0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Z początkiem maja 2023 roku miną dwa lata, od kiedy rząd PiS złożył w Brukseli polski Krajowy Plan Odbudowy (KPO). Czyli dokument pokazujący, w jaki sposób zamierza wydać unijną pomoc z Funduszu Odbudowy: 35,4 mld euro na wsparcie gospodarki po pandemii COVID-19.

Od tego czasu do Polski nie popłynęło ani jedno euro, choć z Funduszu korzystają z powodzeniem inne kraje UE.

Wszystko przez polskie problemy z praworządnością. Przed wypłatą pieniędzy Bruksela domaga się, by rząd Prawa i Sprawiedliwości wycofał się z niektórych elementów swoich sądowych reform i zagwarantował niezależność sędziów. Rządzący zgodzili się na ten warunek, wpisując zmiany w sądownictwie do KPO jako tzw. kamienie milowe. Od dwóch lat nie udało im się jednak wdrożyć zmian prawnych w tej sprawie. Pieniędzy zatem nie ma.

W marcowym sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM zapytaliśmy, kto ponosi odpowiedzialność za tę sytuację. Ponad połowa ankietowanych (54 proc.) uważa, że winny jest rząd PiS, 14 proc. wskazało Komisję Europejską, 17 proc. - opozycję. Zaledwie 2 proc. uważa, że to wina prezydenta Andrzeja Dudy. 12 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Ostatnio o KPO pytaliśmy we wrześniu 2022 roku, ale pytanie sformułowaliśmy inaczej: "Czy Pana/Pani zdaniem rząd PiS powinien podporządkować się zaleceniom Unii Europejskiej w sprawie przestrzegania praworządności i w ten sposób zakończyć spór z Unią Europejską, która blokuje wypłatę pieniędzy z Funduszu Odbudowy?". 67 proc. badanych odpowiedziało wówczas twierdząco.

Przeczytaj także:

Co paradoksalne, rząd w pewnym stopniu posłuchał wtedy opinii publicznej i w kolejnych miesiącach wynegocjował z Brukselą porozumienie ws. KPO oraz przeforsował w parlamencie odpowiednią ustawę. Jednak prezydent Andrzej Duda odmówił jej podpisania, wysyłając ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ten jednak sparaliżowany jest wewnętrznym sporem wśród nominatów PiS, w związku z czym nie jest w stanie się zebrać i rozpatrzyć wniosku prezydenta. Dlatego pieniędzy z UE jak nie było, tak nie ma.

Winny jest jeden

Kto jest winny impasowi? W każdym przekroju społecznym najczęściej wybieraną odpowiedzią był "rząd PiS", choć częstotliwość jej wyboru wahała się między poszczególnymi grupami - wśród tych, gdzie PiS ma wyższe poparcie, częściej wskazywano na winę Brukseli lub opozycji.

Jedną z najlepiej widocznych różnic jest ta dotycząca wieku. O ile ankietowani w przedziale wiekowym 18-49 lat w znacznej większości (65 proc.) uważają, że to rządzący ponoszą odpowiedzialność za brak funduszy z KPO, osoby starsze uważały tak wyraźnie rzadziej (41 proc.). Dużo więcej osób 50+ sądzi też, że winna jest opozycja: odpowiedziało tak 30 proc. z nich, wśród osób młodszych było to zaledwie 7 proc.

Podobnie wyglądały odpowiedzi grup z podziałem na wykształcenie. 64 proc. osób z wykształceniem średnim i wyższym jako winnych wskazało rząd PiS. Wśród osób z wykształceniem podstawowym i zawodowym było to 35 proc. Osoby te znacznie częściej wskazywały też, że odpowiedzialność ponosi opozycja (27 proc. wobec 12 proc. lepiej wykształconych) i nieco częściej, że to wina KE (19 proc. wobec 12 proc.).

Różnice są wyraźne także przy podziale wg miejsca zamieszkania.

Polki i Polacy żyjący w miastach powyżej 20 tys. mieszkańców w 61 proc. uważają, że odpowiedzialność leży po stronie rządu PiS. W gronie mieszkańców mniejszych miejscowości takiego zdania jest 48 proc. W mniejszych ośrodkach częściej mówi się natomiast o winie KE (17 proc. wobec 11 proc. w większych miastach) i opozycji (21 wobec 13 proc.)

Mężczyźni nieco częściej niż kobiety są skłonni wierzyć, że to rządzący odpowiadają za brak pieniędzy z KPO (58 proc. wobec 51 proc.). Kobiety natomiast częściej przypisywały winę opozycji: odpowiedziało tak 23 proc. kobiet i 14 proc. mężczyzn.

