0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Zmianom postaw politycznych, które łapią typowe sondaże, towarzyszą przypływy i odpływy nadziei na dobry wynik wyborów, trudniej uchwytne, ale istotne dla mobilizacji elektoratów. Już po raz czwarty w sondażach Ipsos sprawdziliśmy w marcu 2023 takie właśnie „prywatne prognozy” Polek i Polaków na wybory 2023. Na pytanie, kto będzie po tych wyborach rządził, daliśmy trzy możliwe odpowiedzi:

  • PiS będzie nadal rządziło samo – tę opcję wybrało 26 proc.;
  • PiS będzie rządziło, ale w koalicji – 24 proc.;
  • PiS straci władzę – 36 proc.

„Trudno powiedzieć” odpowiedziało 14 proc.

Oznacza to, że równo połowa Polek i Polaków spodziewa się, że Jarosław Kaczyński będzie nadal - z większym lub mniejszym komfortem - sprawować władzę.

Warto zauważyć, że taka "prywatna prognoza" jest w świetle wyników tego samego marcowego sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM nierealistyczna, bo jak to analizowaliśmy samodzielne rządy PiS (uzyskał 34 proc. poparcia) nie są dziś możliwe. Wzmocnienie Konfederacji (11 proc.) otwiera perspektywę rządów prawicowej koalicji, ale czterem partiom prodemokratycznym do uzyskania większości brakuje niewiele, a dokładniej - 27 mandatów, gdy każda z partii startuje osobno i 12 mandatów w wariancie, gdyby Polska 2050 i PSL utworzyły jedną listę (co jak wynika z czwartkowych informacji Wyborczej, może być trudne, choć politycy w rozmowach z OKO.press zapewniają, że rozmowy koalicyjne trwają). Przyszłość jest otwarta.

Poparcie dla sześciu głównych partii wyglądało w marcu 2023 tak:

Sprawdziliśmy też wariant ze wspólną listą Polski 2050 i PSL, który jak wynika z czwartkowych informacji Wyborczej może, być nieaktualny:

"Prywatne prognozy" mają jednak ogromne znaczenie w polityce: pesymizm elektoratów opozycji będzie przekładał się na mniejszą ich mobilizację wyborczą i może zadziałać jak samospełniająca się przepowiednia. Skoro i tak nie zabierzemy PiS władzy, po co iść na wybory?

Krótka historia rozpaczy i budzącej się nadziei

Wymowa marcowych wyników stanie się jaśniejsza, gdy porównamy je z sondażami Ipsos z kwietnia 2018*, sierpnia 2019 roku oraz września 2022:

Różnice są drastyczne, zwłaszcza w zestawieniu z rokiem 2019, kiedy na siedem tygodni przed wyborami parlamentarnymi, aż 79 proc. Polek i Polaków sądziło, że PiS będzie dalej rządzić, z tego aż dwie trzecie uważało, że samodzielnie. I mieli rację.

Lata 2018-2019 to było apogeum władzy PiS, z sondażowym poparciem 40 proc. i więcej, uwieńczone największym zwycięstwem wyborczym w III RP - 43,59 proc. (to tyle, co 41 proc. w sondażu z typową liczbą 6 proc. osób niezdecydowanych).

Dziś odsetek oczekiwań, że samodzielnie będzie rządził nadal, zmalał do 26 proc., czyli trzykrotnie.

Stratę władzy przez PiS przewidywało w 2019 roku ledwie 13 proc. Dzisiaj – blisko trzy razy więcej, 39 proc.

Perspektywa zmiany władzy była w 2018 jak głos mniejszości, w 2019 roku jak socjologiczna mrzonka, dziś jest najczęściej wybieranym z trzech dostępnych wariantów.

Przeczytaj także:

Kilka kropli nadziei mniej

Jak widać, najwięcej oczekiwań zmiany władzy pojawiło się w sondażu z września 2022 roku. Skokowy wzrost takich nadziei określiliśmy jako "efekt Tuska". Po powrocie do polskiej polityki w lipcu 2021 roku Donald Tusk skupił się bowiem na zwalczaniu nastrojów pesymistycznych: „Idziemy po zwycięstwo, bo się was [PiS] nie boimy. Idziemy po zwycięstwo, bo nie jesteśmy bezradni! Bo się nie przyzwyczailiśmy do zła, które tutaj uczyniliście”. Apel adresowany do własnej partii zadziałał szerzej. Spadła klątwa tzw. poczucia wyuczonej bezradności, po kolejnych przegranych z PiS wyborach, bezskutecznych protestach i strajkach.

