarnych w prokuraturze, na co zezwala uchwalona przez PiS ustawa o prokuraturze. Można ich odwołać jeśli naruszą prawo, uchybią godności urzędu prokuratora lub mają zaniedbania w pracy.

To pokazuje, że PiS nie był konsekwentny w uchwalaniu przepisów. Bo z innych stanowisk pozwolił odwoływać w trakcie kadencji. A dał pełną ochronę tylko rzecznikom dyscyplinarnym Ziobry. Zabetonował ich na tych stanowiskach.

Sędzia SN Skoczkowska zauważa, że stabilność kadencji chroni Konstytucja. Ale dodaje, że ta stabilność nie może oznaczać, że w żadnym wypadku nie można nikogo ze stanowiska odwołać.

I podkreśla, że prawo pozwala przed końcem kadencji – pod pewnymi warunkami – odwołać również prezesa NBP, RPO, prezesa NIK i Rzecznika Praw Dziecka. Dodaje, że przesłankami do odwołania z kadencyjnego stanowiska są zarówno względy losowe, jak i przesłanki związane z zachowaniem danej osoby. A ustawa o sądach nie pozwala w żadnym wypadku na odwołanie głównego rzecznik i jego zastępców. Nawet z powodów losowych.

Sędzia Skoczkowska wywodzi z tego, że konieczne jest ustalenie skutków braku takiego uregulowania. I czy wynikają z tego dla ministra sprawiedliwości jakieś uprawnienia.

Sędzia SN w swoim orzeczeniu rozważa, czy brak kryteriów odwołania to luka prawna, czy milczenie prawodawcy. Luka jest wtedy, gdy brak jakiejś regulacji wynika z przeoczenia. Ale gdy brak jakiejś regulacji jest świadomy, to jest to luka pozorna, luka aksjologiczna lub milczenie prawodawcy, które rodzi inne skutki niż luka prawna.

Sędzia Skoczkowska orzekła, że brak kryteriów odwołania głównego rzecznika jest celowym działaniem ustawodawcy (przepisy te uchwalił PiS).

Mężczyzna w okulrach, w garniturze, trzyma pod pachą plik skoroszytów
Były minister sprawiedliwości Adam Bodnar. To on odwołał Schaba i Radzika z funkcji rzecznika. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.

SN: Sąd może sam wypełnić celową lukę w prawie. Bo orzeczenia ma być zgodne z Konstytucją.

By ocenić intencje ustawodawcy sędzia podkreśla, że nowe zasady powołania rzeczników dyscyplinarnych PiS wprowadził nowelizacją ustawy o SN z 2017 roku (tą ustawą PiS chciał wyrzucić z SN starszych sędziów, ale po proteście obywateli wycofano się z tego). Zaś kryteria odwołania lokalnych rzeczników dyscyplinarnych wprowadzono w ustawie kagańcowej z grudnia 2019 roku (w 2023 roku TSUE orzekł, że jest ona sprzeczna w prawem UE).

Sędzia Skoczkowska zaznacza, że obie ustawy miały służyć do wywierania wpływu na orzeczenia sądów. I, by stworzyć nowy system dyscyplinarny pozwalający m.in. karać sędziów za zadawanie pytań prejudycjalnych do TSUE.

Sędzia Skoczkowska: „Intencją ustawodawcy było zatem stworzenie takiego systemu, w którym niemożliwe stanie się, bez względu na okoliczności, odwołanie Rzecznika Dyscyplinarnego i jego Zastępców – tak, aby mogli, bez jakichkolwiek ograniczeń, realizować działania ingerujące w sferę niezawisłości sędziów”.

I dalej: „Należy podkreślić, że w demokratycznym państwie prawa nie jest możliwa sytuacja, w której Rzecznik Dyscyplinarny oraz jego Zastępcy nie mogą być w żadnej sytuacji odwołani”. Dotyczy to też sytuacji gdy sami złożą rezygnację lub gdy są przewlekle chorzy. Albo jeśli utracą status sędziego.

Sędzia Skoczkowska: „Podobnie naruszające podstawowe wartości ustrojowe państwa byłoby kontynuowanie pełnienia funkcji rzecznika w sytuacji dokonania przez niego rażących naruszeń prawa, w tym ataku na niezawisłość sędziów (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP). Z całą stanowczością należy zatem stwierdzić, że m.in. w perspektywie konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP), zasady odrębności sądów (art. 173 Konstytucji RP) oraz gwarancji niezawisłości sędziów (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) ustawodawca był zobowiązany do wprowadzenia regulacji określających podstawy odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego Zastępców”.

