Trzy wyroki TSUE. Trzecia skarga KE na Polskę. Utajnione listy poparcia do coraz bardziej upolitycznionej KRS. Konflikt między "starymi" a "nowymi" kadrami SN. Ataki na niepokornych sędziów, także w internecie. PiS próbował zdławić opór w obronie wymiaru sprawiedliwości. Z marnym skutkiem

  • Styczeń: pod naciskiem TSUE PiS wycofuje się z czystki w Sądzie Najwyższym.
  • Luty: rzecznik dyscyplinarny żąda wyjaśnień od sędzi za koszulkę z napisem „Konstytucja”.
  • Marzec: Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej „legalizuje” nową KRS.
  • Kwiecień: Izba Dyscyplinarna SN uchwala, że została powołana całkowicie legalnie.
  • Maj: dyscyplinarka dla prokuratora Wójtowicza za obronę niezależnych sędziów.
  • Czerwiec: opinia rzecznika generalnego TSUE: Izba Dyscyplinarna SN niezgodna z prawem, KRS powołana nieprawidłowo.
  • Lipiec: Naczelny Sąd Administracyjny nakazuje publikację list poparcia członków KRS.
  • Sierpień: afera Piebiaka obnaża zorganizowany hejt na niezależnych sędziów.
  • Wrzesień: prokuratura umarza sprawę antyuchodźczego spotu wyborczego PiS.
  • Październik: trzecia skarga KE na polski rząd do TSUE. Tym razem na system dyscyplinowania sędziów.
  • Listopad: wyrok TSUE w sprawie niezależności Izby Dyscyplinarnej SN i KRS.
  • Grudzień: ustawa dyscyplinująca, która ma zamknąć usta niezależnym sędziom, podporządkować władzy SN i NSA…

Podsumowujemy, co 2019 rok przyniósł dla walki o niezależny wymiar sprawiedliwości i państwo prawa.

KRS

Czlonek KRS posel PiS Stanislaw Piotrowicz. Krajowa Rada Sadownictwa podczas przesluchan kandydatow na sedziow Izby Karnej Sadu Najwyzszego. Krajowa Rada Sądownictwa to trzon sądowej „reformy” Zbigniewa Ziobry. Jej opinie są kluczowe przy nominacjach sędziowskich do Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Przychylna KRS gwarantuje, że sędziowie nie będą za bardzo stawiali się pozostałym władzom.

Od 2018 roku, po zmianach w ustawie o KRS autorstwa PiS, członków-sędziów Rady wybiera już nie środowisko sędziowskie, a Sejm. W OKO.press pisaliśmy, że partia Kaczyńskiego wbrew konstytucji skróciła kadencje członków KRS, a na ich miejsce sejmowa większość wybrała nowych, przychylnych władzy.

W 2019 roku nie dowiedzieliśmy się, kto złożył podpisy na listach poparcia członków neo-KRS. To jeden z najlepiej strzeżonych sekretów obecnej władzy.

W lipcu 2019 Naczelny Sąd Administracyjny, w ostatecznym wyroku, nakazał upublicznienie list. Ale PiS wezwał na pomoc nowo wybranego prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który – bezprawnie – wstrzymał decyzję NSA.

Kancelaria Sejmu także zasłania się przepisami RODO. Dlaczego to taki sekret? Czy każdy z 15 wybranych uzyskał poparcie od tej samej, wąskiej grupy osób? Czy niektórzy członkowie KRS podpisów zebrali zbyt mało? Możemy tylko zgadywać.

Ale nawet gdyby listy okazały się w porządku, to tryb powołania nowej KRS i tak budziłby poważne wątpliwości. Czy upolityczniona KRS jest bezstronnym organem? Czy może stać na straży niezależności sędziów? Te pytania zadał Trybunałowi Sprawiedliwości UE Sąd Najwyższy jeszcze w 2018 roku. W czerwcu 2019 rzecznik generalny TSUE odpowiedział wyraźnie: nie.

W oczekiwaniu na ostateczny wyrok Trybunału sądy w całej Polsce zaczęły odmawiać współpracy z neo-KRS. Nie chciały opiniować kandydatów na sędziów i przesyłać kandydatur Radzie, by nie pogłębiać chaosu prawnego. Rada zdążyła co prawda „zalegalizować się” w marionetkowym Trybunale Konstytucyjnym, ale wątpliwości nasiliły się po wyroku TSUE 19 listopada.

Trybunał nakazał polskim sędziom samodzielne badanie niezależności KRS w oparciu o konkretne kryteria.

Wątpliwości co do statusu Rady mają potencjał rozsadzenia sądowej „reformy” PiS. Bo neo-KRS zdążyła już zarekomendować ponad 300 sędziów, a liczba wydanych przez nich wyroków idzie w tysiące. Wszystkie byłyby do podważenia. Gdy sądy w całej Polsce zaczęły stosować się do wyroku TSUE, PiS w nowej ustawie dyscyplinującej postanowił zakazać „kwestionowania statusu innych sędziów”.

Po wygranych wyborach parlamentarnych, partia Kaczyńskiego postanowiła umocnić swoje wpływy w KRS. W skandalicznym nocnym głosowaniu z pamiętnym hasłem „trzeba anulować, bo przegramy” złamała zarówno sejmowy regulamin jak i dobry obyczaj. Dotychczas czterech posłów-członków KRS dzielono po połowie między opozycję, a partię rządzącą. Tym razem PiS wybrał sobie wszystkich czterech. W sumie ma już zatem 21 z 25 członków Rady.

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy, wejście główne Początek 2019 roku przyniósł dobre wieści dla Sądu Najwyższego. 1 stycznia weszła w życie nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018, w której rząd PiS wycofał się z siłowego przenoszenia sędziów SN w stan spoczynku.

Czystkę w SN zatrzymał Trybunał Sprawiedliwości UE jeszcze w październiku 2018, zarządzając tzw. środek tymczasowy. Ostateczny wyrok zapadł w czerwcu 2019. TSUE uznał, że skracanie kadencji urzędujących sędziów SN, w tym zapisanej w Konstytucji kadencji I Prezes, było pomysłem sprzecznym z prawem UE.

Rok 2019 to rok napięć między nowymi kadrami SN, powołanymi już po „reformie” PiS, a starym żywiołem. I tak, nowo powstałe izby Dyscyplinarna oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, w których zasiadają wyłącznie nowi sędziowie, stały się bastionami PiS w SN. Każda kolejna nominacja sędziowska z rekomendacji nowej, upolitycznionej KRS przechylała równowagę w stronę kadr przychylnych PiS.

Ale sędziowie sprzed „dobrej zmiany” postanowili walczyć. Członkowie m.in. Izby Karnej i Cywilnej chcieli samodzielnie zbadać, czy nowe kadry zostały prawidłowo powołane. W kwietniu ubiegła ich Izba Dyscyplinarna, która ekspresowo wydała uchwałę w siedmioosobowym składzie, wiążąc pozostałe Izby. Stwierdziła, że została powołana całkowicie legalnie.

Jednocześnie sprawa statusu nowych sędziów SN, w tym zwłaszcza Izby Dyscyplinarnej, była analizowana przez TSUE. Bo „stare” kadry SN jeszcze w 2018 roku zapytały o to unijny Trybunał w pytaniu prejudycjalnym. W czerwcu 2019 przyszedł przełom – miażdżącą opinię wydał rzecznik generalny TSUE Jewgienij Tanczew. Stwierdził w niej, że Izba Dyscyplinarna jest niezgodna z prawem UE.

Ostateczny i nieco rozczarowujący wyrok Trybunał wydał 19 listopada 2019. Polecił Izbie Pracy, by samodzielnie zbadała, czy Izba Dyscyplinarna jest sądem w rozumieniu unijnego prawa. Wkrótce potem, 5 grudnia, Sąd Najwyższy orzekł, że nie jest.

Wyroki TSUE i SN nie zraziły prawniczych elit PiS. Prezes Izby Dyscyplinarnej wydał oświadczenie, że Izba zamierza pracować dalej. 21 listopada skazała dyscyplinarnie sędzię Alinę Czubieniak.

PiS wyroki bojkotuje, ale też boi się, że Unia przeszkodzi mu w metodycznym przejmowaniu SN. To m.in. stąd pomysł, by zabronić sędziom „podważania statusu innych sędziów”, zawarty w projekcie tzw. ustawy dyscyplinującej z 13 grudnia. Ustawa, która trafi do Senatu już w nowym roku, daje też prymat nowej Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która ma oceniać takie przypadki.

Kolejną odsłonę walki o SN przyniesie kwiecień 2020, gdy dobiegnie końca sześcioletnia kadencja I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf. W projekcie ustawy dyscyplinującej znalazły się przepisy, które mają gwarantować, że PiS sprawnie wybierze przychylnego sobie następcę.

Trybunał Konstytucyjny

 Niezależny TK to już historia. Rok 2019 przyniósł kolejne dowody, że Trybunał to dziś zaledwie organ-wydmuszka. W ciągu ostatnich 12 miesięcy partia Kaczyńskiego i przychylnej jej prawnicze „elity” wielokrotnie zwracały się do TK po pomoc. Cel był dwojaki.

Z jednej strony Trybunał miał „przyklepać” przepisy, których konstytucyjność była publicznie podawana w wątpliwość. Było tak w przypadku Krajowej Rady Sądownictwa, która postanowiła sama „zalegalizować się” w TK. 19 marca 2019 Trybunał orzekł, że nowy sposób wyboru członków-sędziów do KRS był zgodny z Konstytucją.

Z drugiej, gdy danego projektu nie daje się obronić, również można odesłać go do TK. „Kontrola konstytucyjności” pozwala nie przyznać się do błędu.

Niektóre wadliwe projekty znikają w Trybunale jak w czarnej dziurze. Było tak np. z felernym projektem zmian w kodeksie karnym, przyjętym przy złamaniu Regulaminu Sejmu. Trafił do TK pod koniec czerwca 2019 i przepadł bez wieści.

Trybunał orzeka, gdy ma orzekać, a posłusznie milczy, gdy trzeba milczeć. Milczy zresztą coraz chętniej. W OKO.press pisaliśmy, że pod rządami Julii Przyłębskiej upolityczniony TK wydaje wyraźnie mniej wyroków.

Pod koniec roku i wkrótce po wygranych wyborach parlamentarnych PiS wybrał trzech nowych sędziów Trybunału. Na miejsce Marka Zubika, Piotra Tuleyi i Stanisława Rymara, których kadencja upłynęła 3 grudnia, partia Kaczyńskiego wytypowała Krystynę Pawłowicz, Stanisława Piotrowicza i ostatecznie Jakuba Stelinę.

To gwóźdź do trumny niezależnego TK. Nie tylko dlatego, że polityczna kariera Piotrowicza i Pawłowicz stawia pod znakiem zapytania nieskazitelność ich charakteru i niezależność od władzy. Jest też poważny problem formalny – w efekcie sądowych „reform” PiS oboje mogą być do Trybunału… za starzy.

Nie przeszkodziło to PiS przepchnąć całej trójki. Ślubowanie odbyło się 5 grudnia, ale zdjęć z uroczystości, wyjątkowo, nie opublikowano na stronie Prezydenta ani TK. Czyżby fotografie z Pawłowicz i Piotrowiczem miały zaszkodzić Andrzejowi Dudzie w kampanii wyborczej?

Dyscyplinarki

 Rok 2019 to 12 miesięcy dokręcania śruby niezależnym sędziom. Ci, którzy odważyli się publicznie oponować przeciwko próbom podporządkowania sądów władzy wykonawczej, musieli liczyć się z konsekwencjami.

Upiorny tercet rzeczników dyscyplinarnych – Piotr Schab oraz jego zastępcy Michał Lasota i Przemysław Radzik – od czerwca 2018 prześladuje sędziów przeciwnych sądowej „reformie” PiS. Często pod pretekstem – np. doszukując się opieszałości w sporządzaniu uzasadnień do wyroków.

Zdarza się, że za samą treść wydanego wyroku, niezgodnego z linią partii, koszulkę „Konstytucja” czy z zemsty. Także hurtowo, gdy nie spodoba mu się uchwała zgromadzenia sędziów.

Choć rzecznicy nie są w stanie doszukać się deliktów dyscyplinarnych w każdym z badanych przypadków, już sam fakt „badania” ma wywołać u sędziów efekt mrożący. Za skrupulatność w wyłapywaniu niesubordynacji mianowani przez Zbigniewa Ziobrę rzecznicy mogą liczyć na dodatkowe posady. W OKO.press poczynania Schaba, Lasoty i Radzika monitoruje – najdokładniej w mediach, z wytrwałością zaangażowanego kronikarza  – Mariusz Jałoszewski.

Oprócz dyscyplinarek w 2019 roku niezależni sędziowie, zrzeszeni m.in. w stowarzyszeniach „Iustitia” i „Themis”, musieli znosić szykany internetowych trolli. W sierpniu okazało się, że akcja ich oczerniania była skoordynowana i zaplanowana przez wysokich urzędników ministerstwa sprawiedliwości. Wiceminister Łukasz Piebiak, „herszt” hejterskiej szajki, podał się do dymisji. W proceder miał być zamieszany przedstawiciel nowych kadr SN Konrad Wytrykowski oraz rzecznicy dyscyplinarni.

Kolejne przypadki represji zwróciły uwagę Komisji Europejskiej. W kwietniu KE po raz trzeci wszczęła wobec Polski tzw. procedurę naruszeniową z art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Tym razem przyglądała się właśnie systemowi dyscyplinowania polskich sędziów, bo wyglądało na to, że zagraża on ich niezależności. W październiku zaskarżyła go do TSUE.