Ten podział również nakłada się na podział partyjny - jak wiemy z partyjnego sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM, poparcie dla PiS wśród kobiet w wieku powyżej 60 lat wynosi aż 58 proc.

Wyborcy PiS murem za PiS

Ciekawe układają się wyniki z podziałem na sympatie polityczne. Uwaga: na poniższym wykresie nie pokazujemy odpowiedzi wyborców Agrounii i Porozumienia, którzy stanowią zbyt małą próbę, a także wyborców niezdecydowanych. Dla większej czytelności ukryliśmy też odpowiedzi "trudno powiedzieć".

Murem za PiS stoi tylko jedna grupa: wyborcy PiS. W zdecydowanej większości uważają oni, że to nie rząd spowodował blokadę pieniędzy z KPO: taką odpowiedź podało jedynie 5 proc. Aż 57 proc. jest zdania, że winę ponosi opozycja, a prawie jedna trzecia (29 proc.) sądzi, że to wina KE.

Wszystkie pozostałe grupy wyborców stoją na stanowisku, że winny jest rząd PiS. Uważa tak 94 (!) proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej, 89 proc. wyborców Lewicy i 80 proc. zwolenników Polski 2050. Przeciwko rządowi są także wyborcy PSL (65 proc.) oraz Konfederacji (61 proc.), której część ekspertów wieszczy na jesieni koalicję z Prawem i Sprawiedliwością.

Konfederatów i PiS łączy natomiast nieufność wobec Brukseli: 29 proc. wyborców każdego z ugrupowań wskazało, że pieniądze dla Polski są wstrzymane z powodu działań Komisji Europejskiej. Zaledwie 6 proc. Konfederatów sądzi za to, że blokada to efekt działań opozycji.

Alienację wyborców PiS widać wyraźnie na tle uśrednionych wyników wyborców partii opozycyjnych.

Gdy we wrześniu 2022 pytaliśmy, czy rząd powinien podporządkować się Brukseli, by przełamać impas ws. KPO, jedna czwarta sympatyków PiS odpowiedziała twierdząco, dwie trzecie było przeciw. Najwyraźniej jednak także i ci, którzy liczyli na kompromis, wierzą dziś w narrację władzy o kapryśnej Brukseli i suflującej jej, żądnej władzy opozycji.

Teflonowy Andrzej Duda

Niemal zupełnie bez szwanku wyszedł z awantury o KPO Andrzej Duda. Przypomnijmy: prezydent na ostatniej prostej – 10 lutego 2023 – zdecydował, że nie podpisze zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym. Nowelę, która wg PiS gwarantowała uruchomienie wypłat z Funduszu Odbudowy, odesłał do Trybunału Konstytucyjnego. TK ma zbadać, czy ustawa nie narusza prezydenckich prerogatyw.

Nie wiadomo, czy KE faktycznie była gotowa zaakceptować zmiany w ustawie jako wypełnienie kamieni milowych z KPO. Wskazywały na to zachęcające wpisy komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa, który na Twitterze nazwał ją "obiecującym krokiem". Oficjalnie Komisja podkreślała jednak, że przepisy oceniać będzie dopiero po ich wejściu w życie.

Decyzja Dudy przekreśliła tę szansę, ale mało kto przypisuje mu winę za brak unijnych funduszy.

Największe grupy, które były skłonne tak twierdzić to wyborcy Lewicy i Polski 2050: w obu przypadkach 8 proc. odpowiedzi.

Nie uważa tak żaden wyborca PiS – więcej z nich (5 proc.) było gotowych obwinić za to rząd. Nic dziwnego: dla większości sympatyków PiS Duda jest politykiem kryształowym, na takiego kreuje go zresztą prorządowa TVP. Prezydenckiego autorytetu nie podważają też publicznie członkowie rządu Mateusza Morawieckiego, choć decyzja o odesłaniu ustawy do TK wprawiła ich w konsternację.

Wyborcy opozycji widzą w Dudzie przedłużenie rządu PiS. Niewykluczone, że część ankietowanych wskazujących na rząd, uznaje prezydenta de facto za część rządu. I sądzi, że Duda i tak skonsultował ruch z TK z Jarosławem Kaczyńskim. Możliwe też, że zwolennicy opozycji uznają jego decyzję za mniej znaczącą od wcześniejszych "dokonań" rządzącej partii. A może nie wierzą, że zablokowana przez Dudę nowela odblokowałaby unijną pomoc.

