Wojna orderowa to błąd. Ważna jest przyszłość, potrzebny sojusz Polski i Ukrainy [WIDZĘ TO TAK]
Dwa duże kraje Europy, ku uciesze Moskwy osuwają się w zimną wojnę dyplomatyczną. Szybko musi przyjść opamiętanie, bo przyszłość jest nieobliczalna, a Polska i Ukraina są na siebie skazane i więcej zyskają na współpracy. Warunkiem jest rozliczenie i zamknięcie bolesnej historii
Stało się to, co podskórnie było czuć od miesięcy. Po obu stronach granicznego Bugu wybiły sięgające zenitu emocje. Narodowe szaty rozdzierają najważniejsi politycy, uderzając w patriotyczne tony. W internecie głos zabierają zwykli obywatele. Większość jednoczy się przy fladze biało-czerwonej lub niebiesko-żółtej, a także czerwono-czarnej. Są też głosy rozsądku nawołujące do opamiętania, ale w mniejszości. Giną w strzelistych mowach, w których często przewija się narodowa duma.
Poszło o decyzję prezydenta Polski Karola Nawrockiego z 19 czerwca 2026 roku, który odebrał order Orła Białego ofiarowany przez jego poprzednika prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Choć order był dedykowany narodowi ukraińskiemu za jego bohaterską walkę z Rosją, prezydent Nawrocki uznał, że tak ukarze Zełenskiego za nadanie imienia „bohaterów UPA” jednej z formacji wojskowych. Dla Ukraińców UPA to symbol walki z Moskwą. Dla Polaków sprawca rzezi na Wołyniu współpracujący z Hitlerem.
Obie strony próbowały deeskalować sprawę, ale do porozumienia nie doszło. Zełenski nie wycofał się ze swojej decyzji. Jest ona zła dla relacji z Polską. Ale zła i małostkowa jest też decyzja Nawrockiego. Bo można było kanałami dyplomatycznymi sprawę załatwić inaczej. Nawrocki gra jednak na antyukraińskich nastrojach przed decydującymi w 2027 roku wyborami parlamentarnymi w Polsce. Zełenski również politycznie zyskał, wywołał efekt jednoczenia się wokół flagi i na dalszy plan zeszła afera korupcyjna w jego najbliższym otoczeniu.

Komentarze