Ale prześladowania nie ustają, czego wyraźnym przykładem była ostra reakcja rzeczników dyscyplinarnych i władz po wyroku unijnego Trybunału z 19 listopada. Gdy sędzia Paweł Juszczyszyn (na zdjęciu) postanowił zastosować się do orzeczenia i chciał zbadać niezależność KRS, odwołano go z delegacji, zawieszono w obowiązkach i postawiono mu zarzuty dyscyplinarne. Postępowanie dyscyplinarne Przemysław Radzik wytoczył także m.in. sędziom z Katowic.

Władza chce jednak raz na zawsze zamknąć usta niezależnym sędziom. PiS ma w tym pomóc ustawa dyscyplinująca, której projekt trafił do Sejmu 13 grudnia. W OKO.press pisaliśmy, że partia Kaczyńskiego chce zmusić sędziów m.in. do składania oświadczeń o działalności w stowarzyszeniach. Dodano nowe przewinienia i zaostrzono kary dyscyplinarne.

Niekonstytucyjny i sprzeczny z unijnym prawem projekt przepchnięto przez Sejm w ekspresowym tempie. Senat (w którym większość ma opozycja) zajmie się nim w styczniu 2020 roku. O wstrzymanie prac apelowała do polskich władz Komisja Europejska.

Prokuratura

 Rok 2019 przyniósł kolejne dowody, że PiS udało się podporządkować sobie prokuraturę. W OKO.press pisaliśmy, że stało się tak w wyniku „reformy”, którą Zbigniew Ziobro przeprowadził jeszcze w 2016 roku. M.in. doszło w niej do ponownego połączenia urzędu Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości.

W 2019 posłuszni śledczy wielokrotnie działali pod dyktando władzy. np. gdy odmówili wszczęcia postępowania w sprawie tzw. afery Srebrnej. Bo zarzuty mogłyby grozić prezesowi Kaczyńskiemu.

We wrześniu 2019 prokuratura umorzyła sprawę antyuchodźczego spotu PiS, straszącego imigrantami. Prokuratorzy bronili słów abp. Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”, Międlara o „żydowskim motłochu” i narodowców.

Gdy w czerwcu 2019 abp Stanisław Gądecki nie wydał dokumentów w sprawie księdza pedofila, nawet nie przeszukali kurii.

Posłuszni śledczy mogli liczyć na wdzięczność władz prokuratury. O wielotysięcznych nagrodach i dodatkach oraz błyskawicznych awansach dla „zaufanych” i ich rodzin pisali niezależni prokuratorzy ze stowarzyszenia „Lex Super Omnia” w raporcie „Królowie życia” z sierpnia 2019.

Tych, którzy nie zechcą podporządkować się władzy, czekają konsekwencje: degradacje, zsyłka w odległe zakątki Polski albo postępowania dyscyplinarne. W OKO.press śledziliśmy losy prokuratora Krzysztofa Parchimowicza, prezesa „Lex Super Omnia”. Za krytykę reformy Ziobry ściga go rzecznik dyscyplinarny dla prokuratorów. W listopadzie 2019 Parchimowicz po raz drugi został uniewinniony.

Niezależni prokuratorzy wielokrotnie wyrażali solidarność z prześladowanymi sędziami. Dlatego w projekcie ustawy dyscyplinującej z 13 grudnia znalazły się przepisy, które mają zamknąć usta także im. PiS chce zmusić prokuratorów m.in. do składania oświadczeń o działalności w stowarzyszeniach. Dodano nowe przewinienia i zaostrzono kary dyscyplinarne.

Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski w piśmie z 16 grudnia zażyczył sobie także, by śledczy „donosili” na niezależnych sędziów.

Pod rządami Ziobry prokuratura zyskuje też nowe kompetencje. W lipcu 2019 do zmian w kodeksie postępowania karnego dodano przepis, który pozwoli im wnioskować o zmianę sądu, w tym w sprawach o tymczasowe aresztowanie. Pozwoliłoby to prokuratorom manipulować aresztami tak, by sprawy trafiły do sądów „przychylnych” władzy. Śledczy będą też mieli prawo zatrzymać decyzję sądu o uchyleniu tymczasowego aresztu.

Nowa prokuratura ma karać ostro, a przez władzę jest wykorzystywana do szerzenia propagandy. We wrześniu Zbigniew Ziobro chwalił się, że śledczy „zabrali przestępcom” 1,4 mld zł, a rząd sfinansuje za to opłacimy wyprawki 300+. W OKO.press cierpliwie tłumaczyliśmy to przekłamanie.

Ale choć Ziobro cieszy się z sukcesów, prawda jest taka, że jego czystka doprowadziła do zapaści prokuratury. Przez „dobrą zmianę” potroiła się liczba śledztw, które trwają dłużej niż pięć lat. „Te liczby świadczą o porażce” – mówiła OKO.press we wrześniu prok. Iwona Palka.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

Masz cynk?