Marcowy sondaż jest nieco mniej optymistyczny. Osób, które przewidują, że PiS będzie dalej rządzić (czy to sam, czy w koalicji) jest wprawdzie tyle samo, co pół roku wcześniej (50 proc.), ale samodzielnych rządów PiS spodziewa się 26 proc. osób - o 5 pkt proc. więcej, a końca władzy Kaczyńskiego - 36 proc., czyli 3 pkt proc. mniej.

Spadek optymizmu jest o tyle uzasadniony, że marcowy sondaż przyniósł czterem partiom opozycji demokratycznej najgorszy wynik (łącznie 46 proc. poparcia), od jesieni 2020, kiedy to wyrok tzw. TK Julii Przyłębskiej zakazujący aborcji pogrążył PiS w sondażach. Z wyjątkiem marca 2022, kiedy Putin rzucił się na Ukrainę, łączne poparcie dla KO, Lewicy, Polski 2050 i PSL nie schodziło poniżej 50 proc.

Konfederaci: będziemy współrządzić (z Kaczyńskim)

Elektorat Konfederacji, która z trzecim wynikiem (11 proc.) stała się czarnym koniem marcowego sondażu OKO.press i TOK FM, jest przekonany, że samodzielne rządy PiS się skończyły i nadchodzi czas koalicji (aż 51 proc. wskazań, o 7 pkt proc. więcej niż we wrześniu 2022). Nie trzeba dodawać, kto miałby być koalicjantem PiS.

Wyborcy Konfederacji, na którą głosuje aż 21 proc. Polaków i tylko 4 proc. Polek, jako jedyni rzadziej niż we wrześniu 2022 przewidują samodzielne rządy PiS. - 13 proc. wskazań. To znacznie poniżej średniej sondażu, co pokazuje na z gruntu antypisowskie nastawienie tej grupy.

Wyborcy Kaczyńskiego w euforii: porządzimy sami

O ile opozycja popada łatwo w nieuzasadniony pesymizm, to elektorat PiS jest nierealistycznie optymistyczny (kiedyś opisywaliśmy tę postawę jako generalny "optypism"). Aż 56 proc. spodziewa się samodzielnych rządów Kaczyńskiego, o 11 pkt proc. więcej niż we wrześniu 2022. O tyle samo rzadziej wybierany jest wariant rządów w koalicji (26 proc.), choć to on właśnie stał się bardziej prawdopodobny.

Wyborcy KO: odbierzemy im władzę (z zawahaniem)

Gorsze notowania opozycji przekładają się na minimalny - parę kropli, można powiedzieć - spadek optymizmu.

W największym elektoracie Koalicji Obywatelskiej od września 2022 ubyło 5 pkt proc. osób pewnych, że PiS straci władzę - jest ich jednak wciąż aż 69 proc. (2,8 raza więcej niż w 2019 roku), minimalnie wzrosła najgorsze perspektywa samodzielnych rządów PiS i liczba odpowiedzi "trudno powiedzieć". Pojawiło się wahanie, czy przejęcie władzy może się udać, zapewne związane nie tyle z sukcesami PiS, ile z "wojną na opozycji", konfliktami i wzajemnymi oskarżeniami zwłaszcza KO i Polski 2050.

W sytuacji tak wyrównanych szans jak obecnie, zasadniczy wpływ na wynik wyborów będzie miała mobilizacja. Powodzenie opozycji zależy od utrzymania nadziei na odebranie władzy PiS.

Tymczasem elektoraty pozostałych partii opozycyjnych wahają się bardziej niż wyborcy KO.

Opozycja poza KO wierzy mniej

Wyborcy Polski 2050, PSL i Lewicy patrzą na wybory 2023 z mniejszym optymizmem niż elektorat Koalicji Obywatelskiej:

W odebranie władzy PiS wierzy tylko 50 proc. wyborców PSL, a 37 proc. jest przekonanych, że tak czy inaczej, Kaczyński będzie rządził dalej. Podobne są odpowiedzi elektoratu Polski 2050: 57 proc. oczekuje zmiany rządów, a 37 proc. panowania PiS samodzielnie lub w koalicji, a także Lewicy (55 do 38 proc.), tyle że więcej jest tu wskazań na koalicyjne rządy PiS (uwaga, małe liczebności grup utrudniają wnioskowanie).

W tych trzech elektoratach oczekiwanie odebrania władzy PiS przeważa tylko ok. 1,5 raza nad prognozą, że tak się nie stanie. Wśród wyborczyń i wyborców KO przewaga optymizmu jest trzykrotna (69 do 22 proc.).

Liderzy mniejszych partii opozycyjnych, a zwłaszcza Szymon Hołownia, będą musieli nie tylko zażegnać kryzys i zatrzymać odpływ zwolenników po ogłoszeniu współpracy z PSL, ale także obudzić w swoich elektoratach nadzieję na wygraną. Co się chyba nie uda bez poprawy relacji z KO, bo animozje na linii Tusk - Hołownia zakłócają oczekiwanie, że da się współpracować w kampanii i potem.

Ciekawa jest grupa osób deklarujących, że głosować nie będą, która stanowi potencjalne źródło wyborców dla partii. Wśród tych osób mniej zainteresowanych polityką ruch odpowiedzi między wrześniem 2022 a marcem 2023 był podobny jak wyżej opisane zmiany: 4 pkt. proc. więcej na dalsze rządy PiS, 4 pkt mniej na utratę władzy. I wzrost do 18 proc. liczby niezdecydowanych, bo sytuacja jest mniej jasna, niż była.

Młoda Polska nadziei, starsza Polska kontynuacji

Poniższe dwa wykresy robią (przynajmniej na autorze tego tekstu) duże wrażenie.

Gdy podzielimy Polki i Polaków na osoby do lat 50 oraz w wieku 50+, dostajemy dwie zupełnie różne prognozy wyborcze, które wyrażają dwie radykalnie różne postawy, potrzeby, a nawet światopoglądy. Taka cezura 50 lat dzieli Polki i Polaków na osoby urodzone w 1973 roku lub później, które w 1989 roku miały 16 lat lub mniej, czyli dorastały już w III RP i na osoby starsze, które mniejszą lub większą część dorosłego życia spędziły w PRL.

Prognozą (a zapewne dominującym pragnieniem) ludzi młodszych jest koniec PiS (44 proc. wskazań), a jeśli dalsze rządy, to raczej w koalicji niż samodzielnie.

Ludzie starsi, najczęściej wybierają opcję dalszych rządów PiS (30 proc.), a przejęcia władzy przez opozycję oczekuje tylko 28 proc. (aż o 16 pkt proc. mniej). Uderzająco dużo jest odpowiedzi "trudno powiedzieć".

Liczą się tu zapewne czynniki kulturowe, bo PiS jest formacją nawiązującą do dawnych wzorców i tzw. tradycyjnych wartości, a młodsi ludzie w znacznie większym stopniu ulegają westernizacji (o dwóch Polskach, starej i młodej, czytaj też tutaj).

Ogromne znaczenie ma także "interes generacji" - starsi wyborcy pozostają pod szczególną opieką rządu PiS. Jak pokazał ten sam marcowy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM, osoby 60+, a zwłaszcza 70+ to jedyne grupy, które twierdzą, że „w 2023 r. żyje się łatwiej niż Pan(i) oczekiwał(a)”. To nie tylko wyraz podatności na propagandę, ale także skutek polityki PiS, który "naszym drogim seniorom" zapewnił - jako jedynej grupie - waloryzację świadczeń w odniesieniu do inflacji i wzrostu wynagrodzeń (od 1 marca 2023 - o 14,8 proc.). Do tego dochodzi 13., a dla niektórych jeszcze 14. emerytura.

Zobaczmy dokładniej różnice generacyjne.

Wśród najmłodszych wyborców (18-29 lat) nadzieja na koniec rządów jednej partii (tej partii) jest wręcz ogromna. Brak zmian po wyborach dopuszcza tylko 16 proc., prawie cztery razy więcej ma nadzieję na upadek Kaczyńskiego. Na drugim biegunie są osoby w wieku 60- i 70 plus, które w większości liczą na to, że nie zmieni się nic (w tym podziale również należy wziąć pod uwagę relatywnie małe liczebności prób).

Nawet gdy weźmiemy pod uwagę mężczyzn do 40 lat, czyli grupę o raczej konserwatywnych poglądach (w 36 proc. popierają Konfederację), dominuje wariant zmiany władzy (48 proc.). Wśród młodych kobiet nadzieja na koniec PiS jest jeszcze większa - 52 proc.

Jak widać, w tych wyborach zmierzą się ze sobą dwie Polski: młodsza, która chce zmian i starsza, która chce kontynuacji. Od mobilizacji obu grup zależeć będzie ostateczny wynik.

Wbrew pozorom to stwierdzenie nie jest tożsame z powszechnymi rozważaniami o konieczności mobilizacji elektoratów. Myśląc w kategoriach generacyjnych, opozycja musi zadać sobie szersze i głębsze zarazem pytanie: jak przekonać młodych, że powinni iść na wybory. Czyli jaką lepszą Polskę możemy im obiecać.

*W sondażu z kwietnia 2018 trzecia odpowiedź brzmiała „będzie rządziło inne ugrupowanie/partia”

Sondaż Ipsos dla OKO.press, 6-8 września 2022, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1009 osób;

Sondaż IPSOS dla OKO.press 27-29 sierpnia 2019, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1006 osób;

Sondaż IPSOS dla OKO.press 27-29 kwietnia 2018, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1023 osoby;

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CATI (telefonicznie) 20-23 marca 2023 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polek i Polaków, N=1000.

W poprzednich odcinkach sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM

Sprawdziliśmy aktualne notowania wyborcze, wykrywając duży wzrost poparcia Konfederacji i upadek Polski 2050, co wywołało medialną burzę. Okazało się, że rysująca się koalicja Polski 2050 i PSL dostaje więcej mandatów niż te ugrupowania osobno, ale poparcie pozostaje niskie.

Odpowiedzi na pytanie o wybory do Senatu wskazują na pewną wygraną opozycji, z przewagą minimum 10 mandatów nad PiS.

Porównaliśmy determinację/mobilizację wyborczą różnych grup. Okazuje się, że jest dwukrotnie wyższa wśród najstarszych wyborców w porównaniu z najmłodszymi, oraz wyraźnie wyższa wśród kobiet niż mężczyzn. Z elektoratów partyjnych mniej zmotywowani są wyborcy i wyborczynie PSL i Polski 2050, pozostali deklarują pewny udział w głosowaniu jesienią 2023.

Opisaliśmy odpowiedzi na frapujące pytanie, czy dziennikarze powinni zajmować się przeszłością polskiego papieża, czy też lepiej chronić pamięć o Janie Pawle II ze względu na jego zasługi? Większa część badanych odpowiedziała "zostawcie go w spokoju". Ale nie wszyscy.

Związek między "arytmetyką wyborczą" a sukcesem opozycji w wyborach może być inny, niż głosi Donald Tusk, wzywając do jednej listy. Nawet jeśli Hołownia popełnił po prostu błąd, wchodząc w związek partnerski z Kosiniakiem-Kamyszem, to i tak warto się z tego przykładu uczyć - pisaliśmy.

Najwięcej osób badanych uważa, że dzięki kampanii na rzecz „obrony dobrego imienia” papieża PiS poprawi wynik wyborczy.

Czy ktoś chce Rafała Trzaskowskiego na premiera? Sprawdziliśmy:

Zbadaliśmy również, czy i jak Polki i Polacy zagłosowaliby w ewentualnym referendum dotyczącym aborcji. Wyniki sondażu pokazują, jak bardzo zmieniło się postrzeganie aborcji w ostatnich latach.

Na ile skuteczna jest propagandowa opowieść o tym, że opozycja odbierze nam możliwość jedzenia mięsa?

W kolejnym "papieskim pytaniu" sprawdzaliśmy, ile osób - po ostatnich publikacjach - obarcza odpowiedzialnością JPII za tuszowanie przypadków pedofilii. Poprzednio pytaliśmy o to w 2019 i 2020 roku, gdy wyszły na jaw przestępstwa seksualne wielu księży i zakonników.

Czy autorytet moralny Jana Pawła II trwa niewzruszenie, czy też zachwiał się? Odpowiedź brzmi - trochę się zachwiał, ale nadal w deklaracjach wypada mocno. Czym jest dla Polek i Polaków ta postać?

Zapytaliśmy również najbardziej wprost jak można, czy „Wiadomości” TVP mówią, czy też nie mówią prawdy o Polsce. Dla normalnego medium odpowiedź byłaby swego rodzaju być albo nie być. Aż 69 proc. Polek i Polaków twierdzi, że TVP prawdy nie mówi:

Sprawdziliśmy, czy Polki i Polacy wciąż mają otwarte serce na Ukraińców. Co się okazało? Nie jest tak źle, jak wieszczyli eksperci, ale mamy kilka niepokojących wskaźników. Najwyższy spadek życzliwości obserwujemy wśród młodych kobiet.

Inflacja i drożyzna – czy będą dominującym tematem kampanii? Nasze badanie pokazało, że mają negatywny wpływ na przygniatającą większość z nas: 76 proc. badanych uważa, że w 2023 roku żyje się trudniej, niż oczekiwali, w tym 46 proc. wybrało odpowiedź "zdecydowanie trudniej".

54 proc. Polek i Polaków uważa, że rząd PiS ponosi odpowiedzialność za blokadę pieniędzy z Funduszu Odbudowy UE. Prawie nikt nie wini za to Andrzeja Dudy, mimo że prezydent nie podpisał ustawy, która miała uruchomić unijną pomoc.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze