0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja GazetaJakub Orzechowski / ...

W sondażu Ipsos dla OKO.press powtórzyliśmy pytanie zadane w lutym 2019 roku: gdzie powinna być nauczana religia? Już tamten wynik był na tle wcześniejszych badań zaskakujący: odpowiedzi "w parafii" (52 proc.) przeważały nad "w szkole" (44 proc.). Teraz religii w szkole chce już tylko 27 proc., w parafii - aż 68 proc.

Przewaga przeciwników obecnego modelu wynosi aż 41 pkt proc. Tempo tej zmiany postaw jest zaskakujące.

W latach 1991-1994 i 2007-2008 CBOS regularnie pytał „Czy religia powinna być nauczana w szkołach publicznych czy też nie?”.

Odsetek odpowiedzi „tak” wahał się w latach 90. między 53 proc. a 57 proc. W latach dwutysięcznych był jeszcze wyższy – w 2007 roku – 72 proc., w 2008 – 65 proc. Autorzy badania z 2008 roku podkreślają, że jednocześnie: „Większość uważała, że nauka religii nie powinna być »na stopień«, a jeśli już ocena jest wystawiana, to nie powinna być uwzględniana przy liczeniu średniej na koniec roku szkolnego".

Tych wyników nie da się porównać bezpośrednio z naszymi, ponieważ CBOS nie przedstawiał alternatywy: szkoła czy parafia.

W październiku 2019 Kantar pytał o dwie rzeczy na raz, co też utrudnia porównania:

  • 30 proc. badanych uznało, że lekcje religii powinny "pozostać w szkole i być dalej opłacane przez państwo",
  • 24 proc., że mają "pozostać w szkole, ale być finansowane przez Kościół",
  • 42 proc., że powinny "odbywać się poza szkołą i być finansowane przez Kościół".

W maju 2018 roku OKO.press pytało, kto powinien finansować lekcje religii w szkołach:

  • 44 proc. wskazało na Kościół,
  • 35 proc. na państwo,
  • 15 proc. na "samych rodziców".

We wrześniu 2018 Kantar Millward Brown na zlecenie „Wyborczej” zapytał Polaków i Polki w wieku 15-75 lat, czy popierają likwidację nauczania religii w szkołach (użyto takiego właśnie, mocnego sformułowania).

  • 39 proc. powiedziało „tak”,
  • 49 proc. "nie",
  • aż 12 proc. nie miało zdania.

Pollster w kwietniu 2019 dla "SE": Czy religia powinna być nauczana w szkole? Nie - 50 proc., tak - 38 proc. Nie wiem - 12 proc."

Upadek autorytetu Kościoła, zwłaszcza w roli wychowawczej

Sondaż OKO.press jest kolejnym dowodem na kryzys instytucji kościelnej jako społecznego autorytetu. Nastąpił największy w historii badań spadek zaufania do Kościoła.

W OKO.press opublikowaliśmy dziesiątki tekstów o lekcjach religii, programie katechezy, katolickim wychowaniu, apostazji. Ogromny, często gniewny odzew Czytelniczek i Czytelników pokazuje, że jesteśmy świadkami kulturowego przewartościowania, w tym odreagowania traum związanych z katolickim wychowaniem.

Przeczytaj także:

„Nauka katolicka nie ma żadnej konkurencji” i „można jej przeciwstawić tylko nihilizm” - powtarza program PiS (z 2015 i 2019 roku) za endecką ideologią Polaka-katolika. Takie wskazanie staje się coraz bardziej anachroniczne.

Szkolna katecheza (na zdjęciu - inauguracja roku szkolnego w liceum w Lublinie) jest tu szczególnie delikatnym przejawem publicznej obecności Kościoła w związku z falą doniesień o przestępstwach seksualnych kleru.

Już w październiku 2018 roku Agata Diduszko-Zyglewska oraz Joanna Scheuring-Wielgus z wolontariusz/kami Fundacji „Nie Lękajcie Się” stworzyły Mapę Kościelnej Pedofilii, a w lutym 2019 obie aktywistki wraz z ówczesnym prezesem fundacji Markiem Lisińskim i prawniczką Anną Frankowską przekazały papieżowi Franciszkowi (do rąk własnych) raport o purpuratach tuszujących seksualne przestępstwa. W maju 2019 roku bracia Sekielscy pokazali swój pierwszy film „Tylko nie mów nikomu”, który miał prawie 20 mln odsłon (średnio po 27 minut).

Rok 2020 przyniósł - także w OKO.press - kolejne publikacje o księżach i biskupach (Janiak, Gulbinowicz, Dziwisz, Szkodoń, Dziuba), którzy wykorzystywali dzieci i/lub chronili sprawców.

Trudno się dziwić, że załamał się wizerunek edukacyjnej misji Kościoła.

Wśród wielu publikacji OKO.press uwagę zwraca reportaż Sebastiana Klauzińskiego i Daniela Flisa, którzy pojechali z kamerą do księdza Jarosława W. Od 18 lat kuria łowicka dostawała doniesienia o okrutnych aktach przemocy seksualnej w jego wykonaniu ("Na stole wóda, w telewizji pornos. Zaciągnął mnie siłą do łóżka i zgwałcił"), ale ksiądz wciąż był proboszczem i katechetą w wiejskiej podstawówce. Dopiero publikacja OKO.press przerwała tę karierę.

To tylko mały wybór doniesień medialnych:

  • reportaż „Dużego Formatu” z 10 lutego 2020 ujawnił, że Jan Szkodoń, biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej, został oskarżony o molestowanie nastolatki;
  • w maju, po kolejnym filmie Sekielskich „Zabawa w chowanego”, bp Edward Janiak złożył rezygnację z kierowania diecezją kaliską. Film oraz śledztwo katolickiej „Więzi” pokazały, w jaki sposób Janiak tuszował przestępstwa seksualne w diecezjach, którymi zarządzał;
  • w sierpniu OKO.press opublikowało cykl tekstów o kryciu przez łowickich biskupów dwóch duchownych oskarżanych o molestowanie nieletnich. Po publikacji księża stracili posady, jeden z nich został odsunięty od pracy z dziećmi;
  • we wrześniu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski ujawnił, że kard. Dziwisz ignorował jego doniesienia o przypadkach przestępstw seksualnych metropolii krakowskiej;
  • w listopadzie TVN24 wyemitował dokument „Don Stanislao”. Według dziennikarzy kardynał Dziwisz miał brać udział w tuszowaniu co najmniej sześciu afer pedofilskich – za pieniądze i po znajomości;
  • w październiku po wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej ws. aborcji, biskupi nie kryli radości. Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – czyli najważniejsza postać w polskim Kościele – wyraził „ogromną radość z tej epokowej zmiany”. Między innymi takie wystąpienia hierarchów doprowadziły do tego, że duża część społecznego gniewu wywołanego wyrokiem TK zwróciła się przeciwko instytucji Kościoła;
  • w listopadzie Watykan ukarał kard. Henryka Gulbinowicza. Były wrocławski metropolita i legenda „Solidarności” został ukarany za dopuszczenie się molestowania mężczyzn, „czyny homoseksualne” i współpracę z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa;
  • w listopadzie Watykan opublikował raport ws. byłego kardynała Theodore’a McCarricka. Wynika z niego, że Jan Paweł II był ostrzegany o bardzo podejrzanych zachowaniach McCarricka dotyczących relacji z małoletnimi. Uznał jednak, że to plotki i awansował go na metropolitę Waszyngtonu, a potem na kardynała.

Nawet na wsi znaczna przewaga przeciwników szkolnej katechezy

We wszystkich grupach socjoekonomicznych "religia w parafii" przeważała nad "w szkole" dwukrotnie i więcej razy, nawet w grupach, które są skłonne do bardziej konserwatywnych poglądów:

  • wśród osób z wykształceniem podstawowym: 68 proc. do 30 proc.;
  • z zawodowym - 60 do 32 proc.;
  • w wieku 60 plus - 63 do 30 proc.;
  • wśród najuboższych (z dochodem do 1 500 zł) - 60 do 35 proc.;
  • nieco częściej model szkolnej katechezy popierali mieszkańcy wsi, ale nawet tutaj przewaga "parafii" (56 proc.) nad "szkołą" (38 proc.) była duża.
Zasada "religia jako opium dla ludu", przestała działać, przynajmniej gdy chodzi o religię w szkole. Nawet wśród "warstw ludowych" powszechne jest przekonanie, że Kościół powinien prowadzić katechezę na swoim terenie, poza obszarem świeckiej szkoły.

Wśród osób o najwyższych wskaźnikach tzw. statusu socjoekonomicznego poparcie dla zaprzestania szkolnej katechezy było jeszcze wyższe:

  • wśród osób z wykształceniem wyższym 76 proc. za religią w parafii wobec 19 proc. za religią w szkole;
  • wśród mieszkańców dużych miast (100-500 tys. mieszkańców) 75 proc. do 20 proc.;
  • w metropoliach (ponad 500 tys.) 78 do 19 proc.;
  • wśród najzamożniejszych (z dochodem min. 7 000 zł) - 87 do 12 proc.

Jak widać, całe społeczeństwo jest zdecydowanie za wyprowadzeniem katechezy ze szkół, a szczególnie dotyczy to elit.

Antyklerykalni czterdziestolatkowie

Poparcie dla katechezy w parafii przeważa we wszystkich generacjach. Wysokie jest zwłaszcza w pokoleniu 40-latków, podobnie było w sondażu z lutego 2019.

Być może szczególna niechęć 40-latków wobec religii w szkole wynika z tego, że byli pierwszą generacją, która doświadczyła szkolnej katechezy w podstawówce, gimnazjum i liceum na własnej skórze, płacąc koszty nowego rozwiązania, które nie wydawało się wcale oczywiste.

Ponadto, część z nich ma nastoletnie dzieci w późnej podstawówce i szkole ponadpodstawowej, czyli w wieku, w którym lekceważenie a nawet bunt przeciw szkolnej katechezie występuje szczególnie często.

Jedyna grupa za religią w szkole, czyli wyborcy PiS (ale i tutaj...)

Jak wielokrotnie pisaliśmy w OKO.press, partyjny przekaz PiS - powtarzany przez Dudę, Morawieckiego, a zwłaszcza Kaczyńskiego - jest jednoznaczny. Jak głoszą programy PiS na wybory 2015 i 2019 roku,

"Kościół katolicki jest depozytariuszem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”.

Program PiS nie wspomina o katechezie, ale wymowa jest oczywista: moralności winni uczyć księża, siostry zakonne lub świeccy katecheci. I dotyczy to wszystkich dzieci i całej młodzieży, której inaczej grozi "nihilizm".

Zmniejszające się grono wyborców PiS (w naszym sondażu 29 proc.) w tej sytuacji opowiada się w większości (56 proc.) za zostawieniem katechezy w szkole, ale i tutaj aż 33 proc. jest za "parafią", a 11 proc. nie wie, co powiedzieć.

ROLA RELIGII I STOSUNEK DO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

Doceniamy rolę religii w życiu społecznym oraz szczególne znaczenie wiary katolickiej dla Polaków. Nie zapominając o tym, że w naszych dziejach, odznaczających się tolerancją religijną, wkład w rozwój Rzeczpospolitej, jej kulturę, gospodarkę czy tryumfy militarne wnosili przedstawiciele różnych wyznań – ewangelicy, grekokatolicy czy polscy Tatarzy – podkreślamy, że Kościół katolicki w Polsce odegrał i odgrywa wyjątkową rolę, odmienną niż w historii innych narodów. Była ona nie tylko narodowotwórcza i cywilizacyjna, ale także ochronna. Już w średniowieczu Kościół odparł obce próby sprawowania władzy, następnie wśród duchowieństwa wyrośli pierwsi autorzy wzywający do naprawy Rzeczypospolitej. W skrajnie niesprzyjających okolicznościach czasu zaborów, podobnie jak w PRL, Kościół był ostoją polskości, pełnił rolę zastępczą wobec nieistniejącego suwerennego państwa. W tym kontekście trzeba wspomnieć osobę i naukę Prymasa Tysiąclecia księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego. Można być Polakiem nie będąc katolikiem, ani osobą wierzącą, nie sposób jednak uznać, że polskość może istnieć bez tego dziedzictwa, jakie wniósł Kościół katolicki.

Nauka Kościoła katolickiego, polska tradycja i polski patriotyzm silnie się ze sobą połączyły budując tożsamość polityczną narodu. Wolność jest w centrum chrześcijańskiej nauki o człowieku, istotą naszej narodowej historii, wolność współtworzy sens bycia Polakiem, dlatego też polska przynależność narodowa, traktowana jako dziedzictwo wolności, równości i szacunku dla ludzkiego życia ma znaczenie uniwersalne. Traktujemy je jako wkład naszego narodu w powszechne dzieje wolności. Zbieżność między nauką Kościoła katolickiego a tradycją narodową jest wyraźnie widoczna w odniesieniu do rodziny. Polska tradycja traktowała ją zawsze jako szczególne dobro, a w okresie utraty niepodległości była także w bardzo wielu przypadkach ostoją narodowej tożsamości.

Kościół katolicki jest depozytariuszem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm. Znamy to z historii – próby zaszczepienia innego systemu wartości podejmowane przez zaborców lub komunistów oznaczały w efekcie zwykle odrzucenie humanistycznych wartości i zrelatywizowanie kodeksu etycznego. Z tych powodów specyficzny status Kościoła katolickiego w naszym życiu narodowym i państwowym jest wyjątkowo ważny; chcemy go podtrzymać i uważamy, że próby niszczenia i niesprawiedliwego atakowania Kościoła są groźne dla kształtu życia społecznego.

Lewica z lewicowymi wyborcami

Odpowiedzi wyborców partii układają się w klarowny wachlarz postaw. Elektorat PiS w większości popiera religię w szkole, Konfederacji i PSL odrzuca ją w umiarkowanym stopniu, Polski 2050 odrzuca zdecydowanie, a KO i zwłaszcza Lewicy - odrzuca całkowicie.

Poglądy lewicowego elektoratu wyraża program Lewicy, którego istotnym elementem jest Świeckie państwo, w tym obietnica:

"Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na dodatkową naukę języka angielskiego".

Wprowadzimy kasy fiskalne dla księży. Sprawiedliwie opodatkujemy Kościół. Zobowiążemy kościoły do ujawniania przychodów na takich samych zasadach, jakie dotyczą organizacji pozarządowych. Docelowo zlikwidujemy przywileje podatkowe wszystkich kościołów i związków wyznaniowych.

Likwidacja Funduszu Kościelnego. W 2018 roku udział państwa w Funduszu Kościelnym osiągnął rekordowy poziom 156 mln zł. Obecnie nie znajduje się uzasadnienia do dalszego funkcjonowania tej instytucji, w obecnym otoczeniu gospodarczym i po zakończeniu prac Komisji Majątkowej. Wykreślimy tę pozycję z budżetu.

Wycofanie religii ze szkół. Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na dodatkową naukę języka angielskiego.

Zlikwidujemy klauzulę sumienia. Zapewnimy pełną dostępność usług i produktów medycznych niezależnie od przekonań lekarzy, pielęgniarek, położnych, farmaceutów. W żadnej placówce publicznej nie będzie można ograniczać usług powołując się na klauzulę sumienia, bez względu na ich rodzaj.

Koalicja Obywatelska nie słyszy swoich wyborców

W programie Koalicji Obywatelskiej "Twoja Polska" nie ma ani słowa o nauce religii, w ogóle słowo "religia" występuje tylko raz, a "Kościół" - ani razu. To typowe dla tej partii, której elektorat jest znacznie bliżej europejskich standardów świeckiego państwa niż przywódcy.

Dla wielu polityków i polityczek KO to jednak krok wstecz. W styczniu 2019 Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca .Nowoczesnej złożyła projekt „Świecka szkoła”, według którego:

  • lekcje religii mają być finansowane przez Kościół z podatku płaconego przez wiernych;
  • w wymiarze jednej godziny tygodniowo;
  • wyłącznie na pierwszej lub ostatniej lekcji;
  • ocena z religii znika ze świadectwa i nie liczy się do średniej;
  • uczniowie szkół średnich, a nie ich rodzice, sami decydują, czy chodzić na religię, czy nie;
  • katecheta traci miejsce w Radzie Pedagogicznej.

Lubnauer tłumaczyła OKO.press, że „dopóki obowiązuje Konkordat nie możemy ustawowo usunąć religii ze szkół. Ale zgodnie z naszym projektem sami wierzący uczniowie mogą podjąć decyzję – wspólnie z dyrekcją i proboszczem – że woleliby chodzić na religię do parafii. To lepsze miejsce dla rozwijania wiary niż lekcja wciśnięta między fizykę i geografię”.

Również w styczniu 2019 Barbara Nowacka przedstawiła projekt ustawy, który zakłada przeniesienie ciężaru finansowania lekcji religii na Kościół katolicki. Dopuszcza lekcje religii w szkołach, ale finansowane przez Kościół, przed lub po lekcjach, aby były w pełni dowolne.

Na te projekty wrogo zareagował Episkopat Polski. Rzecznik Paweł Rytel-Andrianik, powiedział 8 stycznia 2019:

„W naszej kulturze miejsce religii jest w szkole. Wyrzucanie religii, w taki czy inny sposób, ze szkoły jest wracaniem do czasów komunistycznych”.

Jak religia weszła do szkół

Religia została wprowadzona do szkół... instrukcją ministra edukacji, prof. Henryka Samsonowicza z 1990 roku.

Był to jeden z gestów wdzięczności demokratycznych elit za popieranie opozycji przez Kościół w czasach PRL i pomoc w porozumieniu Okrągłego Stołu, a także nadziei na wsparcie Kościoła dla integracji Polski z Unią Europejską.

Tę decyzję rządu Mazowieckiego próbowała zablokować ówczesna rzeczniczka praw obywatelskich, prof. Ewa Łętowska, lecz Trybunał Konstytucyjny oddalił jej skargę, stwierdzając, że religia w szkołach nie będzie miała wpływu na świeckość państwa ani na jej egzekwowanie.

Znowelizowana ustawa o systemie oświaty z 1991 roku mówiła o organizacji religii przez publiczne placówki "na życzenie rodziców". Rozporządzenie ministra edukacji z 1992 roku przyklepało obecność religii w planie lekcji, a także formalnie potwierdziło możliwość wieszania krzyży w salach szkolnych.

Na mocy Konkordatu, który w 1993 roku Polska zawarła ze Stolicą Apostolską:

  • „Szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych.
  • Program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza kościelna i podaje je do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.
  • W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom państwowym”.
Zapis konkordatu gwarantuje, że jeżeli są chętni, to państwo musi zapewnić naukę religii w szkole. Jej ustawowe wyprowadzenie ze szkoły wymagałoby zmiany konkordatu.

Art. 53 uchwalonej w 1997 roku Konstytucji stanowi, że:

„Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób”.

W 2007 roku decyzją ministra edukacji Romana Giertycha stopień z religii zaczęto wliczać do średniej ocen na świadectwie. Protestowali posłowie koalicji Lewica i Demokraci, jednak znów – bezskutecznie. Trybunał Konstytucyjny nie uznał niezgodności zapisu z konstytucją.

Katecheza, obce ciało w szkole

Nauczyciele religii są formalnie zatrudnieni i opłacani przez szkołę, ale o zatrudnieniu decyduje biskup, przyznając i odbierając tzw. misję kanoniczną (missio canonica – specjalny certyfikat). Tak samo o awansie nauczyciela ostatecznie decydują władze kościelne.

Minister Zalewska w lutym 2018 przygotowała rozporządzenie, dające nauczycielom/kom religii prawo obejmowania wychowawstwa klasy, ale po protestach wycofała się z niego. Nauczyciele religii biorą natomiast udział w radach pedagogicznych i mają możliwość spotykania się z rodzicami uczniów.

Dyrektor nie może w żaden sposób wpłynąć na treści przekazywane podczas lekcji religii. Prowadzi jedynie nadzór pedagogiczny nad nauczaniem religii, czyli kontroluje metody prowadzenia zajęć oraz zgodność z programem nauczania. O wynikach nadzoru dyrektor może poinformować władze kościelne. Ale jak mówili OKO.press nauczyciele, w praktyce nikt świecki nie ingeruje w nauczanie religii.

Do wizytowania lekcji upoważnione są wyłącznie osoby wyznaczone przez biskupa. Kościelny wizytator kontroluje katechezę zarówno w szkole (szkołach), jak i w parafii, spotyka się też z dyrektorem. Za przygotowanie wizytacji odpowiada proboszcz.

Zgodnie z Konkordatem z lipca 1993 roku, to

władze kościelne opracowują programy nauczania i „przedstawiają je Ministrowi Edukacji Narodowej do wiadomości”. Tak samo z podręcznikami: zatwierdza je Episkopat, władze świeckie nie mają nic do gadania.

W latach 2014-2019 budżet państwa zapłacił 6,96 mld zł na pensje katechetów. W okresie pandemii niektórzy biskupi ściągali z nich haracz, żądając oddawania kurii nawet 1/3 pensji.

Sondaż IPSOS dla OKO.press 14-16 lutego 2019, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1004 osób.

Sondaż telefoniczny CATI Ipsos dla OKO.press, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N = 1000 osób, 23-25 listopada 2020. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondenta pod względem województwa i wielkości miejscowości. Około 70 proc. spośród 1000 wywiadów zrealizowano pod wylosowanymi numerami telefonów komórkowych.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze