Droga Rodzino OKO.press! Przyjdźcie koniecznie na nasze urodziny, we wtorek 26 czerwca 2018 r. do klubu Powidoki nad Wisłą. Czekamy od 18.00. I przeczytajcie tekst o nas czyli o was. "Jesteśmy jak pies, który szczeka na karawanę. Ale szczekamy w dużym stadzie i karawana często staje, a nawet skręca i zawraca". Aż się zatrzyma lub rozpierzchnie. Prawda?

15 czerwca 2016 r. o północy otworzyliśmy OKO, żeby sprawdzać prawdomówność polityków, analizować język propagandy, patrzeć władzy na ręce i prowadzić dziennikarskie śledztwa. Jak wyglądamy pod dwóch latach?

Rok temu obchodziliśmy nasze urodziny w ten sposób, że nie obchodziliśmy ich wcale. Tym razem postanowiliśmy coś o sobie napisać. Wyszło całkiem sporo tekstu o wartościach, czytelnicz/kach i o nas samych. Przeczytajcie, ile dacie radę i przyjdźcie koniecznie na nasze urodziny 26 czerwca 2018 r. w klubie Powidoki nad Wisłą. Czekamy od 18.00.

Podobno Wisła płynie, jakby nigdy nic.

Podążamy za karawaną (parę zdań o wartościach)

Należymy do tych, których IV RP – jak nazywa rządy PiS premier Morawiecki – irytuje i boli.  OKO.press to także sposób obcowania z prawicowym populizmem, trochę terapia, zarówno dla nas samych, jak i – jak wiemy z waszych komentarzy – dla naszych czytelników. Bo obrona prawdy jest także obroną godności, tak to jakoś ludzie przeżywają.

Wytykanie władzy krętactw i kłamstw, rozbrajania IV RP argumentem, czasem z dodatkiem ironii, odsłanianie klientelizmu demaskowanie państwa przywilejów i układów, daje nam wszystkim – rodzinie OKO.press, żeby pożyczyć termin od pewnego zakonnika – poczucie obywatelskiego sensu i symbolicznie przywraca moralny ład na tej ziemi.

Jesteśmy jak pies, który szczeka na karawanę. Ale szczekamy w dużym stadzie i karawana często staje, a nawet skręca i zawraca.

Jest naszą dumą, że OKO.press stało się dla wielu z was podstawową kroniką buntu i oporu. Towarzyszymy kolejnym wersjom obywatelskich protestów, wkurzonych kobiet na zagrożenie limitowanego prawa do aborcji, programu in vitro czy „rodzić po ludzku”, obywateli oburzonych łamaniem Konstytucji i praworządności, oczekujących od Europy stanowczej reakcji (też mamy silny gen zdrady narodowej), protestujących aktywistów organizacji pozarządowych, lekarzy i studentów, wyszydzanych osób LGBTQ oraz najdzielniejszych z dzielnych – osób z niepełnosprawnością i ich bliskich.

Mamy szczególną wrażliwość na uchodźców, imigrantów, mniejszości etniczne. Bronimy też prawdziwej polskiej historii i przyrody – oba te korzenie naszego życia są systematycznie niszczone. Staliśmy się trybuną – jak go nazywał Szyszko – ekoterroryzmu.

Problemy? Jasne, są. Znużenie „postprawdą” (gówno-prawdą) odklepywaną w kółko, no bo ile razy można dowodzić, że Konstytucja została naruszona.

Nadzieją autorytarnych rządów jest właśnie, że staniemy się znudzeni i nudni sami dla siebie.

Dlatego staramy się zachować postawę zdziwienia: jak tak można kłamać? Łączymy to z rozczarowaniem opozycją i nadzieją, że się przebudzi, przegrupuje, zorganizuje i pokaże swoją propozycję.

Ścieramy się też z podstawowym problemem mediów, zwłaszcza internetowych, zwłaszcza w społeczeństwach silnie spolaryzowanych. Razem z naszymi czytelniczkami i czytelnikami tworzymy bańkę wartości i poglądów (niezależnie od wewnętrznych sporów).

Bańka daje – nam i wam – komfort przyjaznej agory, gdzie wymieniamy się zdumieniem i oburzeniem, ale zarazem zamyka nas przed tymi Polkami i Polakami, którzy uwierzyli władzy.

Każdy mocny tekst, demaskatorski, czy analityczny, wzmacnia spoistość naszej bańki, ale pogrubia jej ściany. Zwłaszcza, że propaganda władzy nie przebiera w słowach.

Naszym największym atutem są czytelnicy.

10, 5 mln użytkowników, 45 mln odsłon

Od 15 czerwca 2016 z serwisu OKO.press skorzystało prawie 10,5 mln czytelników/czytelniczek, którzy ponad 31 mln razy gościli na naszej stronie (otwierając 45 mln razy nasze materiały). Ten tekst będzie 4850. artykułem opublikowanym na stronie (nie licząc ogromnej liczby memów i filmów na naszym Facebooku).

Prawie 1,2 mln (14 proc.) z tych – choćby jednorazowych – 10,5 mln użytkowników OKO.press mieszka za granicą, głównie tam, gdzie jest najwięcej młodej emigracji: w Wielkiej Brytanii i Niemczech, nieco mniej w w USA.

Jesteśmy warszawskocentryczni (aż za bardzo!). Choć warszawiacy stanowią tylko 5 proc. ludności Polski, wśród użytkowników OKO.press jest ich prawie 33 proc. Dalej idą kolejne metropolie: Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice, Gdańsk, Łódź… Chcemy to stopniowo równoważyć.

Jesteśmy od was minimalnie młodsi

Wiele mediów mogłoby nam pozazdrościć takiej publiczności. Kobiet jest nieco więcej (50,5 proc.) niż mężczyzn (49,5 proc.).

Jesteście młodsi niż publiczność porównywalnych mediów, zwłaszcza tradycyjnych. Prawie 60 proc. naszych czytelników i czytelniczek ma mniej niż 45 lat.

Porównajmy to z naszym zespołem. Poza portalem OKO.press, fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO (nasz wydawca), prowadzi też od grudnia 2017 Archiwum Osiatyńskiego, „obywatelskie centrum analiz, powołane w celu społecznego monitorowania stanu praworządności, skali nadużyć władzy publicznej oraz stanu przestrzegania wolności i praw obywatelskich w Polsce”. Opiekę nad projektem sprawuje Rada Programowa Archiwum Osiatyńskiego, grono 38 najwspanialszych postaci polskiego prawa.
Łącznie w OKO.press i w Archiwum Osiatyńskiego pracuje obecnie 25 osób: 10 dziewczyn i 15 chłopaków (w tym cztery osoby pro bono).

  • Zobacz pełną listę zatrudnionych

    Kolegium redaktorów tworzą:

    Piotr Pacewicz, redaktor naczelny;

    Bianka Mikołajewska, wicenaczelna, szefowa zespołu śledczego;

    Magdalena Chrzczonowicz, sekretarz redakcji;

    Edward Krzemień, redaktor;

    Agata Szczęśniak, redaktorka;

    Anna Wójcik, szefowa Archiwum Osiatyńskiego.

    Redakcja i korekta tekstów

    Izabela Wierzbicka (w OKO.press od lutego 2017)

    Piszą:

    Anton Ambroziak (OKO.press od stycznia 2017, pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i czasem polityce społecznej);

    Daniel Flis (od sierpnia 2016, pisze o prawie i jego łamaniu);

    Mariusz Jałoszewski (od stycznia 2017, pisze o prawie, sądach i pr0kuraturze);

    Robert Jurszo (od stycznia 2017, pisze o ekologii , przyrodzie i do komisji smoleńskiej);

    Sebastian Klauziński (od czerwca 2018, dział śledczy);

    Bartek Kocejko (od czerwca 2017, pisze o polityce społecznej i gospodarce);

    Adam Leszczyński (od początku, pisze o historii i polityce);

    Krzysztof Pacewicz (od stycznia 2018, pisze o mediach i sondażach, robi filmy z serii Studio.OKO);

    Monika Prończuk (od czerwca 2017, pisze o uchodźcach i Unii Europejskiej);

    Dominika Sitnicka (od marca 2018, pisze o prawie i nie tylko);

    Konrad Szczygieł (od sierpnia 2016, dział śledczy).