Dla samego Dudy to z jednej strony dobra wiadomość: prawie nikt nie utożsamia go z gigantyczną porażką Polski na arenie międzynarodowej. Z drugiej strony, choć bardzo mu na tym zależy, mało kto uznaje jego sprawczość. I to mimo że część projektów dotyczących zmian w sądownictwie – i te, które spowodowały spór z KE, i te, które miały go zażegnać – oficjalnie wyszła spod jego pióra.

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CATI (telefonicznie) 20–23 marca 2023 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polek i Polaków, N=1000

W poprzednich odcinkach sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM

Sprawdziliśmy aktualne notowania wyborcze, wykrywając duży wzrost poparcia Konfederacji i upadek Polski 2050, co wywołało medialną burzę. Okazało się, że rysująca się koalicja Polski 2050 i PSL dostaje więcej mandatów niż te ugrupowania osobno, ale poparcie pozostaje niskie.

Odpowiedzi na pytanie o wybory do Senatu wskazują na pewną wygraną opozycji, z przewagą minimum 10 mandatów nad PiS.

Porównaliśmy determinację/mobilizację wyborczą różnych grup. Okazuje się, że jest dwukrotnie wyższa wśród najstarszych wyborców w porównaniu z najmłodszymi, oraz wyraźnie wyższa wśród kobiet niż mężczyzn. Z elektoratów partyjnych mniej zmotywowani są wyborcy i wyborczynie PSL i Polski 2050, pozostali deklarują pewny udział w głosowaniu jesienią 2023.

Opisaliśmy odpowiedzi na frapujące pytanie, czy dziennikarze powinni zajmować się przeszłością polskiego papieża, czy też lepiej chronić pamięć o Janie Pawle II ze względu na jego zasługi? Większa część badanych odpowiedziała "zostawcie go w spokoju". Ale nie wszyscy.

Związek między "arytmetyką wyborczą" a sukcesem opozycji w wyborach może być inny, niż głosi Donald Tusk, wzywając do jednej listy. Nawet jeśli Hołownia popełnił po prostu błąd, wchodząc w związek partnerski z Kosiniakiem-Kamyszem, to i tak warto się z tego przykładu uczyć - pisaliśmy.

Najwięcej osób badanych uważa, że dzięki kampanii na rzecz „obrony dobrego imienia” papieża PiS poprawi wynik wyborczy.

Czy ktoś chce Rafała Trzaskowskiego na premiera? Sprawdziliśmy:

Zbadaliśmy również, czy i jak Polki i Polacy zagłosowaliby w ewentualnym referendum dotyczącym aborcji. Wyniki sondażu pokazują, jak bardzo zmieniło się postrzeganie aborcji w ostatnich latach.

Na ile skuteczna jest propagandowa opowieść o tym, że opozycja odbierze nam możliwość jedzenia mięsa?

W kolejnym "papieskim pytaniu" sprawdzaliśmy, ile osób - po ostatnich publikacjach - obarcza odpowiedzialnością JPII za tuszowanie przypadków pedofilii. Poprzednio pytaliśmy o to w 2019 i 2020 roku, gdy wyszły na jaw przestępstwa seksualne wielu księży i zakonników.

Czy autorytet moralny Jana Pawła II trwa niewzruszenie, czy też zachwiał się? Odpowiedź brzmi - trochę się zachwiał, ale nadal w deklaracjach wypada mocno. Czym jest dla Polek i Polaków ta postać?

Zapytaliśmy również najbardziej wprost jak można, czy „Wiadomości” TVP mówią, czy też nie mówią prawdy o Polsce. Dla normalnego medium odpowiedź byłaby swego rodzaju być albo nie być. Aż 69 proc. Polek i Polaków twierdzi, że TVP prawdy nie mówi:

Sprawdziliśmy, czy Polki i Polacy wciąż mają otwarte serce na Ukraińców. Co się okazało? Nie jest tak źle, jak wieszczyli eksperci, ale mamy kilka niepokojących wskaźników. Najwyższy spadek życzliwości obserwujemy wśród młodych kobiet.

Inflacja i drożyzna – czy będą dominującym tematem kampanii? Nasze badanie pokazało, że mają negatywny wpływ na przygniatającą większość z nas: 76 proc. badanych uważa, że w 2023 roku żyje się trudniej, niż oczekiwali, w tym 46 proc. wybrało odpowiedź "zdecydowanie trudniej".

;

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Komentarze