A brak kryteriów odwołania sędzia SN uznała za lukę aksjologiczną. W takiej sytuacji sędziowie najczęściej sygnalizują potrzebę zmiany przepisów. Przed władzą PiS robił to legalny TK, ale dziś jest ten obsadzony przez PiS organ jest upadły, „utracił w pełni legitymację prawną wynikającą z Konstytucji”. Są w nim dublerzy.

Dlatego sędzia SN uznała, że w skrajnych przypadkach sąd może uzupełnić tę lukę. Po to, by „nie sprzeniewierzyć się zasadzie, iż w wykładni nie powinno się zasadniczo akceptować takich ustaleń interpretacyjnych, które są rażąco niesłuszne”. I by rozstrzygnięcie sądu było zgodne z Konstytucją.

Więc SN sam ustalił czy minister sprawiedliwości może odwołać głównego rzecznika i dwóch zastępców. I czy można było zastosować przesłankę ich odwołania w postaci utraty nieskazitelnego charakteru.

SN zastosował tu tzw. wnioskowania przez analogię. Polega to na zapożyczeniu z prawa gotowej reguły dotyczącej danych stanów faktycznych.

Krótko ostrzyżony mężczyzna w średnim wieku z mikrofonem w ręku stoi na tle metalowego ogrodzenia
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zdymisjonował Lasotę. Fot. Robert Kowalewski/Agencja Wyborcza.pl.

Gotowy akt oskarżenia wobec Schaba, Radzika i Lasoty

Sędzia SN Skoczkowska w swoim orzeczeniu podkreśla, że rzecznik dyscyplinarny ma przestrzegać zasad niezawisłości sędziów i niezależności sądów. I jest strażnikiem prawa i etyki urzędu sędziego.

Sędzia SN: „Oczywiste okazuje się spostrzeżenie, że osoba sprzeniewierzająca się tym zasadom nie powinna pełnić tych funkcji, zwłaszcza jeśli owo sprzeniewierzenie ma charakter rażący. Tymczasem postawa Rzeczników: sędziego Piotra Schaba, sędziego Przemysława Radzika oraz sędziego Michała Lasoty, stanowi modelowy przykład rażącego naruszenia zasad stanowiących istotę funkcjonowania rzecznika dyscyplinarnego sędziów w demokratycznym państwie prawa”.

Sędzia SN podkreśla, że Schab i zastępcy wszczynali postępowania wobec sędziów, którzy stosowali wyroki europejskich Trybunałów, czy orzeczenia SN (w sprawach „reform” Ziobry w sądach). Robili to choć TSUE wydał zabezpieczenie zawieszające przepisy ustawy kagańcowej, która pozwoliła ścigać sędziów za stosowanie prawa europejskiego. Oni łamali to zabezpieczenie.

Sędzia przypomniała, że Schab jako prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie – w 2024 roku odwołał go z tego stanowiska minister Bodnar -, karnie przeniósł z wydziału karnego do wydziału pracy trzy sędzie, które wykonywały wyroki ETPCz i TSUE. I nie cofnął tej decyzji, choć w ramach zabezpieczenia karne przeniesienie wstrzymał ETPCz.

Sędzia Skoczkowska: „Postępowanie sędziego Piotra Schaba zarówno jako Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Powszechnych, jak i prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, a następnie Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpisywało się w konsekwentne stanowisko reprezentowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, które wielokrotnie akcentowało konieczność karania sędziów za stosowanie się do wyroków międzynarodowych trybunałów i domagało się surowego rozliczenia tzw. niepokornych sędziów (kontestujących „reformy” sądownictwa) na drodze dyscyplinarnej (a często także karnej)”.