    W Archiwum Osiatyńskiego pracują:

    Rafał Zakrzewski;

    Aleksandra Gieczys- Jurszo;

    Marcin Borycki.

    Filmuje:

    Robert Kowalski

    Organizują i administrują

    Toko Anna Okazaki- Pindur: dyrektorka biura i członkini zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej „OKO” (w OKO.press od początku);

    Marek Pękalski: specjalista od fundrisingu (w OKO.press od grudnia 2017);

    Martyna Rusjan: graficzka (w OKO.press od początku).

Jak widać, daleko nam do parytetu, więc ze wstydu nie pokażemy tu wykresu. Anton Ambro, który dokonał tranzycji ostatecznie popsuł nam statystyki, co mu konsekwentnie wypominamy (sam pisze o tym poniżej).

Pocieszamy się tym, że jeden z redaktorów (i to najstarszy) najczęściej zmywa naczynia i karmi nas – jak mama Muminka – zdrowym jedzeniem. I tym, że większość szerokiego kierownictwa redakcji to kobiety (Mikołajewska, Szczęśniak, Chrzczonowicz i szefowa Archiwum Osiatyńskiego Ania Wójcik), a facetów jest tylko dwóch (Pacewicz, Krzemień).

Jako zespół jesteśmy od Was – czytelników – trochę młodsi: 20 osób (80 proc.) ma mniej niż 45 lat, w tym przed trzydziestką jest ośmioro. Wykres wieku zatrudnionych w OKO.press wygląda tak:

Ile mamy lat? Liczba osób w kolejnych przedziałach wieku

Rośniemy na stronie i na FB

Zaczynaliśmy w lipcu 2016 (pierwszy pełny miesiąc) od 136 tys. niepowtarzalnych użytkowników (unique users) miesięcznie, w październiku 2017 zanotowaliśmy rekordowe 1 mln 50 tys., od tego czasu oscylujemy wokół 900 tys.  miesięcznie.

Systematycznie rośniemy też na FB, który jest dla OKO.press piekielnie ważny. Polubiło nas już prawie 170 tys. osób.

Przyrost followersów wyglądał tak:

Medium obywatelskie, czyli wasza niezrównana aktywność

Nasz FB tętni życiem. Liczba udostępnień, polubień i komentarzy jest niesamowicie duża, jak na niewielką stronę. Niemal każdy tekst budzi dyskusje, czasem tylko gorące komentarze, czasem pogłębione debaty. Sami czytelnicy i czytelniczki demaskują i przepędzają trolli. A także zwracają nam uwagę na literówki, pomyłki lub poważniejsze błędy. Korzystamy z tych uwag.

Zobaczcie poniżej jak wyglądała aktywność na FB OKO.press, np. w ostatnich siedmiu dniach 9-16 czerwca. Pomimo wielokrotnie mniejszej liczby „followersów” (łączna liczba polubień – druga kolumna) i znacznie mniejszej liczby postów, publiczność OKO.press ściga się z ogromnym onet.pl i gazetą.pl, a także z wyborczą.pl czy słynnym amerykańskim portalem fact-checkingowym PolitiFact. W niektórych tygodniach jesteśmy wręcz przed nimi.

Współtworzycie OKO.press także w tym sensie, że przysyłacie nam sugestie, o czym pisać. Zespół śledczy Bianki Mikołajewskiej dostawał od czytelników cynk z listą firm, które kupują drewno z Puszczy Białowieskiej, a także informacje o 6 mln zł, jakie fundacja Sakiewicza dostała z Narodowego Funduszy Ochrony Środowiska. Ostatnio dostaliśmy wiadomość o „agitacji politycznej” posła Roberta Warwasa z PiS w szkole podstawowej (ustawił na scenie swój baner). Po publikacji interweniował nawet MEN i pisowskie Kuratorium. Czytelniczka przysłała nam też informacje o wyborczym spotkaniu PiS w parafii w Otwocku,  a czytelnik Marcin Bogusławski – swoją skargę do KRRiT na homofobię w audycji radiowej Trójki. Takich przykładów jest masa.

Obywatelskość OKO.press wyraża się także w najbardziej dosłowny sposób – to Wy utrzymujecie nasz portal. Dobrowolne wpłaty od czytelników/czytelniczek pokrywają 83 proc. naszych wydatków, reszta pochodzi z kilku grantów. Dzięki temu w OKO.press nie ma reklam ani treści płatnych. Regularnie (co miesiąc) wpłaca nam jakąś kwotę już ponad 3000 osób i ta liczba rośnie. Do tego każdego miesiąca dochodzi 700-800 wpłat jednorazowych. Wspaniale reagujecie na prośby i „apele w potrzebie” – podczas grudniowego Dnia Bez Oka wpłaciliście nam 130 000 złotych. Dziękujemy!

Skarga za skargą

Funkcja obywatelska wyraża się także w tym, że Fundacja OKO występuje – w naszym wspólnym imieniu – z interwencjami i skargami do różnych władz. Ostatnio:

  • wysłaliśmy skargę do Komisji Etyki Poselskiej na wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszkę za oczernianie ukraińskich pielęgniarek w pracujących Polsce. Inne skargi zobacz tutaj;
  • w sądzie administracyjnym zaskarżyliśmy niewpuszczenie naszego dziennikarza do Sejmu przez marszałka Marka Kuchcińskiego i zawiadomiliśmy o tym prokuraturę;
  • wielokrotnie zaskarżaliśmy decyzje i bierność organów państwa, nie udzielających nam dostępu do informacji publicznej. W sprawie kosztów ochrony miesięcznic smoleńskich, a także
  • odszkodowań smoleńskich;
  • rejestru umów Kancelarii Premiera. W ostatniej sprawie odnieśliśmy nieoczekiwany sukces. Choć Kancelaria ignorowała nasz wniosek przez cztery miesiące, długo wyczekiwany rejestr dostaliśmy dzień po poinformowaniu o złożeniu skargi;

Piszemy także skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Najczęściej dotyczą mowy nienawiści w TVP. SKarżyliśmy się m.in. na obrażanie RPO Adama Bodnara; na rasistowskie straszenie uchodźcami i  na żarty z dobijania Żydów.

Robert Kowalski: teraz w prezencie jego drugi film

Osobne miejsce w OKO.press zajmuje Robert Kowalski, jednoosobowy zespół filmowy. Nakręcił – współpracując z kilkoma operatorami – setki godzin materiałów, które publikujemy na FB lub w naszych artykułach (łącznie 250-300). Robert jest z kamerą tam, gdzie nie ma innych mediów (próby zablokowania ekshumacji smoleńskich, początek strajku studentów), potrafi dostać się na zakazane spotkanie (ostatnio w UKSW). Wiele jego materiałów robi prawdziwą furorę w sieci, jak Ślub Biedronia czy ostatnio wypowiedź marszałka Kuchcińskiego o „odszczurzaniu Polski”. Z materiałów dla OKO.press Robert złożył dwa godzinne filmy dokumentalne: „Rodeo” i „Puszcza Białowieska. Jesteśmy”, który miał premierę w grudniu 2017 na warszawskim festiwalu „Watch Docs. Prawa Człowieka w Filmie”.

Z okazji urodzin udostępniamy także drugi z nich. Można go zobaczyć tutaj po polsku i z napisami po angielsku. „Rodeo” jest tutaj.

Zamiast rozpisywać się o o filmach Kowalskiego, poprosiliśmy o ich ocenę nie byle kogo, bo słynną reżyserkę Agnieszkę Holland.

10 najbardziej czytanych tekstów

Interesująca – także dla nas samych – jest lista najczęściej czytanych materiałów OKO.press. Zobaczcie sami:


Moje dwa lata w OKO.press


Na koniec wypowiedzi kilkorga dziennikarzy, każdy mógł coś napisać.  Szczególnie zależało nam na głosach osób, które nigdy nie pracowały w dziennikarstwie.

Anton Ambroziak: płakałem widząc ten gwałt z akompaniamentem „Mazurka”

W OKO.press od stycznia 2017, pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i (czasem) polityce społecznej

Ekstremalne sytuacje? Lipiec 2017 r., Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, głosowanie nad ustawami o KRS i SN. Pogwałcenie wszystkich możliwych zasad. Przewodniczący Komisji wyłącza, poseł Suski wyrywa mikrofony opozycji. Aż wreszcie posłowie opozycji – z bezradności – zaczynają śpiewać hymn. Dołączają posłowie PiS: śpiewają mazurka  i wciskają guziki, głosując za tym gwałtem na Konstytucji. Robiłem relację na żywo i płakałem.

Największe wyzwania? Pracę w OKO.press zaczynałem jeszcze jako “ona” albo inaczej – niewyoutowany transchłopak. Największym wyzwaniem było wyjście z tym do świata – redakcyjnych kolegów i koleżanek, rozmówców i do Was – czytelników i czytelniczek.

Czego się nauczyłem? Nauczyłem się na x sposobów rozbijać jedno kłamstwo. Szczególnie kłamstwa Anny Zalewskiej. Moje ulubione? “Żaden nauczyciel nie straci pracy w związku z reformą”, “reforma jest przygotowana”, “mamy wszystko policzone” i “nie ma mowy o kumulacji roczników w 2019 r.”.

Największe poruszenia? Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie. Uczyliśmy się w redakcji podmiotowego podejścia do nich.

Najważniejsze materiały? Klinika aborcyjna w Wiedniu i fotoreportaż o osobach w kryzysie bezdomności z  udziałem wspaniałej fotografki Agaty Kubis. Nie będę więcej opowiadał. Jeśli nie czytaliście, to nadrabiajcie.

Robert Jurszo: pomogłem uratować te żubry

W OKO.press od stycznia 2017 r., pisze o o ekologii i dokonaniach komisji smoleńskiej.

Burzliwa nowelizacja prawa łowieckiego w 2018 roku. Głosowanie w Senacie późnym wieczorem. Część senatorów PiS chce utrącić poprawki humanitaryzujące łowiectwo. W tym zakaz używania żywych dzików i lisów do szkolenia psów myśliwskich. Ale nie wszyscy.

„Jak twierdzi zoopsycholog i biegła sądowa w zakresie psychologii zwierząt, pani Izabela Kadłucka, podczas ćwiczeń często dochodzi do tak wielkiego stresu u lisa, że umiera on na zawał serca” – powiedział Andrzej Mioduszewski z PiS. Dotarło do mnie, że on cytuje mój artykuł. Łzy stanęły mi łzy w oczach, a jestem nieskory do wzruszeń (zapytajcie żonę). Przebiłem bańkę antypisowskiego medium, z tego też byłem dumny. A zakaz ocalał!

Drugi moment. „W sytuacji, gdy odpłatne wykonywanie eliminacji żubrów przez myśliwych budzi kontrowersje, zdecydowaliśmy się zaniechać takich działań” – powiedział 4 kwietnia 2018 Andrzej Konieczny, dyrektor Lasów Państwowych.

Pomogłem mu podjąć tę decyzję. 19 marca ujawniłem, że w Nadleśnictwie Borki znowu zastrzelono żubry i wydusiłem z Lasów informację, że trzy z nich zabili myśliwi, łącznie za 63 tys. zł. Na tyle wyceniono ich życie. Presja dziennikarska ma sens.

Bartek Kocejko: próbuję sprowadzać ich na ziemię

W OKO.press od czerwca 2017 r., pisze o polityce społecznej i gospodarce

Mój rok w OKO.press, to jest rok zdumienia polską polityką. Wcześniej nie śledziłem dokładnie, co powiedział ten czy inny poseł, ale zakładałem, że za tym wszystkim kryje się jakaś wiedza czy chociaż szczery namysł nad problemami państwa i społeczeństwa. Teraz wiem, jestem odrobinę bardziej sceptyczny. Jest trochę refleksyjnych i pracowitych polityków, ale – z nielicznymi wyjątkami – to nie są osoby, które widzimy w telewizji czy słyszymy w porannym paśmie wywiadów radiowych.

Polska polityka to jest poseł PiS komentujący słowa posła PO komentującego wypowiedź posła PiS. Wieczorem tę wymianę komentarzy skomentuje niezależny ekspert Roman Giertych u Moniki Olejnik, a do tego czasu Tomasz Lis wypuści 30 tweetów z własnymi nie cierpiącymi zwłoki komentarzami. Pod koniec tygodnia sześciu panów w ciasnych garniturach z poważnymi i minami skomentuje to wszystko u Bohdana Rymanowskiego. W trakcie całej tej zabawy prawie nigdy nikt nie sięga po rzeczywiste dane, statystyki GUS, raporty NIKu, ustalenia naukowców.

OKO.press to jest medium, które stara się chociaż trochę sprowadzić na ziemię te pojedynki w powietrzu.

Bianka Mikołajewska: „Publikujemy!” i poszliśmy w świat

W OKO.press od samego początku, szefuje działowi śledczemu

Lubię wspomnienie o pierwszym dniu, a właściwie pierwszej nocy OKA – z 14 na 15 czerwca 2016 roku. Nad artykułami pracowaliśmy od kilku tygodni, niemal na okrągło. Część zespołu nie miała żadnego doświadczenia dziennikarskiego, dla mnie, nowością było wszystko, co związane z dziennikarstwem internetowym. Mój zespół śledczy przygotowywał duże publikacje o interesach męża Beaty Szydło i gigantyczne zestawienie państwowych dotacji na Światowe Dni Młodzieży. O północy padło wreszcie: „Publikujemy!” i nasza strona poszła w świat. Pojawiły się pierwsze komentarze na FB. Na balkonie dwupokojowego mieszkania, gdzie mieściła się wówczas redakcja, paliliśmy z Tadkiem Markiewiczem papierosy. I choć były to zwykłe papierosy, tej nocy miały jakiś inny smak.

Piotr Pacewicz: Piotr Szczęsny i jego rodzina

W OKO.press od samego początku, pisze o polityce, propagandzie, ale też o Rodzić po ludzku i wielu innych rzeczach

Największe przeżycie? Wizyta rodziny Piotra Szczęsnego, tuż po akcie samopodpalenia, gdy Piotr jeszcze żył. Bo właśnie nas wybrali, by opowiedzieć o tym światu. To było może najbardziej poruszające doświadczenie w mojej prawie 40-letniej dziennikarskiej pracy.

A zarazem jeden z niewielu momentów, gdy redakcja się podzieliła: dla młodszych z nas ten obywatelski akt był w jakiś sposób nie do zaakceptowania, zbyt radykalny, szokujący, nadmierny. Bali się też efektu Wertera. Bartek Kocejko napisał o tym ciekawy tekst.

Często czuję się równie młody (a momentami młodszy) od trzydziestolatków z OKO.press. Ale wtedy pomyślałem, ile ważą doświadczenia: w podziemnym „Tygodniku Mazowsze” (1982-89) po dramacie stanu wojennego, przy przełomie Okrągłego Stołu, zakładaniu „Wyborczej”, końcu komunizmu, Polski w NATO i UE… To wszystko dla mojej generacji tworzy wielką epicką opowieść, w którą wpisuje się patos i tragizm decyzji Piotra Szczęsnego, jako oczywista puenta. Opisała to w OKO.press Agnieszka Holland pisząc o „ogniu, który niszczy ale czasem oświetla. Jak gniew”. Szczęsny jest tym najodważniejszym z nas, obrońcą tej Polski, którą sobie wymarzyliśmy, nawet jeśli masa rzeczy była w niej do wymiany. Młodzi ludzie mają inną narrację. Uczymy się od siebie nawzajem rozbudzać różne wrażliwości na różne krzywdy.

Monika Prończuk: coś się czasem udaje załatwić

W OKO.press od lipca 2017 roku, pisze o Unii Europejskiej, uchodźcach i migrantach, prawach człowieka i służbie zdrowia.

Wcześniej w sektorze pozarządowym współtworzyłam inicjatywę Dobrowolki, pomagającą uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, program integracyjny dla uchodźców w Polsce. Okazało się , że lepiej odnajduję się w byciu dziennikarką, niż aktywistką. Nie lubię biernie obserwować rzeczywistości, a w gruncie rzeczy zwalczanie fejk niusów i rozszyfrowywanie manipulacji polityków to też rodzaj aktywizmu. Dlatego praca w OKO.press daje mi – być może iluzoryczne – poczucie sprawczości.

Dużo piszę o sytuacji uchodźców i migrantów w Polsce i o tzw. „kryzysie uchodźczym”. Strasznie boli mnie to, jak cynicznie politycy wykorzystują kompletny brak wiedzy na ten temat wśród Polaków. Pracowałam z uchodźcami w Polsce, na Bałkanach i w Grecji, z wieloma z nich utrzymuję osobiste kontakty – może dlatego mam siłę, żeby ciągle powtarzać, że „uchodźcy” to nazwa kategorii prawnej i prostować cały czas te same kłamstwa. Cieszy mnie, kiedy moje teksty wzbudzają kontrowersje. Uważam, że wszyscy mamy prawo do strachu i wątpliwości, dlatego nie traktuję automatycznie wszystkich negatywnych komentarzy jako wypowiedzi „hejterów” i lubię wchodzić w polemikę z czytelnikami.

Mój najważniejszy tekst to reportaż o uchodźcach na granicy Brześć-Terespol, który wywołał interwencję Marka Jurka w sprawie ciężarnej Ormianki. W sprawę włączył się nawet szef MSWiA Joachima Brudzińskiego. Najwyraźniej poruszył ich los „życia nienarodzonego”. Szkoda, że poza tym w Brześciu nic się nie zmieniło – ale wiele osób dowiedziało się, jak wygląda rzeczywistość tzw. „kryzysu uchodźczego” w Polsce. Ostatnio udało się osiągnąć sukces na skalę lokalną. Po tekście o „Kuchni Konfliktu”, warszawskiej restauracji i fundacji zatrudniającej uchodźców, urząd Dzielnicy Śródmieście przypomniał sobie o złożonym wniosku o lokal z preferencyjnym czynszem.

Dzięki, że Was to wszystko obchodzi.

Dominika Sitnicka: Nauka historii

W OKO.press od marca 2018, pisze o prawie i łamaniu prawa

W kwietniu tego roku pojechałam do Mińska Mazowieckiego na spotkanie z Piotrem Glińskim, żeby zadać mu w imieniu OKO.press kilka pytań. To był dopiero drugi miesiąc mojej pracy w redakcji. Od ministra usłyszałam, że jestem “wysłanniczką niepolskiego piekła”. Oprócz tego od jednej z kobiet obecnych na sali dowiedziałam się, że powinnam poddać się gruntownej reedukacji, ponieważ “nie znam historii” i odebrałam “nieodpowiednią naukę”.

Miesiąc później spotkałam moją nauczycielkę historii z liceum. Pani Bogna Braś, działaczka opozycyjna w PRL, wracała z marszu solidarności z opiekunami osób niepełnosprawnych, którzy protestowali wtedy w Sejmie. Porozmawiałam z nią chwilę. Usłyszałam, że OKO.press to jej “ukochany portal”. Prosiła mnie o uściskanie całej redakcji (w której, zupełnie przez przypadek, pracują aż trzy uczennice pani profesor).

I tyle w temacie mojej “nieodpowiedniej nauki historii”.


OKO.press to medium obywatelskie.
Utrzymujemy się z dobrowolnych wpłat Czytelników.

,

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!