0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: EU/MAURO BOTTAROEU/MAURO BOTTARO

4 października 2021 roku Komisja Europejska ogłosiła otwarcie konsultacji publicznych w przedmiocie SLAPP-ów, czyli “strategic lawsuits against public participation” (“strategiczne pozwy przeciwko partycypacji publicznej”).

Konsultacje są dostępne przez kolejne 12 tygodni na stronie KE we wszystkich 24 oficjalnych językach Unii Europejskiej.

O zdanie na temat problemu pytani są obywatele i obywatelki, sędziowie, organizacje pozarządowe, dziennikarze i dziennikarki, państwa członkowskie, prawnicy i prawniczki, a także inne strony zainteresowane sprawą.

To po powołaniu komisji eksperckiej w sprawie SLAPP kolejny krok Unii Europejskiej w kierunku rozwiązania tego problemu. UE planuje też przyjęcie dyrektywy przeciw SLAPP.

W serii „Na celowniku" o „SLAPP-ach po polsku" - czyli systematycznych prześladowaniach aktywistów - publikowaliśmy rozmowy z Elżbietą Podleśną, Bartem Staszewskim, Laurą Kwoczałą, Katarzyną Kwiatkowską, Pawłem Grzesiowskim, Wojciechem Sadurskim, Ewą Siedlecką, Piotrem Starzewskim, Julią Landowską, Martą Lempart a także adwokat Sylwią Gregorczyk-Abram, adwokatem Radosławem Baszukiem i ekspertką od komunikacji Hanną Waśko. Relacjonowaliśmy też trzy procesy aktywistów: w Sierpcu, Nowym Sączu i Warszawie.

Mały człowiek i wielki prokurator (nawiązanie do postaci z Władcy Pieścienia, Froda i Szeloby)
Mały człowiek i wielki prokurator (nawiązanie do postaci z Władcy Pieścienia, Froda i Szeloby)

„Na celowniku" to pilotażowy projekt OKO.press, Archiwum Osiatyńskiego oraz norweskiej Fundacji RAFTO, prowadzony razem z prof. Adamem Bodnarem, Rzecznikiem Praw Obywatelskich w latach 2015-2021. Ma na celu naświetlenie i zdiagnozowanie zjawiska nękania osób zabierających głos w interesie publicznym w Polsce. Publikujemy rozmowy z osobami, które znalazły się "na celowniku", a także z prawniczkami, badaczami, specjalistkami do spraw komunikacji.

SLAPP-y to pozwy skierowane przeciwko osobom lub organizacjom podnoszącym głos w interesie publicznym. Ich ofiarami są najczęściej dziennikarze i dziennikarki, niezależne media, akademicy i akademiczki, aktywiści oraz aktywiści, a także organizacje pozarządowe.

Zazwyczaj SLAPP-y wnoszone są przez polityków i polityczki, partię rządzącą, instytucje państwowe, wpływowych ludzi biznesu, czy same korporacje. W rozpoznaniu pozwu jako SLAPP-a ważny jest brak równowagi między stronami, w zakresie możliwości finansowych oraz wpływów.

Celem SLAPP-ującego nie jest wygranie procesu. Wiele ze spraw kończy się ostatecznie jego przegraną.

W ich wnoszeniu chodzi natomiast o wyczerpanie pozwanego w sposób psychiczny i finansowy, zastraszenie oraz stworzenie tak zwanego “efektu mrożącego”, czyli zniechęcenie innych osób do podejmowanie podobnych tematów.

Obecnie żaden z krajów członkowskich Unii Europejskiej nie posiada przepisów, które zwalczałyby SLAPP-y na jego terytorium. Nie oznacza to jednak, że SLAPPy nie są na terenie UE oraz krajów kandydujących znaczącym problemem.

Przeczytaj także:

Społeczeństwo obywatelskie walczy ze SLAPP-ami

Choć problem SLAPP-ów w Europie stał się głośny od niedawna, sama idea nie jest nowa. Termin został ukuty w latach 80-tych w Stanach Zjednoczonych przez profesorów Penelope Canan i George'a W. Pringa.

Ich praca zainicjowała zmiany legislacyjne, które doprowadziły do wprowadzenia w niektórych stanach prawa przeciwdziałającego SLAPP-om.

W Europie problem stały się głośny po zamordowaniu maltańskiej dziennikarki Daphne Caruany Galizii w 2017 roku. Gdy została zabita, toczyło się przeciwko niej 40 spraw przed sądami w Wielkiej Brytanii i na Malcie.

Od tamtego czasu organizacje pozarządowe, jak np. European Centre for Press and Media Freedom dokumentują wypadki użycia pozwów typu SLAPP przeciwko dziennikarzom i dziennikarkom w Europie.