Sędzia SN przypomniała, że Przemysław Radzik – był on też zastępcą Schaba jako prezesa sądu – aprobował zawieszanie sędziów przez prezesa sądu na miesiąc sędziów, za orzeczenia, w których zastosowano wyroki ETPCz i TSUE. A Michał Lasota robił za to sędziom liczne dyscyplinarki. Sędzia SN przypomniała również, że wszyscy trzej dostali od neo-KRS nominację na neo-sędziów Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Sędzia Skoczkowska: „Nie ulega również wątpliwości, że wszyscy trzej wymienieni sędziowie w latach 2018-2023 byli w sposób nieakceptowalny związani z ówcześnie działającymi przedstawicielami władzy wykonawczej. Działo się to w czasie, gdy Minister Sprawiedliwości przejął całkowitą kontrolę nad systemem odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, a przedmiotem wszczynanych postępowań dyscyplinarnych była m.in. próba wywarcia nacisku na sędziów stosujących w ramach działalności orzeczniczej standard konstytucyjny i europejski (do czego – co należy podkreślić – każdy sędzia jest zobowiązany). Cały system odpowiedzialności dyscyplinarnej od 2018 r. był nakierowany na uzależnienie władzy sądowniczej od władzy wykonawczej”.

Dalej sędzia SN Barbara Skoczkowska przypomina, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej – zastąpiła w 2022 roku nielegalną Izbę Dyscyplinarną – odwiesiła sędziów i zaczęła ich uniewinniać z zarzutów dyscyplinarnych.

Sędzia Skoczkowska: „Konieczne wydaje się podkreślenie, że to działalność nie tylko Izby Dyscyplinarnej, ale również Rzecznika Dyscyplinarnego i jego Zastępców było powodem nałożenia na Polskę postanowieniem z dnia 27 października 2021 roku kary miliona euro dziennie, która została zmniejszona do 500.000 euro dziennie z dniem 21 kwietnia 2023 roku wobec przeprowadzenia przez Polskę częściowej reformy sądownictwa przez zlikwidowanie Izby Dyscyplinarnej i zastąpienie jej Izbą Odpowiedzialności Zawodowej oraz wydaniem przez IOZ orzeczeń skutkujących powrotem do pracy wskazanych sędziów”.

Nowa, główna rzecznik dyscyplinarna Joanna Raczkowska. SN orzekł, że została legalnie powołana. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Sędzia Skoczkowska: Izba Odpowiedzialności Zawodowej nie działa, jest wadliwa

Sędzia SN Skoczkowska odniosła się też dalej do orzeczenia trzy osobowego składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej z grudnia 2025 roku, w którym wskazano, że rzeczników dyscyplinarnych można zawiesić jeśli będzie wszczęte wobec nich postępowanie dyscyplinarne lub zostanie uchylony im immunitet.

Sędzia Skoczkowska uznała jednak, że to tylko teoria, bo praktyka pokazuje, że jest to niemożliwe. Bo wcześniej w tych sprawach orzekała nielegalna Izba Dyscyplinarna – była częścią systemu represji wobec sędziów -, a teraz Izba Odpowiedzialności Zawodowej.

Ale ta druga też jest wadliwa. Obecnie jest w niej 7 osób, z czego aż 5 to wadliwi neo-sędziowie. Poza tym osoby do orzekania w tej Izbie wskazał prezydent, czyli polityk. Zaś jeden z legalnych sędziów Zbigniew Korzeniowski nie wykonuje wyroków ETPCz i TSUE.

Sędzia Skoczkowska jako jednoosobowy skład orzekający już w 2024 roku wydała orzeczenie, w którym podważyła z wielu powodów legalność Izby Odpowiedzialności Zawodowej, w której orzeka na mocy arbitralnej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy.

Niezależnie od tego legalność tej Izby oceni TSUE i ETPCz. Zastrzeżenia do jej statusu ma też Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który wstrzymał decyzję prezydenta Dudy o skierowaniu tu legalnego sędziego SN Pawła Grzegorczyka.

Sędzia Skoczkowska w orzeczeniu ws. rzeczników dyscyplinarnych; stwierdza, że Izba stała się dysfunkcyjna i nie ma możliwości, żeby w dwóch instancjach orzekali tylko legalni sędziowie SN. Więc to wadliwi neo-sędziowie będą orzekać w sprawach dyscyplinarnych i immunitetowych dotyczących Schaba, Radzika i Lasoty.

Sędzia SN: „Istotą postępowań dyscyplinarnych i immunitetowych w sprawach sędziów Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty jest, uogólniając, wielokrotnie wyrażany swoimi działaniami brak respektu dla postanowień Konstytucji RP i prawa międzynarodowego. Tymczasem realizacja zadań sędziowskich przez pięcioro z siedmiorga sędziów orzekających w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej sama w sobie jest wyrazem braku respektu dla tych samych postanowień Konstytucji RP i prawa międzynarodowego”.

