0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Pawel Malecki / Agencja GazetaPawel Malecki / Agen...

Gdyby siłę mediów mierzyć liczbą przyznawanych przez nie nagród, obóz propolski, niegdyś zwany niepokornym, byłby potęgą.

Imperium Tomasza Sakiewicza dopracowało się trzech: Człowieka Roku „Gazety Polskiej”, Nagrody Klubów Gazety Polskiej i Nagrody im. Grzegorza I Wielkiego miesięcznika „Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo”. Imperium braci Jacka i Michała Karnowskich we wtorek 7 czerwca wystartowało natomiast ze swoją drugą nagrodą - obok Człowieka Wolności Tygodnika "Sieci" przyznaje teraz także Biało-Czerwone Róże portalu wPolityce.pl.

To o tyle ambitne przedsięwzięcia, że przy tak wielu nagrodach wkrótce nie wystarczy prezydentów, premierów i ministrów do nagradzania. "Gazeta Polska" od 2015 roku nagradzała m.in.:

  • prezydenta,
  • szefa rządzącej partii,
  • wicepremiera,
  • premierkę,
  • premiera, który wcześniej był wicepremierem
  • oraz ojca premiera.

Od "Sieci" nagrodę otrzymywali zaś dla kontrastu m.in.:

Z powyższego zestawienia rozumie się bez pudła, że nowy laur Biało-Czerwonych Róż portalu wPolityce.pl gwoli efektu świeżości powinien otrzymać ktoś wymykający się z tego szablonu. Dlatego kapituła nagrody zdecydowała o uhonorowaniu dla odmiany byłego posła i członka komitetu politycznego partii rządzącej, człowieka - jak ujął to celnie Michał Karnowski - "mężnego, dzielnego i odważnego", konkretnie prezesa Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego. Wiwat!

We wzruszającej skądinąd laudacji redaktora Karnowskiego na cześć laureata zabrakło jednak kilku istotnych faktów, prawdopodobnie w wyniku zwykłego, ludzkiego przeoczenia. Przedstawiamy zatem fragmenty tego podniosłego tekstu, z tym że uzupełnione i doprecyzowane, by obraz zasług Jacka Kurskiego był pełen.

Jacek Kurski w tańcu się nie ociągał

"8 stycznia 2016 roku Jacek Kurski został prezesem zarządu Telewizji Polskiej. Formalnie dokonała się tylko prosta zmiana w kierownictwie spółki. Dziś już jednak widać, że ta data zapamiętana zostanie jako znacznie poważniejsze wydarzenie" - stwierdził na początku Michał Karnowski. I zdecydowanie zbyt skromnie ocenił dokonania laureata. Że ta data zostanie zapamiętana jako poważne wydarzenie, widać było już przecież kilka miesięcy po nominacji.

Niemal z marszu po objęciu ważnego stanowiska, w sierpniu 2016 roku, prezes Kurski zdefiniował na nowo misję mediów publicznych oraz kryteria, wedle których powinien być rozliczany szef Telewizji Polskiej:

"Kiedy zostawałem prezesem TVP, Nowoczesna remisowała z PiS 27-29. Dziś, po przywróceniu elementarnego pluralizmu, jest 40-15. Ta kotwica pluralizmu i normalnego przekazu ma ogromny wpływ na stabilność polityczną i ład demokratyczny w kraju".

Dziwne, że Michał Karnowski o tym zapomniał, bo słowa te padły w tygodniku "Sieci".

Zmianę związane z rządami Kurskiego na Woronicza we wrześniu 2016 roku pokazały twarde liczby. Raport Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji podawał, że w pierwszym półroczu 2016 roku odnotowano wyraźny wzrost obecności wszystkich naczelnych organów państwowych na antenach TVP. Największy wzrost zanotował rząd – z 71 (2015) do 153 godzin (2016). Wzrosła też obecność premiera (z 22 do 46 godzin) oraz prezydenta (z 20 do 38 godzin). Do tego w pierwszym półroczu 2016 roku najwięcej czasu antenowego przypadło PiS - 165 godzin, o 105 godzin więcej niż otrzymała PO. Dla porównania, w pierwszym półroczu 2015 roku PO była obecna w TVP przez ponad 92 godziny, PiS - 40 godzin mniej.

Jacek Kurski zaczął więc z przytupem, od pierwszych miesięcy było wiadomo, z jakim fenomenem mamy do czynienia. Takie są fakty. Faktem jest, że szybko te osiągnięcia pobił. Między 24 września a 7 października 2018, w trakcie kampanii przed wyborami samorządowymi, 73 proc. wypowiedzi należało do przedstawicieli PiS (w drugim tygodniu 76 proc.). Platforma Obywatelska to 22 proc., zaledwie 5 proc. czasu dostali politycy pozostałych komitetów wyborczych. W lutym 2019 roku wypowiedzi polityków Zjednoczonej Prawicy było 6 razy więcej niż przedstawicieli opozycji. Wreszcie w 2021 roku Polska zajęła najniższe w historii miejsce w rankingu wolności prasy Reporterów bez Granic, m.in. przez otwartą pomoc TVP w kampanii Andrzeja Dudy.

By przeciwstawić się kłamstwu, niepotrzebna jest prawda

Oddajmy ponownie głos redaktorowi Karnowskiemu:

"Rozpoczął się czas pracy nad realizacją wielkiego marzenia obozu propolskiego — budowy silnych, mądrych, odpowiedzialnych i atrakcyjnych mediów publicznych, narodowych, polskich. Mediów zdolnych obronić polską rację stanu, przeciwstawić się kłamstwu, demoralizacji, złu".

Oj tak, rozpoczął się, rozpoczął z rozmachem.

W ramach misji przeciwstawiania się kłamstwu Jacek Kurski dokonał rewolucyjnego, kopernikańskiego wręcz zwrotu, jeśli chodzi o misję i standardy TVP: by walczyć z fałszem, niepotrzebna jest prawda, a w walce z demoralizacją — moralność. Dzięki temu odkryciu za prezesury Kurskiego pracownicy TVP wyzwolili się wreszcie z okowów burżuazyjnych konstruktów rodem ze zgniłego Zachodu, z niewoli faktów, standardów i profesjonalnego warsztatu.

Ot, na przykład 5 czerwca 2017 "Wiadomości" TVP pokazały materiał o tym, jak muzułmanie obchodzą ramadan. „W tym czasie aktywniejsi stają się islamscy radykałowie” – mówił lektor. Zilustrowano to filmem, w którym „islamski radykał” demoluje sklep w Paryżu.

Kiedyś, w czasach przed Kurskim, gdy TVP była - jak to ujął redaktor Karnowski - na dnie, jakiś gorliwiec nierozumiejący ducha nowych czasów, zapewne sprawdziłby, czy film jest prawdziwy. Ale za prezesury Jacka Kurskiego takie metody rodem z III RP odeszły do lamusa, dlatego materiał o "islamskich radykałach" spokojnie można było zilustrować w 100 proc. wyreżyserowanym filmem francuskiego komika znalezionym na You Tube. A skoro było można, tak właśnie uczyniono.

Pewne przeszkody pojawiły się jednak w przypadku walki z demoralizacją i złem. TVP a priori wyszła z założenia, że zdemoralizowane i złe są osoby LGBT, należało więc - rzecz oczywiście oczywista - wykreować demoralizację i zło, by cnota i moralność zatriumfowały. I wnet przystąpiono do rzeczy.

6 września 2019 w OKO.press opisaliśmy, jak podstawiona wolontariuszka wyposażona w szpiegowski sprzęt (okulary ze wmontowaną kamerą) nagrywała wewnętrzne spotkania Kampanii Przeciwko Homofobii, organizacji walczącej o prawa osób LGBT. Wypytywała pracowników m.in. o stosunek do katolików, prowokując ich do obraźliwych wypowiedzi. Próbowała też zdobyć dostęp do bazy danych organizacji. Nakryta na nagrywaniu twierdziła, że robi to, bo ma słabą pamięć.

9 września wolontariuszka wróciła pod siedzibę KPH. Towarzyszyło jej trzech mężczyzn z kamerą telewizyjną. Jak wtedy ustaliliśmy, dwaj z nich — operator kamery i realizator dźwięku - od lat pracowali w TVP, m.in. dla "Wiadomości".

Z tego nowatorskiego procesu kreacyjnego rodem z filmów o Jamesie Bondzie (choć są również tacy, którzy twierdzą, że o inspektorze Clouseau) wyłonił się dokument "Inwazja", w którym osoby LGBT porównano do potopu szwedzkiego, zagorzałych komunistów oraz osób postulujących legalizację pedofilii.

A że wszystko bez związku z rzeczywistością? Jako się rzekło, związki z rzeczywistością to złogi czasów minionych, których to Jacek Kurski bezkompromisowo z TVP się pozbył.

Współrzędne Kurskiego, czyli od wschodu do zachodu

Zaczerpnijmy ponownie ze słów Michała Karnowskiego.

"To przez niego [Kurskiego] Polacy znają obiektywne dane, wiedzą o osiągnięciach obozu politycznego pana premiera Jarosława Kaczyńskiego".

Prawda, znają. Chyba najbardziej w czasach Jacka Kurskiego do świadomości społecznej przebiły się następujące trzy dane, dwie matematyczne i jedna geograficzna:

  • Miliony ludzi, mnóstwo ważnych tematów — tyle ludzi przychodziło na spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą i tyle ważnych tematów poruszano.
  • Zero, czyli nikt — tylu ludzi jest pomijanych przez Andrzeja Dudę, niezależnie od tego, skąd pochodzą i gdzie mieszkają, ponieważ Andrzej Duda liczy się z głosem i zdaniem każdego Polaka.
  • Na północy, południu, wschodzie, czy zachodzie - w tych miejscach Polski ludzie tłumnie przychodzili na spotkania z prezydentem Dudą.

Wiedzę o tych ważnych danych pozyskaliśmy dzięki materiałowi w "Wiadomościach" TVP. Maciej Sawicki 24 czerwca 2020, tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich, wyklarował Polakom na liczbach i współrzędnych, dlaczego ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda jest człowiekiem i kandydatem bez skazy.

Ale TVP nie tylko przedstawia dane, ale również w sposób oryginalny je prezentuje, wszystko ma się rozumieć w imię prawdy oraz aby - znów odwołajmy się do słów Karnowskiego - zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo.

7 czerwca 2020 roku "Wiadomości" TVP poinformowały widzów, że protestujące wówczas pielęgniarki są pazerne, bo domagają się wyższych pensji, a rząd PiS przecież daje mnóstwo pieniędzy na zdrowie. TVP mogło ograniczyć się tylko do pierwszej konstatacji, bo wiadomo wszak, że każdy, kto domaga się czegoś od obozu propolskiego, od ludzi — to po raz kolejny Karnowski — kochających Polskę, musi być z definicji łasym na narodowe frukty wichrzycielem. Mogło się TVP ograniczyć, ale łatwo się domyślić, że się nie ograniczyło. I pokazało liczby na wykresach, by udowodnić, że pieniędzy na zdrowie i pielęgniarki jest mnóstwo.

W taki oto sposób:

Wykres z Wiadomości TVP pokazujący zmanipulowane informacje o wydatkach na zdrowie z PKB

Co w tym wykresie kreatywnego?

Jak wskazywaliśmy w OKO.press:

  • Wysokość słupków dobrano tak, by lata PiS wyglądały na mocniejszy przyrost (oś y zaczyna się od wartości 4 proc.);
  • Na osi czasu w okresie rządów PO-PSL mamy po jednym słupku na rok, w czasach PiS mamy ucięte lata 2017-2019, a potem 2022, 2024-2026. Dzięki temu wzrost w czasach PiS wygląda na szybszy;
  • Prognozy dotyczące przyszłości nie mogą być traktowane tak samo, jak te realne, a na wykresie przyszłość i czasy PiS mają jeden kolor (w tej Polsce PiS oczywiście wygrywa kolejne wybory i rządzi dalej, aż do 2027);
  • Chociaż jako źródło danych podane są GUS i Ministerstwo Zdrowia, to dane są obliczane i zestawione ze sobą w wątpliwy sposób.

Nie ma wątpliwości, w czasach Kurskiego kreatywność w TVP jest wszystkim, stara, nudna poprawność - niczym.

O dziedzictwie Kurskiego nie wolno zapomnieć

Mowa Michała Karnowskiego na cześć obsypanego biało-czerwonym kwieciem bohatera była obszerna. Jej obszerne fragmenty publikujemy za portalem wPolityce poniżej, by każdy z Państwa mógł sprawdzić, czy czegoś w niej jeszcze nie zabrakło, czy jakaś zasługa Jacka Kurskiego nie została przeoczona lub niedostatecznie szczegółowo rozwinięta.

8 stycznia 2016 roku Jacek Kurski został prezesem zarządu Telewizji Polskiej. Formalnie dokonała się tylko prosta zmiana w kierownictwie spółki. Dziś już jednak widać, że ta data zapamiętana zostanie jako znacznie poważniejsze wydarzenie.

Rozpoczął się wtedy czas pracy nad realizacją wielkiego marzenia obozu propolskiego - budowy silnych, mądrych, odpowiedzialnych i atrakcyjnych mediów publicznych, narodowych, polskich. Mediów zdolnych obronić polską rację stanu, przeciwstawić się kłamstwu, demoralizacji, złu, mediów walczący o to, by – jak mówił w roku 2009 śp. Prezydent Lech Kaczyński - zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo. Niewielu wierzyło w realizację ambitnych zadań, które kreślił po wyborze nowy prezes Telewizji Polskiej. Ten sceptycyzm miał trzy przyczyny.

Po pierwsze, powszechne dość przekonanie iż w czasie rządów koalicji PO-PSL instytucja ta została sprowadzona na takie dno, że podniesienie jej jest niemożliwe. (…)

Po drugie, powielany przez media lewicowo-liberalne mit, niestety w przeszłości bywało, że prawdziwy, iż prawica nie jest zdolna do długotrwałej, konsekwentnej pracy nad budową silnych instytucji, że bardziej ceni jednorazową akcję i osobistą karierę. (…)

Po trzecie, przekonanie obozu III RP iż kilkoma blokadami i bojkotami będzie w stanie zamknąć TVP w getcie, uniemożliwi realizację dużych przedsięwzięć, widowisk, festiwali, współpracę międzynarodową. Liczono tu także na blokadę abonamentową, brak możliwości pozyskania należnego finansowania.

Wszystko to były czynniki realnie ważące, przeszkody trudne do przejścia. A jednak, ponad sześć lat od tamtego styczniowego dnia 2016 roku, po ogłoszeniu setki razy iż TVP już nikt nie ogląda, wszyscy odeszli, nikt nie chce w niej występować, dziś środowiska totalnej opozycji i niemiecka oraz rosyjska partia w Polsce grają inną płytę: to wszystko przez TVP i prezesa Kurskiego, to są przyczyny tego iż Polacy trwają przy wyborze z roku 2015. To przez niego Polacy znają obiektywne dane, wiedzą o osiągnięciach obozu politycznego pana premiera Jarosława Kaczyńskiego.

To całkowite odwrócenie narracji, z opowieści o rzekomej klęsce na historię sukcesu, który współrozstrzyga, jest wielkim komplementem wobec prezesa TVP Jacka Kurskiego. o ważnych cech naszego laureata ludzie aktywni w sferze publicznej, a widzę na sali wielu takich, z pewnością zgodzą się dopisać jeszcze i takie: męstwo. Dzielność. Odwagę.

(...)

Trudno nie zgodzić się z prezesem Kurskim, który mówił niedawno na łamach portalu wPolityce.pl, że „TVP stała się bastionem narracji polskiej niepodległości o masowym zasięgu, w dodatku zdolnym odeprzeć ataki wywoływanej co chwilę psychopaniki moralnej i politycznej jest Telewizja Polska.

Ta nagroda, Biało Czerwone Róże portalu wPolityce.pl – niektórzy mówią w odniesieniu do tej uroczystości o Człowieku Roku portalu wPolityce.pl, i też mają rację – jest zatem z jednej strony wynikiem spojrzenia w przeszłość, docenieniem dorobku Telewizji Polskiej za prezesury Jacka Kurskiego. Ale z drugiej jest próbą wskazania, gdzie leżą ogromne rezerwy obozu propolskiego, ile można osiągnąć nie tylko w obszarze mediów, gdy ma się pomysł, determinację, wolę złamania blokad, gdy się konsekwentnie pracuje.

Źródło: wPolityce.pl

OKO.press ze swej strony przypomina, że licznymi osiągnięciami Jacka Kurskiego zajmujemy się od lat, dokumentując je z oddaniem i często dużym wysiłkiem woli. Obszerny wybór opisu dokonań prezesa TVP prezentujemy w zakładce poniżej. Ważne dla polskiej demokracji, by o nich nigdy nie zapomnieć:

;

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog po Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce, sondażach, propagandzie. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej" jako dziennikarz od spraw wszelakich, publicysta, redaktor, m.in. wydawca strony głównej Wyborcza.pl i zastępca szefa Działu Krajowego. Pochodzi z Sieradza, ma futbolowego hopla, kibicuje Widzewowi Łódź i Arsenalowi

Komentarze