Efekt ich pracy można zobaczyć na stronie Mapping Media Freedom, gdzie prócz pozwów odnotowanych jest ponad sześć tysięcy alertów informujących o różnego rodzaju naruszeniach praw dziennikarzy.

SLAPP-y pojawiają się całej Europie, choć na podstawie dotychczasowych badań możemy zauważyć, że niektóre kraje są nimi bardziej dotknięte niż inne - takim przykładem jest Polska.

SLAPP-y po polsku

Od 2015 roku konsekwentnym sposobem dręczenia wolnych mediów w Polsce są również pozwy typu SLAPP. Ich ofiarą padła większość największych redakcji w kraju. “Gazeta Wyborcza” mierzy się z 73 pozwami. Zostały one wystosowane między innymi przez Jarosława Kaczyńskiego, czy Jacka Kurskiego. Za około 20 z nich odpowiada Zbigniew Ziobro. OKO.press spotkało się z ośmioma SLAPP-ami. Magazyn "Polityka" i ich dziennikarz - Grzegorz Rzeczkowski również zmagają się z tego typu pozwami.

SLAPP-y spotykają w Polsce nie tylko dziennikarzy, co OKO.press dokumentuje w cyklu „Na celowniku”.

Kilka pozwów wniesiono przeciwko znanemu konstytucjonaliście prof. Wojciechowi Sadurskiemu za jego wpisy na Twitterze. 23 września 2021 roku sąd w drugiej instancji podtrzymał wyrok, że Sadurski nie zniesławił TVP Jacka Kurskiego, określając ją jako "goebbelsowskie media".

Dodatkowo TVP wniosła przeciwko profesorowi Sadurskiemu prywatny akt oskarżenia na podstawie artykułu 212 Kodeksu karnego. W tej sprawie warszawski sąd karny podtrzymał wyrok pierwszej instancji i Sadurski został prawomocnie uniewinniony.

Problem ze SLAPP-ami ma również aktywista na rzecz praw osób LBGT oraz autor projektu „Strefy”, czyli „znaku drogowego” „Strefa wolna od LGBT”, który w ramach akcji artystyczno-społecznej stawiał i fotografował w miejscowościach, gdzie samorządy przyjęły uchwały dyskryminacyjne wobec współobywateli LGBT: Bart Staszewski.

W wywiadzie dla OKO.press podkreślił, że pozwy przeciwko niemu wystosowały trzy gminy (Zakrzówek, Niebylec, Tuszów), które w sprawach wspiera prawicowa organizacja - Reduta Dobrego Imienia.

Jak działa mechanizm

SLAPP-owe zastraszanie dziennikarzy odbywa się na gruncie prawa cywilnego i karnego. Żądanie odszkodowania oscylują zazwyczaj w okolicach 10 tys. -20 tys. złotych. Aby podkreślić swoją “bezinteresowność”, strona wnosząca pozew typu SLAPP częstokroć prosi o przekazanie odszkodowania na wybrany cel społeczny.

Dodatkowym problemem odszkodowań przy pozwach SLAPP-owych jest fakt, że nie istnieje górna granica żądanej sumy. W związku z tym zdarzają się pozwy, w których liczby potrafią przerazić. Takim przykładem była chociażby sprawa o ochronę dóbr osobistych z powództwa zarządu Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, na której czele stał Piotr Woyciechowski, przeciwko wydawcy “Newsweeka”, firmie Axel Springer. PWPW zażądało miliona złotych odszkodowania za artykuł, którego głównym bohaterem był Woyciechowski. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Warszawie w 2018 roku oddalił w całości powództwo przeciwko “Newsweekowi”.

Te przykłady to jedynie kropla w morzu pozwów.

Problem dla Europy

Jak argumentują organizacje zajmujące się wolnością słowa i mediów, SLAPP-y stanowią zagrożenie dla porządku prawnego Unii Europejskiej oraz dla praw człowieka i demokracji.

Naruszają prawo do wolności wypowiedzi osób, które zabierają głos w interesie publicznym.

W dodatku, ponieważ SLAPP-y nadużywają i zniekształcają system środków cywilnoprawnych, podważają tym samym ugruntowane zaufanie między systemami prawnymi państw Unii.

Taka sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla dostępu do wymiaru sprawiedliwości i współpracy sądowej.

Kolejnym problemem jest fakt, że SLAPP-y mogą doprowadzić do ograniczenia kontroli ze strony niezależnych organizacji patrzących władzy na ręce, czego rezultatem może być niemożność skutecznego egzekwowania prawa unijnego.

W końcu Unia Europejska nie jest w stanie sama, bez pomocy społeczeństwa obywatelskiego oraz mediów, nadzorować skutecznie wszystkich procesów toczących się w państwach członkowskich.

SLAPP-y stanowią również zagrożenie dla swobody przemieszczania się. Niektóre z krajów członkowskich są bardziej przyjazne dla tego typu pozwów niż inne. Ten właśnie fakt może zniechęcić dziennikarzy czy aktywistów do działania państwach, w których ryzyko takich nadużyć sądowych jest wyższe niż w innych.

Jak na SLAPP-y reaguje Unia Europejska?

Problem SLAPP-ów został dostrzeżony na poziomie unijnym. W raporcie “Rule of Law” z 2020 przygotowanym przez Komisję Europejską czytamy “Pluralizm mediów i wolność mediów są kluczowymi czynnikami umożliwiającymi rządy prawa, odpowiedzialność demokratyczną i walkę z korupcją”. Raport podkreśla tym samym kluczową rolę wolności mediów dla ochrony rządów prawa. Waga zagrożenia wynikająca z pozwów typu SLAPP została także podkreślona w “Rule of Law Report” z 2021 roku.

W “European Democracy Action Plan” Komisja mówi natomiast, że “SLAPP-y mogą [..] wywoływać „efekty mrożące”, zniechęcając lub uniemożliwiając im [dziennikarzom] wykonywanie pracy w interesie publicznym”.

Komisja obiecuje przedstawić w 2021 roku inicjatywę przeciwko SLAPP-om. Zgodnie z zapowiedziami została powołana grupa ekspertów przy KE, która pomaga instytucji w przygotowaniu wniosków ustawodawczych i inicjatyw politycznych na poziomie unijnym. W grupie zasiadają m.in. Flutura Kusari z European Centre for Press and Media Freedom oraz były Rzecznik Praw Obywatelskich - prof. Adam Bodnar.

Organizacje społeczne apelują

Koalicja organizacji broniących wolności mediów the CASE lobbuje za podjęciem przez Komisję Europejską niezbędnych kroków w celu zwalczania SLAPP-ów.

Zdaniem koalicji koniecznych jest kilka różnych działań. Pierwszym krokiem byłoby zreformowanie rozporządzeń Bruksela I (wersja zmieniona) oraz Rzym II. Te przepisy pozwalają powodowi na wybranie jurysdykcji, w której będzie dochodził swoich praw. Fakt ten częstokroć wykorzystywany jest do uciszania krytycznych głosów.

Zgodnie z unijnymi przepisami o jurysdykcji pozew powinno składać się przed sądem właściwym dla miejsca zamieszkania pozwanego. Taki stan rzeczy wynika z artykułu 4(1) Bruksela I (wersja zmieniona) oraz artykułu 2(1) Bruksela I.

Jednak w pewnych przypadkach można wnieść pozew w miejscu innym niż miejsce zamieszkania pozwanego - tj. w miejscu, gdzie nastąpiło naruszenie praw powoda.

Ponieważ artykuły umieszczone na stronach internetowych są dostępne z każdego miejsca na świecie, powód może przekonująco argumentować, że jego dobra zostały naruszone głównie w innym lub innych krajach unijnym (np. takim, gdzie częściowo prowadzi interesy).

Doprowadza to do sytuacji, gdzie pozwany musi bronić się przed sądem w kraju, którego prawa ani języka nie zna, a koszty postępowania mogą znacznie przewyższać te rodzime.

Kolejnym problemem jest fakt, że rozporządzenie Rzym II nie wskazuje, które prawo krajowe powinno zostać użyte w przypadku spraw o zniesławienie. Wynikiem tego jest stan niepewności prawnej, w której znajdują się pozwani. Zdaniem organizacji broniących wolności słowa taka sytuacja powinna zostać uznana za niedopuszczalną.

CASE zgadza się, że UE powinna przyjąć dyrektywę, która pomogłaby ograniczyć problem SLAPP-ów w państwach członkowskich. Projekt takiego aktu prawnego organizacje koalicyjne opublikowały w grudniu 2020 roku. Propozycją organizacji społeczeństwa obywatelskiego zawartą w projekcie Dyrektywy jest system wczesnego odrzucania spraw SLAPP-owych. Dzięki temu ofiary pozwów nie byłyby narażone na niebotyczne koszta oraz wycieńczenie psychiczne spowodowane długością postępowania. na wysokie koszty sprawy.

Organizacje społeczne podkreślają też potrzebę stworzenia specjalnego funduszu dla ofiar SLAPP-ów, który zapewniłby pozwanym środki na pokrycie kosztów prawnych.

Parlament Europejski dostrzega problem

Powagę zagrożenia pozwami typu SLAPP w Europie dostrzegł również Parlament Europejski. Komisja Prawna (JURI) oraz Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) w maju 2021 roku zleciły przygotowanie raportu dotyczącego zwalczania pozwów mających na celu zastraszanie dziennikarzy oraz organizacji społecznych w Unii Europejskiej. Sprawozdawcami zostali europoseł Tiemo Wölken z Niemiec oraz europosłanka Roberta Metsola z Malty.

3 czerwca komisje JURI i LIBE zorganizowały wspólne wysłuchanie podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego. Jako goście zaproszeni zostali przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, ofiary SLAPP-ów oraz akademicy. Podnieśli kwestię konieczności wprowadzenia rozwiązań prawnych zwalczających SLAPP-y na poziomie unijnym.

Głos zabrali:

  • Matthew Caruana Galizia z Daphne Caruana Galizia Foundation (syn zamordowanej dziennikarki);
  • Annelie Östlund, dziennikarka ze szwedzkiego periodyku Realtid Media, który obecnie walczy ze sprawą w Wielkiej Brytanii;
  • Julie Majerczak, reprezentantka Reporters Without Borders przy instytucjach europejskich;
  • dr Justin Borg-Barthet z University of Aberdeen oraz
  • autorka niniejszego artykułu, w imieniu European Centre for Press and Media Freedom.

Uczestnicy i uczestniczki spotkania podnieśli kwestię konieczności wprowadzenia rozwiązań prawnych zwalczających SLAPP-y na poziomie unijnym. Przedstawione zostały również świadectwa ofiar SLAPP-ów (Caruana Galizia i Östlund).

W lipcu 2021 roku Parlament Europejski przedstawił pierwszą wersję raportu. Jego główne punkty zgadzają się z kwestiami podnoszonymi przez koalicję CASE. W raporcie PE jest kilka propozycji rozwiązań, które powinna rozważyć Komisja Europejska.

Po pierwsze, podobnie do koalicji CASE, raport wspomina o potrzebie wprowadzenia generalnych zasad, które zapewniłyby ochronę przeciwko SLAPP-om.

Zdaniem jego autorów należałoby również odnieść się do kwestii związanych z prawem cywilnym oraz karnym.

Raport wymienia także niezbędne kroki pozaprawne:

  • szkolenia dla sędziów oraz prawników dotyczące zagadnienia SLAPP-ów;
  • zbadanie oddziaływania na siebie różnych gałęzi prawa (w tym kontekście w szczególności ustaw medialnych i prawa konstytucyjnego);
  • stworzenie specjalnego funduszu unijnego dla ofiar SLAPP-ów;
  • wsparcie dla niezależnych instytucji (np. rzeczników praw obywatelskich), które są w stanie pracować nad sprawami ofiar SLAPP-ów;;
  • stworzenie publicznie dostępnego europejskiego rejestru takich spraw oraz założenie organizacji ("hubu"), który byłby punktem kontaktu dla ofiar, dostarczającym szybko informacji o tym czym są SLAPP-y, a także udzielającym pomocy psychologicznej i prawnej.

Czy to pomoże w Polsce?

Dostrzeżenie problemu SLAPP-ów i uwaga, jaką poświęcają mu poważni gracze - od organizacji zajmujących się wolnością słowa po Unię Europejską - daje nadzieję na pomyślne rozwiązanie go na poziomie europejskim w przyszłości.

Najbardziej optymistycznym scenariuszem byłoby wprowadzenie przez Komisję Europejską dyrektywy wraz z rozwiązaniami pozaprawnymi wskazanymi w szkicu raportu Komisji Europejskiej.

Skorzystaliby na tym wszyscy - ofiary SLAPP-ów, wymiar sprawiedliwości, obywatele, otrzymujący pełen wachlarz informacji, czy sama Komisja Europejska, która byłaby pewna, że niezależne organizacje patrzące na ręce chociażby instytucji wydających środki unijne nie czują się zastraszane i mogą bez problemu wykonywać swoją pracę.

Byłoby to korzystne także dla ofiar SLAPP-ów w Polsce.

Jednak ze względu na systemowe zagrożenia dla niezawisłości sędziowskiej w Polsce proponowany w potencjalnej dyrektywie mechanizm wczesnego odrzucania spraw byłby skuteczny tylko w ograniczonym zakresie.

W związku z tym konieczne ze strony Unii Europejskiej są zdecydowane kroki dążące do zakończenia kryzysu praworządności w Polsce i na Węgrzech oraz wypracowanie sposobu działania, zgodnie z którym reakcja na potencjalny kryzys praworządności w państwie członkowskim będzie odpowiednio wczesna i zdecydowana.

;

Udostępnij:

Paulina Milewska

W Europejskim Instytucie Uniwersyteckim przygotowuje doktorat o SLAPP w Polsce i na Węgrzech w kontekście problemów z praworządnością. Wcześniej pracowała w Europejskim Centrum Wolności Prasy i Mediów oraz w Gazecie Wyborczej. Stypendystka the German Marshall Fund of the United States.

Komentarze