Bo są oni nominowani przez nielegalną neo-KRS, a ich status podważa ETPCz i TSUE. Efekt jest taki, że do dziś Izba nie rozpoznała żadnego z wniosków Prokuratury Krajowej o uchylenie immunitetu Schaba, Radzika i Lasoty. I nie można ich postawić przed sądem za represje wobec sędziów i łamanie prawa europejskiego.

Były już główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Nadal pojawia się w Izbie Odpopwiedzialności Zawodowej i powołuje się, że jest rzecznikiem dyscyplinarnym. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Sędzia SN: Da się wyjść z kryzysu państwa prawa. Ale państwo nie może chować się za suchym przepisem

Sędzia SN doszła więc do wniosku, że: „Sytuacja będąca przedmiotem rozstrzygnięcia [odwołania przez ministra głównego rzecznika dyscyplinarnego – red.], jest wyjątkowa i nie można aplikować do niej rozwiązań standardowych i nieuwzględniających szczególnego kontekstu ustrojowo-prawnego.

Uznanie, że niemożliwe jest odwołanie Rzecznika Dyscyplinarnego i jego Zastępców w sytuacji, w której ich działania wymierzone były przeciw niezawisłości sędziów oraz rażąco naruszały prawo, byłoby nie do pogodzenia z podstawowymi zasadami konstytucyjnymi (art. 2 Konstytucji, art. 178 ust. 1 Konstytucji, art. 173 Konstytucji, art. 45 ust. 1 Konstytucji). Z taką zaś sytuacją mamy do czynienia w odniesieniu do sędziów: Piotra Schaba, Przemysława Radzika oraz Michała Lasoty”.

Dalej sędzia SN poddaje krytyce orzeczenie 3 osobowego składu Izby z grudnia 2025 roku uznające odwołanie rzeczników za niemożliwe. Sędzia Skoczkowska uważa, że takie stanowisko „całkowicie odrywa się od obecnych warunków polityczno-ustrojowych, a w istocie stanowi petryfikację ukształtowanych wcześniej w okresie lat 2015-2023 mechanizmów obarczonych licznymi wadami systemowym”

I dalej: „Należy uznać, że tak pojmowany „legalizm” prowadzi do pogłębienia kryzysu. Nie umożliwia bowiem wyjścia z impasu prawnego, w którym „niemożność” goni „niemożność”, ponieważ „zawsze na końcu ogniwa znajdzie się niekonstytucyjny organ (KRS, Trybunał Konstytucyjny, odpowiednia Izba Sądu Najwyższego), do którego będzie należała decyzja”. To krytyka twardego trzymania się niekonstytucyjnych i sprzecznych z prawem UE przepisów uchwalonych przez PiS.

Sędzia Skoczkowska: „W sytuacji, w której poszukiwane są ścieżki naprawy państwa, usprawiedliwione jest sięgnięcie do narzędzi niestandardowych, ale pozostających w pełnej harmonii z aksjologią państwa prawnego. Organy władzy publicznej nie mogą abstrahować od szerszego kontekstu, w którym funkcjonuje państwo, od tego, że istnieje kryzys strukturalny i bezpieczne skrywanie się za formalną treścią przepisu może przynosić złe, pogłębiające niekonstytucyjność rezultaty”.

Dlatego sędzia SN orzekła, że minister mógł odwołać Schaba i jego zastępców. Bo ich działania „wymierzone są przeciwko zasadzie niezawisłości sędziów oraz nie respektują Konstytucji RP i prawa europejskiego, doprowadziły do utraty nieskazitelności charakteru, co uzasadnia odwołanie z pełnienia wskazanych funkcji”.

Ich odwołanie uzasadnia też ich postawa, która „stanowi modelowy przykład rażącego naruszenia zasad stanowiących istotę funkcjonowania rzecznika dyscyplinarnego sędziów w demokratycznym państwie prawa”. To brzmi jak gotowy zarzut karny dla prokuratury.

Sędzia SN orzekła, że skoro można było odwołać Schaba i zastępców, to minister sprawiedliwości mógł też powołać nową rzecznik dyscyplinarną Joannę Raczkowską. A ta z kolei mogła odwołać zastępcę rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim, neo-sędzię Annę Gąsior-Majchrowską. SN orzekł, że jej odwołanie jest skuteczne. Tym bardziej, że ona też bezpodstawnie ścigała sędziów. Za podpisanie apelu do OBWE.

;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze